Dużo patosu, żadnych sporów i demonstracja jedności – na zakończonym w niedzielę zjeździe w Erfurcie populistyczno-prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) starała się nie popełnić żadnych błędów i pokazać się jako ugrupowanie gotowe do przejęcia władzy po tegorocznych wyborach regionalnych.
Według sondaży partia ta, klasyfikowana przez kontrwywiad jako częściowo skrajnie prawicowa, ma szansę uzyskać bezwzględną większość w landzie Saksonia-Anhalt i samodzielnie utworzyć rząd. – To natychmiast doprowadziłoby do normalizacji naszej partii – oceniła szefowa AfD Alice Weidel w rozmowie z partyjną telewizją. Obecnie AfD, najsilniejsza opozycja w Bundestagu, jest izolowana przez pozostałe ugrupowania.
– To my narzucamy rytm polityki w tym kraju – przekonywała Weidel w wystąpieniu zamykającym zjazd. – Tylko my odpowiadamy na troski wyborców i potrafimy oferować rozwiązania.
Rządzącej Niemcami chadecji CDU Weidel zarzuciła, że „prowadzi politykę przeciwko Niemcom i interesom kraju”. Według liderki ugrupowania AfD jest „nową partia masową” (niem. Volkspartei), która reprezentuje szerokie spektrum społeczeństwa, tak jak chadecy i socjaldemokraci w Niemczech. Dlatego, jak mówiła, po następnych wyborach do Bundestagu AfD „będzie rościć sobie prawo do rządzenia, bo jesteśmy najmocniejszą siłą”.
Z kolei współprzewodniczący partii Tino Chrupalla jest przekonany: „AfD jest po to, żeby wygrać”. – I wygramy, i będziemy rządzić – mówił. – Musimy w końcu przejść z opozycji do rządu. Jesteśmy na to gotowi. Chcemy rządzić.
Według niego celem musi być przejęcie władzy „również na szczeblu federalnym w 2029 roku”.
Duet Weidel i Chrupalla na czele
W sobotę Weidel i Chrupalla zostali ponownie zatwierdzeni jako duet kierujący ugrupowaniem. Wyniki głosowania pokazały jednak, że to Alice Weidel, ubiegłoroczna kandydatka na kanclerza, ma silniejszą pozycję: uzyskała ona poparcie 81,3 proc. delegatów, a prawie wszyscy popierani przez nią kandydaci do władz partii zostali wybrani. Chrupalla uzyskał 70 proc. głosów. Jak ocenia agencja DPA, w dłuższej perspektywie coraz bardziej pojawiać się będzie kwestia jednoosobowego przywództwa AfD.
Jak zauważa DPA, choć ton wystąpień podczas zjazdu partii nie odbiegał znacząco od retoryki, jaką w ostatnich miesiącach prezentowali czołowi politycy AfD, to uwagę zwraca skład nowego zarządu ugrupowania. Do kierownictwa weszło kilku nowych, częściowo młodszych działaczy, z których część już znajduje się w kręgu zainteresowania Urzędu Ochrony Konstytucji, czyli kontrwywiadu. Wciąż na rozstrzygnięcie sądowe czeka spór AfD z tym urzędem o to, czy kontrwywiad może traktować całą partię jako ugrupowanie o skrajnie prawicowych tendencjach i prowadzić wobec niej obserwację.
„Zjazd pokazał również, że AfD nie zamierza podążać drogą umiarkowania, którą w ostatnim czasie obrały niektóre inne partie prawicowe w Europie” – pisze DPA. Wskazuje, że nowy wiceprzewodniczący ugrupowania Sven Tritschler podkreślał, iż „właśnie teraz, u progu przejęcia władzy”, partia musi pozostać wierna swoim zasadom. Nie może m.in. zrezygnować z postulatu reemigracji, czyli deportacji imigrantów bez prawa pobytu.
Wielotysięczne protesty przeciwników AfD
Obrad kongresu AfD nie zdołali znacząco zakłócić przeciwnicy skrajnej prawicy, którzy protestowali w Erfurcie. Według organizatorów w akcjach protestacyjnych w miniony weekend wzięło udział około 50 tys. osób. Policja oszacowała tę liczbę na 31 tys.
Kilkanaście tysięcy wzięło udział w blokadach dróg dojazdowych do miejsca obrad kongresu AfD. Z tego powodu tymczasowo zamknięta została autostrada A71. Mimo blokad zjazd partii rozpoczął się w sobotę punktualnie. Setki delegatów dotarły na miejsce już w nocy, zanim rozpoczęły się blokady dróg.
Według policji protesty przebiegły w dużej mierze pokojowo. Odnotowano kilkadziesiąt przestępstw i wykroczeń, jak zniszczenie mienia, przestępstwa związane z uszkodzeniem ciała oraz naruszenia ustawy o zgromadzeniach.
We wszystkich przypadkach wszczęto postępowania przygotowawcze. Sztab operacyjny wspomniał też o próbie przedarcia się przez kordon około 250 kontrdemonstrantów, a także o pojedynczych atakach na dziennikarzy i prowadzących transmisje na żywo. Poza tym skonfiskowano kilka dronów, które latały mimo strefy zakazu.
Muzyka z „Gwiezdnych wojen”
Podczas obrad zjazdu AfD doszło jednak do drobnego incydentu, który wywołał zamieszanie. Jak relacjonuje DPA, w pewnej chwili z obu stron sali rozległa się tajemnicza muzyka: motyw „Imperial March” z „Gwiezdnych wojen”.
W filmie utwór ten symbolizuje Dartha Vadera, Imperium i ciemną stronę mocy. Służby bezpieczeństwa i technicy gorączkowo przeszukiwali przestrzeń za zasłonami przy bocznych ścianach. Policja potwierdziła później, że znaleziono cztery głośniki Bluetooth. Na razie nie wiadomo, kto je tam podłożył i sterował nimi.
Tekst pierwotnie ukazał się w polskiej sekcji Deutsche Welle.
Redakcja Polska Deutsche Welle/Anna Widzyk