Brytyjska firma inwestycyjna Actis weszła na polski rynek odnawialnych źródeł energii, przejmując sześć działających farm wiatrowych o łącznej mocy 171 MW. Instalacje znajdują się w Wielkopolsce, Kujawsko-Pomorskiem i Podlaskiem. Wszystkie korzystają z turbin Vestas i są objęte 15-letnimi kontraktami różnicowymi, które będą obowiązywać do lat 2038-2039.
Dla Actis to początek większego planu. Nowa platforma Klara Renewables ma rozwijać w Polsce projekty o mocy do 1,5 GW. W grę wchodzą lądowe farmy wiatrowe, fotowoltaika i magazyny energii. Przejęte wiatraki produkują około 500 GWh energii rocznie, a istniejące przyłącza do sieci dają możliwość dołożenia kolejnych 275 MW instalacji słonecznych lub magazynów.
„Uważamy, że Polska jest jednym z najbardziej ekscytujących rynków inwestycji energetycznych w Europie, korzystającym z otwartego, regulowanego rynku energii oraz silnych instytucji i ram regulacyjnych” – mówi Jaroslava Korpanec, szefowa Actis na Europę Środkowo-Wschodnią, cytowana przez Renewables Now.
Polska OZE wchodzi w nowy etap
Jeszcze niedawno najprostszy model wyglądał dość jasno: zbudować farmę słoneczną albo wiatrową, podłączyć ją do sieci i sprzedawać energię. Dziś to przestaje wystarczać. Wraz z szybkim wzrostem mocy odnawialnych coraz większe znaczenie mają magazyny energii, hybrydyzacja instalacji i lepsze wykorzystanie istniejących przyłączy.
Dlatego inwestorzy zaczynają kupować nie tylko gotowe farmy, ale też miejsca, w których można dołożyć kolejne technologie. Farma wiatrowa z przyłączem do sieci może stać się punktem wyjścia dla paneli fotowoltaicznych i baterii. Taka instalacja może produkować energię w różnych warunkach pogodowych i oddawać ją do sieci wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna.
W Polsce to szczególnie ważne, bo sieci elektroenergetyczne są jednym z największych ograniczeń dla nowych projektów OZE. Dostęp do przyłącza staje się więc równie cenny jak sam wiatr albo dobre nasłonecznienie.
Fotowoltaika też potrzebuje magazynów energii
Podobny kierunek widać w fotowoltaice. Hiszpańska firma Qualitas Energy przejęła w kwietniu dziewięć działających w Polsce elektrowni PV o łącznej mocy 376 MW. Instalacje produkują ponad 400 GWh energii rocznie, czyli tyle, ile zużywa około 210 tys. gospodarstw domowych.
Qualitas nie chce jednak poprzestać na samej produkcji prądu ze słońca. Spółka zapowiada rozbudowę instalacji o magazyny energii. Powód jest prosty: im więcej fotowoltaiki pracuje w środku dnia, tym częściej pojawiają się bardzo niskie albo ujemne ceny energii oraz ograniczenia produkcji zlecane przez operatora systemu.
Magazyn energii pozwala przesunąć sprzedaż prądu na późniejsze godziny, gdy zapotrzebowanie jest większe. Dla systemu oznacza to większą stabilność, a dla właściciela instalacji lepsze wykorzystanie farmy, która inaczej musiałaby ograniczać produkcję.
Zielona energia musi nauczyć się pracować elastycznie
Nowe inwestycje pokazują, że polskie OZE nie polega już wyłącznie na dokładaniu kolejnych megawatów. Coraz ważniejsze jest pytanie, kiedy energia trafia do sieci i czy można nią sterować.
Wiatraki produkują wtedy, gdy wieje. Panele słoneczne najmocniej pracują w środku dnia. Zużycie energii nie zawsze pokrywa się z tym rytmem. Dlatego coraz więcej projektów będzie łączyć różne źródła i magazyny w jednym miejscu.
To nie jest efektowna część transformacji energetycznej, ale bez niej system zaczyna się blokować. Gdy prądu z OZE jest dużo, ceny spadają, a operator musi ograniczać produkcję. Gdy energii brakuje, potrzebne są źródła, które mogą szybko zareagować. Magazyny energii mają pomóc zasypać tę lukę.
Polska staje się ważnym rynkiem dla zielonej energii
Wejście Actis do Polski i wcześniejsza transakcja Qualitas Energy pokazują, że zagraniczni inwestorzy widzą tu miejsce na większe projekty OZE. Polska potrzebuje nowych źródeł energii, ale coraz częściej barierą są przyłącza do sieci i brak elastyczności systemu.
Dlatego pieniądze płyną tam, gdzie można łączyć technologie: wiatr, słońce i baterie. W praktyce oznacza to przejście od prostych farm odnawialnych do bardziej złożonych instalacji, które lepiej pasują do pracy sieci.
Dla odbiorców energii najważniejszy jest efekt końcowy: więcej czystego prądu, mniej marnowania produkcji z OZE i większa odporność systemu na wahania cen. To właśnie o to zaczyna się dziś gra na polskim rynku zielonej energii.