-
Amerykański dyplomata Stephen Biegun uważa, że Zachód przeoczył niepokojące sygnały od Władimira Putina, co dało rosyjskiemu przywódcy poczucie bezkarności.
-
Biegun wskazuje, że już w 2008 roku pojawiły się pierwsze sygnały ostrzegawcze ze strony Rosji, a Zachód nie zareagował właściwie na demontaż demokracji i społeczeństwa obywatelskiego w Rosji.
-
Według byłego przedstawiciela USA ds. Ukrainy Kurta Volkera, Władimir Putin może stanąć przed wyborem między dalszym niszczeniem państwa rosyjskiego a stabilizacją kraju.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Dyplomata i zastępca sekretarza stanu USA w administracji Joe Bidena Stephen Biegun uważa, że kraje Zachodu nie zauważyły niepokojące sygnałów płynących z Rosji i to właśnie dało Władimirowi Putinowi poczucie bezkarności.
Wojna w Ukrainie. Zachód nie wierzył w atak Putina? „Zawiódł system”
Według amerykańskiego polityka Zachód po prostu nie wierzył, że Putin byłby zdolny do podjęcia tak dużego kroku, jakim była pełnoskalowa inwazja na Ukrainę.
– Nie dostrzegli, że Putin jest zdolny do poprowadzenia swojego kraju do tak dramatycznego kroku, jak pełnoskalowa inwazja w 2022 roku. I oczywiście, zawiódł system odstraszania – Rosja, przystępując do wojny, nie obawiała się, że napotka na tak silny opór, na jaki ostatecznie natrafiła – mówił Biegun w wywiadzie dla serwisu LIGA.net.
Dyplomata wskazuje na „sygnały” ze strony Putina. Mówi o „bierności” Zachodu
Dyplomata wskazał, że pierwsze sygnały ostrzegawcze pojawiły się już w 2008 roku – kiedy Rosja najechała Gruzję – a następnie w latach 2011-2012, kiedy Putin otwarcie demontował demokrację i społeczeństwo obywatelskie w swoim kraju. Zachód to dostrzegł, ale nie zareagował odpowiednio – ocenił Biegun.
Jednocześnie amerykański polityk nie zwalnia z odpowiedzialności Ukrainy. Według niego przez ponad trzy dekady niepodległości kraj ten nie zdołał zbudować w pełni funkcjonującego państwa prawa ze sprawnymi instytucjami i otwartym rynkiem.
– Ironią losu jest to, że Ukraina prawdopodobnie znalazła się w momencie, w którym w końcu zaczęła robić realne postępy w tym kierunku. I właśnie to ostatecznie stało się impulsem do pełnoskalowej inwazji – poczucie Putina, że Ukraina w końcu opuszcza orbitę Moskwy i wkracza w orbitę Europy – wyjaśnił Biegun.
Amerykański polityk wyraźnie podkreślił, że głównym winowajcą wojny jest Putin i tylko on. Ale – jak zauważył – bierność Zachodu sprzyjała rosyjskiemu przywódcy. – Daliśmy Putinowi wolną rękę, a on bez skrupułów to wykorzystał – podsumował dyplomata.
Putin przed wyborem? Ekspert wskazuje, że ma dwie opcje
Agencja Unian donosiła wcześniej, że były specjalny przedstawiciel USA ds. Ukrainy Kurt Volker stwierdził, iż Putin coraz bardziej osłabia własne państwo – i może wkrótce stanąć przed dylematem, który sam sobie stworzył. Kreml tak głęboko przestawił rosyjską gospodarkę na potrzeby wojny, że nie ma dokąd się wycofać. Według Volkera Putin może stanąć przed wyborem: zniszczyć państwo rosyjskie dla dobra swojego dziedzictwa – czy wstrzymać działania i ustabilizować kraj.
Jednocześnie amerykański dyplomata zauważył, że Putin nadal jest przekonany o słabości i podziałach Zachodu, dlatego „jedynie zwiększa presję”, choć fakty wskazują na coś przeciwnego.
Źródło: LIGA.net, Unian