Wystąpienie Przemysława Czarnka w Krakowie wywołało polityczną burzę wokół odnawialnych źródeł energii. Kandydat PiS na premiera zapowiedział powrót do intensywniejszego wydobycia węgla i ostro skrytykował unijną politykę klimatyczną. Jego słowa spotkały się jednak z natychmiastową reakcją polityków opozycji, którzy zarzucili mu sprzeczność między deklaracjami a prywatnymi inwestycjami.
Powrót do węgla
Podczas przemówienia w krakowskiej Hali „Sokoła” Czarnek przekonywał, że polska polityka energetyczna powinna opierać się przede wszystkim na krajowych surowcach. W jego ocenie kierunek wyznaczany przez Unię Europejską – w tym rozwój odnawialnych źródeł energii oraz system handlu emisjami ETS – jest niekorzystny dla Polski.
Polityk mówił z mównicy, że Polska powinna wrócić do „normalności”, czyli do wykorzystania własnych zasobów energetycznych. W tym kontekście ostro skrytykował Zielony Ład i rozwój OZE, używając określenia „oze-sroze”. Według Czarnka powrót do silniejszego wykorzystania węgla miałby zapewnić krajowi większą stabilność energetyczną.
Jego słowa szybko stały się tematem dyskusji w mediach. W programie „Kawa na ławę” w TVN24 europoseł PSL Krzysztof Hetman zarzucił Czarnkowi hipokryzję. Jak stwierdził, kiedy Prawo i Sprawiedliwość było u władzy, polityk miał zainstalować na dachu swojego domu instalację fotowoltaiczną.
Hetman podczas programu pokazał mapę Google, na której – jak twierdził – widać budynek należący do Czarnka z panelami słonecznymi. Europoseł zasugerował, że skoro polityk krytykuje odnawialne źródła energii, powinien być konsekwentny i zdemontować instalację.
PiS odpowiada na zarzuty
Na zarzuty odpowiedział obecny w studiu poseł PiS Jan Dziedziczak, który bronił partyjnego kolegi. Polityk skrytykował sposób prowadzenia dyskusji, sugerując, że takie argumenty są próbą ataku na kandydata PiS.
Sprawa szybko zaczęła krążyć w mediach społecznościowych. Do dyskusji włączyli się także inni politycy. Ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska napisała w serwisie X, że sytuacja pokazuje sprzeczność między deklaracjami a prywatnymi wyborami energetycznymi. Z kolei minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski również odniósł się do sprawy w komentarzu opublikowanym w internecie.
W tle politycznej dyskusji trwają jednocześnie prace nad zmianami w przepisach dotyczących odnawialnych źródeł energii. Wiceminister energii Wojciech Wrochna zapowiedział nowelizację Prawa energetycznego, która ma zwiększyć przejrzystość w procesie przyłączania nowych instalacji do sieci.
Z danych resortu energii wynika, że w Polsce wydano już warunki przyłączeniowe dla instalacji o mocy około 240 GW. Około 150 GW przypada na odnawialne źródła energii, a kolejne 90 GW na magazyny energii. Obecnie w systemie działa infrastruktura o mocy około 36 GW.
Resort szacuje, że w najbliższych latach może powstać nawet 50 GW nowych mocy. Planowane zmiany w przepisach mają rozwiązać problem blokowania możliwości przyłączeniowych przez projekty, które uzyskały pozwolenia, ale nie zostały zrealizowane. Według rządu reforma ma przyspieszyć rozwój inwestycji w OZE i zwiększyć przewidywalność dla inwestorów.