-
Dwóch obywateli Turcji zostało zatrzymanych w Niemczech w związku z podpaleniem stacji Starlink w Woli Krobowskiej; według ministra spraw wewnętrznych i administracji miał to być akt sabotażu i dywersji, a zatrzymanym mają być postawione zarzuty działania na rzecz obcego wywiadu.
-
Stacja Starlink w Woli Krobowskiej została podpalona 23 września, a polskie władze twierdzą, że za aktem dywersji stoją rosyjskie służby, które wykorzystują osoby powiązane ze środowiskami przestępczymi do realizowania takich działań.
-
Zatrzymani w Niemczech mają trafić do Polski, gdzie usłyszą zarzuty z artykułu 130 Kodeksu karnego, a minister Siemoniak podkreślił rolę współpracy polskich i niemieckich służb w ustaleniu oraz zatrzymaniu podejrzanych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Minister Marcin Kierwiński przekazał na poniedziałkowej konferencji prasowej, że zatrzymania przeprowadzono na terytorium Niemiec. Operację zrealizował tamtejszy Federalny Urząd Kryminalny. Chodzi o dwóch obywateli Turcji podejrzewanych o podpalenie stacji Starlink w mazowieckiej Woli Korbowskiej.
Jak wskazał szef MSWiA, ujęci cudzoziemcy usłyszą zarzuty związane z sabotażem i dywersją na rzecz zagranicznego wywiadu. Komunikat w sprawie opublikowała też policja. „Mężczyźni oczekują na przekazanie stronie polskiej, w ramach procedury wynikającej z Europejskiego Nakazu Aresztowania” – czytamy w komunikacie.
W sprawie podpalaczy policjanci współpracowali z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz prokuraturą. Do pojawienia się ognia na stacji Starlink doszło 23 września.
Podpalenie stacji Starlink w Woli Krobowskiej. Siemoniak wskazuje Rosję
Podczas wspomnianej konferencji minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak podkreślił, iż „nie mamy żadnych wątpliwości, że za tym aktem dywersji stoją rosyjskie służby”. Zwrócił uwagę, że służby Kremla coraz częściej wykorzystują do przeprowadzania operacji dywersyjnych osoby związane ze środowiskiem przestępczym.
Jak zaznaczył Siemoniak, w przeszłości w podobne działania mieli być zaangażowani obywatele Ukrainy, Kolumbii i innych państw. – Niech to osiągnięcie naszych służb stanowi bardzo mocne ostrzeżenie dla wszystkich tych, którzy myślą o tym, żeby dać sobie zlecić taki akt dywersji czy akt sabotażu – przestrzegł.
W sieci do zatrzymania podejrzanych odniósł się również Donald Tusk. Podpalenie stacji Starlink określił jako kolejny akt wojny hybrydowej. „Sprawcy sabotażu odpowiedzą przed polskim wymiarem sprawiedliwości” – zapewnił premier we wpisie na platformie X.
Zatrzymani w Niemczech mają trafić do Polski. Siemoniak: Będą osądzeni
Po przekazaniu podejrzanych stronie polskiej mają zostać im przedstawione zarzuty związane z działalnością na rzecz obcego wywiadu. Siemoniak wskazał na art. 130 Kodeksu karnego. – Liczymy na to (…), że bardzo szybko znajdą się w naszych rękach, w polskich aresztach, i będą osądzeni przez polski sąd – powiedział.
Koordynator służb podnosił, że ustalenie podejrzanych wymagało żmudnej pracy polskiej policji i ABW, w tym szczegółowego odtworzenia okoliczności zdarzenia. Podziękował również prokuratorowi krajowemu Dariuszowi Kornelukowi za zaangażowanie w przygotowanie dokumentacji niezbędnej do przeprowadzenia zatrzymań.
Siemoniak przypomina dywersję pod Garwolinem. „Będą ścigani”
Siemoniak nawiązał także do wcześniejszych, wrogich działań na terytorium Polski. Przypomniał sprawę dywersji na torach kolejowych pod Garwolinem, otwiera się w nowym oknie. Jak przekazał, sprawcy zostali ustaleni, choć udało im się opuścić Polskę. – Będą ścigani aż do skutku przez nasze władze na całym świecie – obiecał.
Siemoniak wskazał ponadto na sprawę zabójstwa rosyjskiego opozycjonisty, otwiera się w nowym oknie. Przypomniał, że podejrzany – związany ze środowiskiem przestępczym – został odnaleziony i przebywa w areszcie.
Siemoniak podziękował również niemieckim służbom za szybkie i precyzyjne przeprowadzenie zatrzymań. Podkreślił, że współpraca z partnerami z Niemiec, w tym Federalnym Urzędem Kryminalnym (BKA), odgrywa istotną rolę w ściganiu osób podejrzewanych o sabotaż.
Pożar stacji Starlink na Mazowszu. Ogień uszkodził infrastrukturę
O pożarze infrastruktury Starlink zaalarmował właściciel posesji, gdzie ta się znajdowała. Na miejsce skierowano trzy zastępy straży pożarnej. Mundurowi ugasili pożar obudowy skrzynki zasilającej, uszkodzony został również agregat prądotwórczy.
Służby brały pod uwagę możliwość celowego podpalenia. Jak informował minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, operatorem stacji jest państwowa spółka Exatel. Instalacja zapewnia łączność internetową w Europie Środkowej i Wschodniej, w tym w Ukrainie.
-
Młody Ukrainiec zapowiadał zabójstwo w Polsce. „Był bardzo pobudzony”
-
Propozycja Zełenskiego padła w Warszawie. „Podpiszmy umowę z USA”