-
Biologowie nadali nowo odkrytemu mięczakowi nazwę inspirowaną imieniem piłkarza Vozinha z Republiki Zielonego Przylądka.
-
Mięczak został znaleziony w Morzu Karaibskim kilka miesięcy przed mundialem i otrzymał łacińską nazwę Aldisa vozinha.
-
Popularność Vozinha znacząco wzrosła po udanym występie na mundialu, a sukces drużyny przyczynił się do większego zainteresowania piłkarzami i obywatelami Cabo Verde.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Cytowany przez kabowerdyjskie media hiszpański biolog Jesus Ortea z uniwersytetu w Oviedo wyjaśnił, że nazwany od imienia golkipera Republiki Zielonego Przylądka gatunek nosi łacińską nazwę Aldisa vozinha.
Inny biolog z wydziału nauk morskich na kabowerdyjskim uniwersytecie w Mindelo Rui Freitas sprecyzował w rozmowie z rozgłośnią Morabeza, że nieznane nauce zwierzę zostało odkryte kilka miesięcy temu, czyli przed mundialem, w wodach Morza Karaibskiego.
Hiszpanie pamiętają, czego dokonał Vozinha
Nazwę mięczaka hiszpański biolog przypisał 40-letniemu bramkarzowi Republiki Zielonego Przylądka po jego udanym debiucie w pierwszym meczu mundialu przeciwko Hiszpanii. Aktualni mistrzowie Europy zostali zatrzymani przez defensywę kabowerdyjską, a bohaterem meczu zakończonego bezbramkowym remisem stał się właśnie zawodnik pochodzący z Mindelo.
Vozinha cieszy się rosnącą popularnością od czasu pierwszego mundialowego spotkania. O ile przed meczem z Hiszpanią miał on na swoim koncie na Instagramie 50 tys. sympatyków, to obecnie jest ich tam już ponad 26 mln.
Pochodzący z kabowerdyjskiej wyspy Sao Vicente Inacio Montrond, który mecze „Niebieskich Rekinów” oglądał ze swoją rodziną w lizbońskiej strefie kibica, przyznaje, że Vozinha stał się „niejako wizytówką Republiki Zielonego Przylądka”.
Kibic afrykańskiej drużyny z Lizbony Antonio Salvador przyznaje, że zarówno Vozinha, jak i jego rodacy nie należą do „mięczaków” i są przyzwyczajeni do wyzwań oraz ciężkiej pracy.
Vozinha jest dobrym przykładem dla wszystkich
W rozmowie z PAP fan Republiki Zielonego Przylądka dodał, że przykład golkipera, który w przeszłości równolegle grał w piłkę i pracował na budowie, aby utrzymać rodzinę, dowodzi zaangażowania oraz poświęcenia ludzi z tego atlantyckiego archipelagu.
Podobne zdanie ma Clara Marques, przewodnicząca rady miasta Praia, stolicy Republiki Zielonego Przylądka. Uważa, że tegoroczny mundial stanowi początek większego zainteresowania na świecie piłkarzami z Cabo Verde oraz zwyczajnymi obywatelami tej byłej portugalskiej kolonii.

– Kabowerdyjczycy są rozsiani po całym świecie, więc po mundialowym sukcesie w wielu krajach świata ludzie będą patrzeć na nich przez pryzmat sukcesu naszej drużyny narodowej – powiedziała PAP Marques przypominając, że kabowerdyjski zespół o mały włos nie wyrzucił z turnieju Argentyny w 1/16 finału MŚ.
– Ekipa kierowana przez trenera Bubistę pokazała, jacy są Kabowerdyjczycy. To ludzie ciężkiej pracy, ceniący tradycję i rodzinę oraz gotowi do licznych poświęceń – podsumowała Clara Marques.
