-
W okolicach trasy do Morskiego Oka doszło do protestu przeciwników transportu konnego, podczas którego interweniowała policja i zatrzymano jednego z uczestników.
-
Protestujący domagali się zakazu wykorzystywania koni na trasie do Morskiego Oka, natomiast kontrmanifestanci bronili tej tradycji, argumentując, że zwierzęta są zadbane, a przewozy konne mają długą historię.
-
Od 1 września planowane jest skrócenie trasy przewozów konnych oraz wprowadzenie transportu elektrycznego, a aktywiści zaproponowali wykupienie koni wykorzystywanych dotychczas w transporcie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jak informowała reporterka Polsat News Teresa Gut, protest na szlaku do Morskiego Oka w Tatrzańskim Parku Narodowym rozpoczął się o godz. 9.00 i ma potrwać do zmierzchu. Protestujący rozważają podejście pod samo jezioro, choć wraz z rozwojem sytuacji plany zdają się zmieniać.
Protest nad Morskim Okiem. Chcą zakazu zaprzęgania koni
„Ofiary waszych wyborów” – to najczęściej pojawiające się hasło na banerach, które można dojrzeć w rękach manifestantów. Protest uderza zarówno w ludzi wybierających podróż fasiągami, jak i fiakrów zarabiających na transporcie konnym.
– Protestuję przeciwko znęcaniu się ze szczególnym okrucieństwem, którego dopuszczają się górale – mówi jedna z kobiet w rozmowie z reporterką Polsat News. – Stop! Nie pozwolimy na to. Są elektryczne pojazdy, można wykorzystać. Koni nie pozwolimy wykorzystywać, choćbyśmy mieli przypłacić to własnym życiem. Nigdy w życiu konie tu jeździć nie będą. To jest garstka górali, gospodarka Polski nie padnie przez nich, a konie padają – dodaje.
Inny z uczestników protestu przekonuje, że ludzie wspierają ich inicjatywę.
Wcześniej tego dnia protestujący próbowali blokować przejazd fasiągów, siadając na drodze. Funkcjonariusze musieli użyć siły, by usunąć protestujących. Doszło do przepychanki, a jeden z mężczyzn został zatrzymany.
Górale powołują się na tradycję. Konie wożą turystów od przeszło wieku
Kiedy jedni protestują za zakazem wjazdu koni do Morskiego Oka, inni stanowczo sprzeciwiają się tym postulatom. Równocześnie w sobotę na trasie zorganizowana została kontrmanifestacja.
– Zorganizowaliśmy protest po spotkaniu w starostwie, kiedy to „ekoterroryści” zaatakowali pana dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego, pana starostę, wszystkie służby i potraktowali ich bardzo brutalnie – tłumaczy jedna z przedstawicielek tej grupy.
Kolejna kobieta, która opowiada się za pozostawieniem swobody góralom, przekonuje, że konie są zadbane i świetnie przebadane. Towarzyszący im góral zwraca z kolei uwagę na ponad 100-letnią tradycję wjeżdżania powozami konnymi do Morskiego Oka.

– To są prowokacje, próba wyprowadzenia nas z równowagi, to są oszczerstwa i pomówienia. Chcą pokazać nas górali, ludzi z Podhala, w złym świetle. To się im nie uda, bo my mamy swój honor, tradycję i kulturę, którą pokazujemy na co dzień – wyjaśniał w rozmowie z Polsat News Andrzej Mąka, prezes Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka.
Morskie Oko. Zmiany na trasie od 1 września
Przedstawiciele Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt zapowiedzieli w środę w Starostwie Tatrzańskim, że zamierzają rozpocząć własną działalność przewozową i zastąpić transport konny. Aktywiści chcą też, aby TPN odkupił około 300 koni pracujących na trasie do Morskiego Oka i zapewnił im dożywotnią opiekę.
Z danych TPN wynika, że na trasie do Morskiego Oka padły trzy konie, ale nie stwierdzono, by było to z powodu przeciążenia lub przemęczenia. Same zwierzęta mają być w dobrej kondycji – tegorocznych badań nie przeszły dwa spośród 282 koni.
W ramach pilotażowego programu od 1 września trasa przewozów konnych ma zostać skrócona z Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. Równolegle dostępny będzie transport elektryczny.
-
Przyjechali na protest na szlak do Morskiego Oka i się zdziwili. Górale nie przyszli
-
Wjechał autem nad Morskie Oko. Nowe informacje w sprawie Ukraińca