Rosnące ceny ropy naftowej na światowych rynkach mogą przełożyć się na wyższe ceny paliw w Polsce. Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, że rząd monitoruje sytuację i jest gotowy podjąć działania, jeśli wzrost cen będzie się utrzymywał.
Rynek ropy
Jak poinformował minister w rozmowie w RMF24, władze analizują obecne wydarzenia na rynkach surowcowych wspólnie z ministrem finansów Andrzejem Domańskim. Zdaniem Motyki kluczowym czynnikiem wpływającym na ceny paliw jest obecnie destabilizacja na Bliskim Wschodzie oraz napięcia geopolityczne, które zaburzają równowagę podaży na rynku ropy.
Minister podkreślił, że jeśli dalszy rozwój sytuacji doprowadzi do ograniczenia dostępności surowca i wzrostu cen, rząd może zdecydować się na konkretne działania. Wśród rozważanych scenariuszy mogą znaleźć się różne instrumenty, w tym zmiany w podatkach lub działania wpływające na poziom marż.
Zapytany o możliwość obniżenia akcyzy lub podatku VAT na paliwa, Motyka zaznaczył, że żaden wariant nie jest wykluczony. W grę może wchodzić również dostosowanie marż do poziomu, który zapewni odpowiednią podaż paliw na rynku.
Jednocześnie minister zapewnił, że nie ma planów wprowadzenia reglamentacji paliw na stacjach. Według jego deklaracji rząd nie przewiduje ograniczeń w sprzedaży benzyny czy oleju napędowego, nawet w przypadku dalszych napięć na rynku surowców.
Ceny rosną
Sytuacja na światowych rynkach energii w ostatnich dniach znacząco się zaostrzyła. Ceny ropy Brent i amerykańskiej WTI przekroczyły poziom 100 dolarów za baryłkę – pierwszy raz od marca 2022 roku, czyli od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W poniedziałek ropa Brent drożała o około 16 proc., osiągając poziom 107,7 dolara za baryłkę. Z kolei ropa WTI wzrosła o około 14 proc., zbliżając się do poziomu 104 dolarów.
Wzrosty są jeszcze bardziej widoczne w dłuższym ujęciu. W poprzednim tygodniu notowania ropy Brent zwiększyły się o około 27 proc., a WTI nawet o blisko 36 proc. Tak dynamiczny wzrost cen surowca wywołuje obawy o dalsze podwyżki cen paliw na stacjach.
Jednym z czynników wpływających na sytuację jest napięta sytuacja polityczna na Bliskim Wschodzie. Po ostatnich wydarzeniach w Iranie nowym najwyższym przywódcą duchowym kraju został Mojtaba Chamenei, syn ajatollaha, który zginął w amerykańsko-izraelskich atakach. Decyzja ta zwiększyła niepewność na rynkach energetycznych.
W debacie publicznej pojawiły się także propozycje zmian podatkowych. Polityk Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek zapowiedział złożenie projektu ustawy zakładającego czasowe obniżenie stawki VAT na paliwa z 23 do 8 proc. oraz redukcję akcyzy o około 9–10 proc.
Minister energii odniósł się do tych propozycji, podkreślając, że wzrost cen paliw nie jest wynikiem działań rządu, lecz przede wszystkim konsekwencją globalnej sytuacji na rynku surowców i destabilizacji w regionie Bliskiego Wschodu.
Rząd zapowiada dalsze monitorowanie sytuacji i analizę możliwych działań. Ostateczne decyzje będą zależeć od tego, czy wzrost cen ropy utrzyma się w kolejnych tygodniach i w jakim stopniu przełoży się na ceny paliw dla kierowców.