-
Sąd skazał Łukasza Żaka na 20 lat więzienia za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu, przekroczenie prędkości i złamanie zakazu prowadzenia pojazdów, co doprowadziło do śmierci człowieka.
-
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek uważa, że czyn Żaka był skrajnie nieodpowiedzialny i podkreśla konieczność surowej odpowiedzialności karnej w takich przypadkach.
-
Prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka zwróciła uwagę, że wyrok jest bezprecedensowy, a przepisy zaostrzające kary za przestępstwa drogowe zostały wprowadzone w ostatnich latach.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do czwartkowego wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w sprawie Łukasza Żaka odniósł się we wpisie na X minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek.
„Według ustaleń sądu i zgromadzonego materiału dowodowego doszło do skrajnie nieodpowiedzialnego zachowania: prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, rażącego przekroczenia dopuszczalnej prędkości oraz złamania obowiązującego zakazu prowadzenia pojazdów” – wskazał.
Waldemar Żurek reaguje na wyrok dla Łukasza Żaka. „Najsurowsza odpowiedzialność karna”
Waldemar Żurek zaznaczył, że w konsekwencji działań Żaka „życie stracił niewinny człowiek, a jego rodzina została na zawsze dotknięta niewyobrażalną stratą„.
Szef resortu sprawiedliwości podkreślił, że „osoby, które świadomie łamią przepisy, prowadzą pojazdy pod wpływem alkoholu, ignorują sądowe zakazy i narażają życie innych uczestników ruchu, muszą liczyć się z najsurowszą odpowiedzialnością karną”.
„Nasze myśli pozostają dziś przede wszystkim z rodziną zmarłego oraz wszystkimi osobami, które ucierpiały w tej tragedii” – napisał minister Żurek.
Zaznaczył, że żaden wyrok nie cofnie skutków dramatu, jakim było zdarzenie na Trasie Łazienkowskiej. Podkreślił jednak, że obowiązkiem państwa jest „zapewnienie sprawiedliwości oraz ochrona obywateli przed sprawcami skrajnie niebezpiecznych zachowań”.
„Niech pierwszy rzuci kamieniem”. Adwokatka Żaka zwróciła się do dziennikarzy
Po ogłoszeniu wyroku o jego treść pytana była także adwokatka Łukasza Żaka, mec. Izabela Ławińska. – Ocenialiście, oceniacie, oceniać będziecie sami wedle swojego uznania. Ja swoje zdanie też na temat mojego klienta mam, ale nie będę się publicznie tym zdaniem dzielić – zwróciła się do dziennikarzy.
Jak wskazywała, jej klient został „postawiony na świeczniku”. – Zapewne znacie państwo też przypadki innych przestępstw, gdzie znacznie gorsze czyny zostały popełnione i ja nie widziałam, żeby aż takie komentarze, takie sugestie co do wyroku się pojawiały. Dlatego uważam, że mój klient został tutaj wytypowany. Z jakich względów? – pytała.
– (Kto jest bez winy – red.) niech pierwszy rzuci kamieniem. Jest wiele osób o gorszych kartach karnych – przekonywała mecenas.
Bezprecedensowy wyrok. „Nie wyraził nigdy skruchy, nie przeprosił szczerze”
Prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście w rozmowie z dziennikarzami zaznaczyła, że to „pierwsza w historii kara w tak dużym wymiarze”.
– To też wynika z tego, że zaostrzenie przepisów powodujących odpowiedzialność kierowców, którzy prowadzą w stanie nietrzeźwości, uciekają z miejsca zdarzenia, nie udzielają pomocy – te przepisy zostały wprowadzone na przełomie 2023 i 2024 roku, więc są stosunkowo świeże – oceniła.
Podkreśliła też, że „nie było w tej sprawie żadnych okoliczności łagodzących”. – Oskarżony Żak nie wyraził nigdy skruchy, nie przeprosił szczerze – dodała.
20 lat więzienia dla sprawcy wypadku na Trasie Łazienkowskiej
Do wypadku doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W wyniku zderzenia Forda i Volkswagena, którym kierował skazany zginął 37-letni pasażer pierwszego z wymienionych aut.
Do szpitala trafiły trzy osoby poruszające się Fordem: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem.
Po wypadku na miejsce zdarzenia dojechali znajomi Żaka, którzy pomogli mu uciec. Zatrzymano go w Lubece w Niemczech na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).
Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h.
Proces w tej sprawie ruszył w czerwcu 2025 r. w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście. Oprócz Żaka na ławie oskarżonych zasiadło jego sześciu kolegów. W czwartek pięciu mężczyzn zostało skazanych za pomoc w próbie uniknięcia przez sprawcę wypadku odpowiedzialności karnej. Otrzymali wyroki od 5 do 2 lat więzienia. Muszą też zapłacić zadośćuczynienie rodzinie ofiary wypadku. Sprawa szóstego z mężczyzn – Kacpra D. – została wyłączona do odrębnego procesu.
Łukasz Żak otrzymał w czwartek dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Musi też zapłacić rodzinie ofiary wypadku 900 tys. zł zadośćuczynienia, a poszkodowanej w wypadku znajomej Paulinie – 150 tys. zł. Wyrok sądu jest nieprawomocny.