-
Piotr Moczulski, który w 2024 roku uległ ciężkiemu wypadkowi na Filipinach, wrócił do Polski po ponad dwóch latach pobytu w szpitalu.
-
Powrót zorganizowano dzięki misji wojskowej i specjalnemu transportowi medycznemu rządowym samolotem.
-
Przez cały okres leczenia pacjent był podłączony do respiratora, żywiony dojelitowo, a bliscy wskazywali na brak wystarczającej rehabilitacji w miejscowym szpitalu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Piotr Moczulski przez ponad dwa lata przebywał w szpitalu na Filipinach po tym, jak doznał rozległych obrażeń w wyniku wypadku podczas jazdy skuterem. Transport Polaka do kraju miał nie być możliwy innymi środkami, ze względu na jego stan zdrowia.
W poniedziałek Kosiniak-Kamysz poinformował o wysłaniu wojskowej misji w celu sprowadzenia 42-latka do Polski.
Piotr Moczulski wylądował w Polsce. Szef MON: Trzymamy kciuki
„Rozpoczęliśmy operację powrotu z Filipin do Polski Pana Piotra Moczulskiego. Samolot wraz z wojskowym zespołem ewakuacji medycznej jest już w drodze. Niedługo powitamy Pana Piotra w kraju” – napisał wtedy szef MON w mediach społecznościowych. W tym celu wykorzystany został rządowy samolot Gulfstream, na co dzień służący do transportu najważniejszych osób w państwie.
W środę szef MON przekazał, że wojskowy samolot z ewakuowanym Polakiem na pokładzie powrócił do kraju.
„Pan Piotr Moczulski jest już w Polsce. Teraz w drodze do szpitala w Białymstoku. Trzymamy kciuki, Panie Piotrze!” – poinformował wicepremier.
Informację o powrocie do Polski brata przekazał także organizator internetowej zbiórki Tomasz Moczulski.
„Mamy dla Was długo wyczekiwaną, tę najważniejszą wiadomość. Samolot MON z całą załogą ratunkową oraz Piotrkiem na pokładzie bezpiecznie wylądował w Polsce! Po 2,5 roku Piotrek wreszcie wrócił do domu – do swojego kraju. Obecnie trwa jego transport do szpitala. Dla całej rodziny to ogromna, poruszająca chwila, na którą wszyscy czekali z niecierpliwością” – napisał.
Powrót do Polski po wypadku na Filipinach. „Siedem godzin musiał czekać na transport”
Jak deklarował wcześniej szef MON, „Wojsko Polskie jest od tego, żeby bronić, ale też dbać o każdego z naszych obywateli”. Podkreślił też, że wojskowy samolot ewakuacyjny i zespół medyczny mogą zostać wysłane po polskiego obywatela w dowolne miejsce na świecie, gdy sytuacja jest kryzysowa i nie ma innej możliwości transportu pacjenta do kraju.
– Dbamy o wszystkich, niezależnie na jakim krańcu świata się znajdą, w jak trudnej sytuacji. Wojsko Polskie jest zawsze gotowe do pomocy – zapewnił Kosiniak-Kamysz.
Na stronie zbiórki Tomasz Moczulski wskazywał, że po wypadku na skuterze, któremu jego brat uległ na Filipinach w 2024 roku, ratownicy medyczni zabrali mężczyznę do miejscowego szpitala, w którym „przez kolejne siedem godzin musiał czekać na transport do głównego szpitala, gdzie miał uzyskać potrzebną pomoc”.
„A stan Piotra był naprawdę bardzo poważny. W trakcie wypadku doznał przede wszystkim dużego obrzęku mózgu, który na szczęście, póki co, nie musiał być operowany. Lekarze z całych sił walczyli o jego życie i na szczęście udało im się go ustabilizować” – relacjonował.
Przez ponad dwa lata poszkodowany nie wybudził się, będąc cały czas podłączonym do respiratora. Według relacji jego bliskich w rozmowie z WP, szpital nie zapewniał pacjentowi koniecznej rehabilitacji. 42-latek żywiony był dojelitowo, oddychał przez rurkę tracheostomijną i wymagał stałej opieki.
Lekarze wyrazili zgodę na transport do Polski, a administracja placówki medycznej na Filipinach zadeklarowała gotowość do odroczenia spłaty kosztów leczenia, które tylko do sierpnia tego roku wyniosły ok. 400 tys. zł.
-
Zmiana na czele polskich wojsk dronowych. W tle gorzka krytyka
-
Szef MON nie wyklucza nowych prowokacji Rosji. „Eskaluje konflikt z NATO”