-
Władimir Putin oświadczył, że Rosja jest przygotowana na ewentualną wojnę z państwami europejskimi, choć podkreślił, że Moskwa nie dąży do konfliktu i chce naprawy relacji.
-
Prezydent Rosji ostrzegł, że jeśli sytuacja w Ukrainie będzie dalej eskalować, to w wojnie może ostatecznie nie być zwycięzców.
-
Putin odniósł się też do wcześniejszych gróźb NATO dotyczących potencjalnego zamknięcia dla Moskwy Morza Bałtyckiego.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Władimir Putin skomentował swoją rozmowę z prezydentem Finlandii Alexandrem Stubbem i premierem Norwegii Jonasem Gahrem Størem podczas spotkania z dziennikarzami. Jak podkreślił, do rozmowy doszło z inicjatywy europejskich przywódców.
– Oni od razu na początku rozmowy podkreślili, że nie reprezentują UE jako organizacji. Dzwonią do mnie w swoim, że tak powiem, narodowym charakterze – ujawnił.
Putin o rozmowie z liderami Finlandii i Norwegii. Omówili „kilka kwestii”
Prezydent Rosji ujawnił, że strony omówiły „kilka kwestii”, w tym sytuację na Morzu Bałtyckim. Putin miał zaznaczyć, że Moskwa nie chciałby sytuacji podobnej do tej w cieśninie Ormuz, ale – jak zapewnił – „zareaguje na wszelkie prowokacje”.
Przywódca miał też podkreślić, że Rosja jest przygotowana na ewentualny konflikt z państwami europejskimi, ale do niego nie dąży. Ponadto ocenił, że w trwającej w Ukrainie wojnie może „w ogóle nie być zwycięzców”.
– Nie udało im się obecnie osiągnąć celu, jakim jest zadanie strategicznej klęski, (…) raczej nie będzie to możliwe do 2030 roku, a jeśli sytuacja posunie się zbyt daleko, to w ogóle nie będzie zwycięzców. Niech nikt o tym nie zapomina – powiedział.
Władimir Putin zaznaczył też, że Kreml „nadal popiera wszelkie działania mające na celu przywrócenie pełnych i kompleksowych relacji”. Jak dodał, w Europie są ludzie, którzy chcą nawiązać konstruktywny dialog z Rosją.
Atak Rosji na NATO? Szef MSZ Estonii wskazywał na Morze Bałtyckie
Przypomnijmy, że estoński minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna w rozmowie z „The Times” wskazywał, że NATO może w ciągu kilku godzin zamknąć Rosji dostęp do Morza Bałtyckiego. Miałoby do tego dojść w przypadku ataku Moskwy na Sojusz.
Dziennik tłumaczył, że blokada szlaku między Estonią a Finlandią odcięłaby jeden z najważniejszych rosyjskich korytarzy gospodarczych i wojskowych, którym transportowane jest m.in. 60 proc. eksportu ropy.
Tsahkna podkreślał jednocześnie, że przedstawianie przez Rosję NATO jako organizacji ofensywnej jest „absurdalne”. Ponadto ujawnił, że Sojusz ma plany operacyjne dotyczące reagowania na rosyjską agresję militarną. – Jeśli Rosja rozpocznie wojnę, mamy plany i praktyczne środki, które możemy podjąć – mówił.
Według „The Times” do tej pory członkowie NATO nie podjęli próby zamknięcia przed Moskwą Morza Bałtyckiego, ponieważ w dalszym ciągu działają na podstawie międzynarodowych przepisów regulujące dostęp do transportu morskiego. Tsahkna twierdził, że bezpośredni atak ze strony Rosji całkowicie zmieniłby sytuację.
– Stracą swoją życiodajną arterię. Morze Czarne jest już zamknięte. Dla Rosji (Morze Bałtyckie – red.) ma znaczenie egzystencjalne – mówił szef MSZ Estonii.
Źródła: Reuters, RIA Nowosti, „The Times”, United24 Media