-
Doradca prezydenta Litwy poinformował o posiadaniu dowodów na przekroczenie przez drona polskiej granicy, jednak polski resort obrony nie potwierdził tego faktu na podstawie własnych systemów radarowych.
-
Według informacji podanych przez ukraińskie MSZ, dron mógł zostać przekierowany na Litwę wskutek rosyjskich działań wojny elektronicznej, a Ukraina wyraziła ubolewanie z powodu incydentu i przeprosiła Litwę.
-
Eksplozja bezzałogowca nastąpiła nad północną Litwą w pobliżu wsi Jodańce, co doprowadziło do poderwania myśliwców NATO i zakłóceń ruchu lotniczego w Kownie oraz Szawlach.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W niedzielę Litwa podawała, że dron, który eksplodował nad północną częścią kraju, prawdopodobnie wleciał od strony Polski. W poniedziałek informacje tę potwierdził doradca prezydenta Litwy ds. bezpieczeństwa narodowego Deividas Matulionis.
W podobnym tonie wypowiedział się premier Litwy Mindaugas Sinkeviczius, który podczas posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa Narodowego stwierdził, że nie ma wątpliwości, iż dron, który rozbił się w niedzielę na Litwie, przedostał się od strony polskiej. Potwierdził również, że bezzałogowiec był pochodzenia ukraińskiego.
Zupełnie inaczej incydent przedstawia Polska. Rzecznik polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej Janusz Sejmej poinformował jednak, że „na kierunku litewskim brak jest potwierdzenia (przez nasze systemy radarowe) przekroczenia granicy z Polski na Litwę”.
Ukraina przeprasza Litwę za incydent z dronem
Do incydentu odniosło się ukraińskie MSZ. „Żałujemy incydentu, do którego doszło w litewskiej przestrzeni powietrznej” – przekazał w mediach społecznościowych rzecznik ukraińskiego resortu spraw zagranicznych ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj.
Jak dodał, zajście mogło być „wynikiem rosyjskiej wojny elektronicznej„, a dron, który prawdopodobnie miał uderzyć w cel wojskowy w Rosji został przekierowany i ostatecznie trafił na terytorium Litwy.
W poniedziałek do sprawy odniósł się szef polskiego MON Władysław Kosiniak-Kamysz, który zapewnił, że jest w kontakcie ze swoim litewskim odpowiednikiem.
Podkreślił również, że był to dron ukraiński, a Kijów przeprosił już za ten incydent Litwę.
Skąd nadleciał dron? Sprzeczne ustalenia Polski i Litwy
Tymczasem z nieoficjalnych informacji z MON podawanych w niedzielę przez Polsat News wynikało, że bezzałogowiec wystartował z terytorium Litwy – ok. 30 kilometrów od polskiej granicy – i poleciał w głąb kraju, nie naruszając polskiej przestrzeni powietrznej.
Deividas Matulionis zaznaczył jednak, że Litwa nie otrzymała jeszcze oficjalnych informacji od polskich władz w tej sprawie.
– Nie powinniśmy zakładać, że coś jest prawdą tylko dlatego, że gdzieś to opublikowano. W dzisiejszych czasach jest tak wiele dezinformacji – stwierdził.
Eksplozja drona na Litwie
Prezydent Litwy Gitanas Nauseda poinformował w niedzielę, że nad północną częścią kraju „eksplodował obiekt przypominający drona”.
Bezzałogowiec rozbił się w pobliżu wsi Jodańce. Miejscowość ta jest położona około 10 km od granicy z Łotwą i około 216 km od granicy z Polską w linii prostej.
W związku z wtargnięciem obcego obiektu do litewskiej przestrzeni powietrznej poderwano myśliwce NATO. Alarm wpłynął również na ruch lotniczy – wstrzymano starty i lądowania na lotnisku w Kownie.
Był to kolejny podobny incydent na Litwie w ostatnich tygodniach. 3 października ostrzeżenie obejmowało okręg wileński i Wiłkomierz. Poszukiwania nie doprowadziły wówczas do identyfikacji podejrzanego obiektu. Z kolei 15 września dron, który wleciał w litewską przestrzeń powietrzną, został zniszczony przez myśliwce NATO.