-
Opiętek jesionowy pojawił się na Słowacji. Co wiadomo o pierwszym wykryciu?
-
Jak opiętek jesionowy niszczy drzewa i po czym rozpoznać jego obecność?
-
Czy opiętek jesionowy dotrze do Polski i gdzie zgłosić podejrzane objawy?
Opiętek jesionowy pojawił się na Słowacji. Co wiadomo o pierwszym wykryciu?
13 lipca 2026 roku Słowacki Centralny Instytut Kontroli i Badań Rolniczych w Bratysławie poinformował Komisję Europejską i państwa członkowskie UE o pierwszym wykryciu opiętka jesionowca na terenie Słowacji. Podczas regularnego monitoringu w pułapce feromonowej umieszczonej na jesionie znaleziono 18 dorosłych osobników. Do zdarzenia doszło w miejscowości Streda nad Bodrogom w powiecie Trebišov, na wschodzie Słowacji, w pobliżu granic z Węgrami i Ukrainą. Cztery chrząszcze przesłano dodatkowo do unijnego laboratorium referencyjnego we Francji, a słowackie służby wspólnie z Narodowym Centrum Leśnym rozpoczęły badania, które mają określić zasięg występowania szkodnika.
Nie jest to pierwsze wykrycie opiętka jesionowego w Unii Europejskiej. W czerwcu 2026 roku jeden dorosły chrząszcz został schwytany w pułapkę w Beregsurány na wschodzie Węgier, niedaleko granicy ukraińskiej. Identyfikację potwierdzono badaniem molekularnym PCR. Węgierskie służby wyznaczyły obszar objęty wzmożonym nadzorem i zwiększyły liczbę pułapek. Obecność szkodnika zarówno na Węgrzech, jak i na Słowacji jest obecnie określana jako przejściowa i podlegająca działaniom fitosanitarnym. Nie oznacza to, że chrząszcz zadomowił się już na dużym obszarze, ale wymaga szybkiego ustalenia źródła i skali zagrożenia.
Droga szkodnika w kierunku Unii Europejskiej była obserwowana od lat. W zachodniej części Rosji odnotowano go w 2007 roku, w Ukrainie w 2019 roku, a w Białorusi w 2025 roku. Najnowsze wykrycia wskazują więc na dalsze przesuwanie się granicy jego występowania na zachód. Chrząszcz może rozprzestrzeniać się samodzielnie, ale znacznie groźniejsze są przemieszczenia na większe odległości wraz z drewnem jesionowym, drewnem opałowym, sadzonkami i drewnianymi materiałami opakowaniowymi. EFSA szacowała średnie tempo rozprzestrzeniania na około 1,5 km rocznie, przy czym transport porażonego drewna może przenieść owada daleko poza naturalny zasięg jego lotu.
Opiętek jesionowy ma w Unii Europejskiej status agrofaga kwarantannowego i priorytetowego. Oznacza to, że każde podejrzenie występowania wymaga urzędowego sprawdzenia, a potwierdzenie jego obecności uruchamia działania służące ograniczeniu lub likwidacji ogniska. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności wskazuje, że warunki klimatyczne panujące w Unii sprzyjają zadomowieniu się gatunku, a jego rośliny żywicielskie są szeroko rozpowszechnione w lasach, parkach, ogrodach i nasadzeniach przyulicznych.
Jak opiętek jesionowy niszczy drzewa i po czym rozpoznać jego obecność?
Dorosły opiętek jesionowy (Agrilus planipennis) ma wydłużone, metalicznie zielone ciało i mierzy zwykle od 8,5 do 15 mm. Żeruje na liściach, ale największe szkody powodują jasne, spłaszczone larwy rozwijające się pod korą. Samice składają jaja w jej szczelinach, a jedna może złożyć ich około 68-90. Gatunek wydaje zazwyczaj jedno pokolenie rocznie, natomiast w chłodniejszym klimacie jego rozwój może trwać dwa lata.
Po wylęgu larwy opiętka jesionowego wgryzają się pod korę drzewa i drążą kręte, esowate chodniki w łyku i miazdze. W ten sposób przecinają tkanki przewodzące wodę i substancje odżywcze między korzeniami a koroną. Badania opublikowane w czasopiśmie „Forest Ecology and Management” wykazały, że intensywne żerowanie wiąże się z pogorszeniem kondycji korony i narastającym stresem wodnym. Silnie zaatakowany jesion może obumrzeć już po roku lub dwóch, choć zwykle następuje to w ciągu około trzech lat.
Pierwsze objawy pojawiają się zwykle w górnej części korony. Wierzchołek drzewa przerzedza się, liście żółkną, a gałęzie stopniowo zasychają. Na pniu mogą być widoczne pionowe pęknięcia kory, młode pędy wyrastające u jego podstawy oraz charakterystyczne otwory wylotowe w kształcie litery D, szerokie na około 3-4 mm. Ze względu na to, że wyraźne symptomy występują często dopiero przy licznej populacji szkodnika, do wczesnego wykrywania stosuje się pułapki z substancjami wabiącymi dorosłe chrząszcze.
Czy opiętek jesionowy dotrze do Polski i gdzie zgłosić podejrzane objawy?
Według ostatnich dostępnych informacji opiętek jesionowy nie został wykryty na terenie Polski. Nie oznacza to jednak, że zagrożenie jest wyłącznie teoretyczne. W kraju powszechnie występuje jesion wyniosły, będący jednym z najważniejszych europejskich gospodarzy szkodnika. Chrząszcz może atakować również jesion wąskolistny, mannowy i pensylwański, a także drzewa młode, o pniu cieńszym niż 5 cm. EFSA ocenia, że wszystkie europejskie gatunki jesionów dla opiętka mogą pełnić funkcję roślin żywicielskich.
Polskie służby prowadzą monitoring z wykorzystaniem pułapek feromonowych. Są one rozmieszczane w wybranych lokalizacjach na terenie kraju, zwłaszcza tam, gdzie rosną jesiony lub występują czynniki zwiększające ryzyko zawleczenia szkodnika. Szkodnik może pojawić się przede wszystkim w miejscach, w których transportuje się lub przechowuje drewno, m.in. w pobliżu granic, lotnisk, portów, dróg, linii kolejowych, składów drewna, tartaków i firm sprowadzających drewno.
Nie należy łapać podejrzanego chrząszcza gołymi rękami ani samodzielnie zdejmować kory ze zdrowego lub osłabionego drzewa. Warto natomiast sfotografować owada, otwory wylotowe, pęknięcia kory oraz całą koronę, a następnie zapisać dokładną lokalizację. Podejrzenie występowania opiętka jesionowego w Polsce należy zgłosić do właściwego wojewódzkiego inspektoratu ochrony roślin i nasiennictwa.
Nie można też przewozić drewna opałowego z jesionu z terenów, na których występuje lub może występować szkodnik. Naturalny lot chrząszczy powoduje stosunkowo stopniowe powiększanie zasięgu, natomiast transport fragmentów porażonych pni może w krótkim czasie utworzyć nowe ognisko oddalone o dziesiątki lub setki kilometrów. Szybkie wykrycie pierwszych osobników daje służbom największą szansę na wyznaczenie strefy, usunięcie porażonego materiału i zahamowanie inwazji, zanim objawy pojawią się w koronach wielu drzew.
-
Katastrofa z najważniejszymi owadami. Grożą nam miliardowe straty
-
Inwazyjne wije są nie do zatrzymania. Ponoć pewna metoda właśnie zawiodła