-
Władimir Putin stwierdził, że w krajach bałtyckich naruszane są prawa osób rosyjskojęzycznych, a Rosja reaguje na to w sferze humanitarnej.
-
Amerykański Instytut Studiów nad Wojną ostrzega, że Rosja może rozważać ograniczone działania przeciwko państwom NATO, szczególnie Estonii, Łotwie lub Litwie, ale nie zaobserwowano koncentracji rosyjskich wojsk na granicach.
-
Putin zapowiedział też odwet na Ukrainie w odpowiedzi na ataki ukraińskie w Rosji i oskarżył Kijów o prowokacje.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Władimir Putin w piątek przemawiał podczas konferencji prasowej zorganizowanej w kuluarach Międzynarodowego Forum Kultury w Petersburgu.
„Dochodzi do łamania praw”. Putin powtarza zarzuty do krajów bałtyckich
Podczas piątkowego wystąpienia powtórzył oskarżenia kierowane w kierunku państw bałtyckich o łamanie prawa obywateli rosyjskojęzycznych.
– Rosja zdaje sobie sprawę, że w krajach bałtyckich dochodzi do łamania praw osób rosyjskojęzycznych, ale reaguje na to w sferze humanitarnej – stwierdził.
Po raz kolejny powtórzył też, że jego kraj „nie przygotowuje się do żadnych działań zbrojnych przeciwko Europie”.
Amerykański think tank Instytut Studiów nad Wojną (ISW), powołując się na ostrzeżenia wywiadu USA, ocenił w najnowszym raporcie, że Rosja może przygotowywać w niedalekiej przyszłości akt agresji przeciw jednemu z państw NATO, aby doprowadzić do paraliżu decyzyjnego Sojuszu i podważyć art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego.
Według analityków amerykańskiego think tanku ewentualna rosyjska agresja nie będzie miała charakteru pełnoskalowej inwazji konwencjonalnej, na wzór tej na Ukrainie. Moskwa może jednak zdecydować się na punktowe uderzenia rakietowe, atak dronowy lub wtargnięcie sił lądowych na ograniczoną skalę, wymierzone szczególnie w Estonię, Łotwę lub Litwę.
Władze państw bałtyckich apelują o poważne traktowanie możliwych prowokacji, podkreślając jednocześnie, że nie odnotowano dotąd koncentracji rosyjskich wojsk przy ich granicach.
Putin grozi Ukrainie. „Pogarszają swoją sytuację”
Agencja Reutera relacjonuje, że według słów Putina Kreml był gotowy do wznowienia negocjacji z Ukrainą po ubiegłotygodniowych wyborach do rosyjskiej Dumy, ale Ukraina rozpoczęła wtedy „prowokacyjne” ataki na Moskwę i uderzyła w lokale wyborcze.
Rosyjski przywódca zagroził Ukraińcom „trwałą reakcją”.
– To oni to zaczęli. Wszędzie, na każdym froncie. Czy to są igraszki, dziecięce zabawy? – powiedział Putin.
– Powinni zatem odczuć uderzenia odwetowe Rosji i zrozumieć, że żadna prowokacja, żadne podgrzewanie atmosfery, by osiągnąć pewne rezultaty, nie zadziała. Tylko pogarszają swoją sytuację – dodał i stwierdził, że to właśnie dlatego Kijów domaga się zawieszenia broni i wznowienia negocjacji.
– Po tym wszystkim, co oni (Ukraińcy – red.) zrobili, musimy się dobrze zastanowić, co powinniśmy zrobić w zamian – zadeklarował.
-
Rosjanie na wojnie z drapieżnikami. Ofiary padają po obu stronach
-
Rosyjska agencja szybko usunęła tekst o kolejnej „operacji” wojskowej. Mamy oryginał