Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Klimat

Ludzie pływają w zanieczyszczonej wodzie. To efekt prywatyzacji

Przez Pokój Prasowy12 kwietnia, 20264 min odczytu

  • W Wielkiej Brytanii miliony osób regularnie pływają w jeziorach, rzekach i morzu, mimo silnego zanieczyszczenia tych akwenów.

  • Pływacy uczą się rozpoznawać zagrożenia związane z zanieczyszczeniami, opracowują strategie ograniczania ryzyka i angażują się w inicjatywy obywatelskie dotyczące monitorowania jakości wody.

  • Społeczności pływaków organizują protesty, prowadzą testy wody i przyczyniają się do wzrostu liczby oficjalnie monitorowanych kąpielisk.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Pływanie w naturalnych zbiornikach przeżywa w Wielkiej Brytanii prawdziwy renesans. Szacuje się, że każdego roku ponad 7,5 miliona osób zanurza się w jeziorach, rzekach, morzu lub w tzw. lidos, czyli odkrytych kąpieliskach.

Problem polega na tym, że w wielu przypadkach oznacza to także kontakt z zanieczyszczeniami. W 2024 r. do brytyjskich wód odprowadzano surowe ścieki przez łącznie 4,7 miliona godzin. A ścieki to tylko część problemu.

Do rzek i jezior trafiają również nawozy i pestycydy spłukiwane z pól, odchody zwierząt hodowlanych, chemikalia z opon samochodowych określane jako tzw. wieczne substancje oraz pozostałości leków wydalanych przez ludzi. Zdaniem badaczy obecny kryzys jakości wody jest w dużej mierze efektem deregulacji i prywatyzacji sektora wodnego.

Pływanie w „zanieczyszczonej rekreacji”


Mimo tego tysiące ludzi nadal regularnie wchodzą do wody. Socjologowie z Cardiff University, którzy badali społeczności pływaków, podkreślają, że dla wielu z nich nie jest to po prostu ryzykowna rozrywka.

„W społecznościach pływaków negocjowanie ryzyka, odpowiedzialności i podatności na zagrożenia zawsze było centralnym elementem tej aktywności” – piszą Kate Moles i Safia Bailey z Cardiff University.

Osoby pływające w naturalnych akwenach uczą się rozpoznawać warunki środowiskowe. Obserwują zapach wody, kolor osadów czy poziom zanieczyszczeń po intensywnych opadach. Często śledzą również mapy pokazujące miejsca zrzutu ścieków do rzek i mórz.

Jedna z osób uczestniczących w badaniu wspominała, że pierwszy raz zetknęła się z widocznymi zanieczyszczeniami już jako dziecko. „Moje pierwsze spotkanie z prezerwatywą było wtedy, gdy jako dziecko pływałem w pobliżu ujścia ścieków” – opowiadał jeden z pływaków.

Ciało jako czujnik kryzysu ekologicznego


Badacze zwracają uwagę, że pływanie w takich warunkach sprawia, iż ludzie zaczynają inaczej postrzegać środowisko. Kontakt z wodą pozwala dosłownie odczuć skutki zanieczyszczeń.

Kulturoznawcy opisują takie aktywności jako „zanieczyszczoną rekreację”. Pływacy doświadczają problemu bezpośrednio: czują zapach wody, widzą osady na skórze czy sprzęcie, a czasem obserwują zmiany w lokalnych ekosystemach.

Jedna z osób uczestniczących w badaniu mówiła, że dopiero regularne pływanie uświadomiło jej skalę problemu. „Kiedy zaczynasz pływać, nagle widzisz, że jezioro Windermere jest zanieczyszczone, Grasmere jest zanieczyszczone. Otwierają ci się oczy. I nos” – relacjonował rozmówca badaczy.

Wiedza zdobywana w wodzie


Dla wielu pływaków doświadczenie zanieczyszczonej wody nie prowadzi jednak do rezygnacji z tej aktywności. Zamiast tego rozwijają strategie ograniczania ryzyka.

Niektórzy unikają pływania po intensywnych opadach, gdy do rzek trafia najwięcej zanieczyszczeń. Inni starają się nie zanurzać głowy lub rezygnują z wejścia do wody, gdy jej zapach lub kolor budzą wątpliwości.

Badacze podkreślają, że takie praktyki sprawiają, iż pływacy zaczynają lepiej rozumieć powiązania między zdrowiem ludzi a stanem środowiska. Zanieczyszczenia nie są bowiem jedynie lokalnym problemem. Wynikają z systemu rolnictwa, sposobów produkcji żywności, infrastruktury sanitarnej i codziennych nawyków konsumpcyjnych.

W wielu przypadkach społeczności pływaków stają się również ważnym źródłem nacisku na władze. Organizują protesty, inicjują badania jakości wody i angażują się w projekty nauki obywatelskiej polegające na samodzielnym testowaniu próbek wody.

Jednym z efektów takich działań jest rosnąca liczba oficjalnych kąpielisk. W Wielkiej Brytanii status tzw. bathing water oznacza, że jakość wody jest regularnie monitorowana, a państwo ma obowiązek inwestować w jej poprawę. Obecnie w kraju istnieje około 600 takich miejsc. W lutym 2026 r. zaproponowano utworzenie kolejnych trzynastu.

Dla wielu pływaków walka o czystość rzek i jezior ma wymiar osobisty. Chodzi o ochronę miejsc, które dają im poczucie spokoju, regeneracji i kontaktu z naturą.

Badacze podkreślają, że właśnie to doświadczenie często staje się impulsem do działania. Wejście do wody sprawia, że problem zanieczyszczeń przestaje być abstrakcyjną statystyką i staje się czymś odczuwalnym dosłownie na własnej skórze.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Niebezpieczna moda w lasach. Eksperci: to prosta droga do tragedii

Polacy wyrzucają, a inni zajadają się ze smakiem. Bomba żelaza i witamin

Toksyny w oceanie, martwe ryby i chorzy ludzie. Kryzys na rajskiej wyspie

Wielka strażniczka rzek znika. Największa wydra jest wskaźnikiem

Wirus z owoców morza może uszkadzać wzrok. Naukowcy opisali nową chorobę

„Bloop” nie był głosem potwora. Ocean naprawdę brzmi coraz dziwniej

Mleko roślinne a krowie. Fizycy wskazali diametralną różnicę

Krzyżówka czy hełmiatka, która jest piękniejsza. Trwają gody kaczek

Era świetlówek w Europie się kończy. Jarzeniówki przegrały z żarówkami LED

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.