-
Pracownicy szczecińskiej pierogarni sprzedali butelkę wody kobiecie przed otwarciem lokalu, nie rejestrując transakcji na kasie fiskalnej, co skutkowało mandatem.
-
Właściciele lokalu opisali sytuację w mediach społecznościowych, wzbudzając oburzenie w internecie, natomiast Krajowa Administracja Skarbowa odmówiła komentarza ze względu na tajemnicę skarbową.
-
Przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS wskazała, że sprzedaż bez użycia kasy fiskalnej przed oficjalnym otwarciem lokalu narusza przepisy, a publiczne nagłaśnianie sprawy jej zdaniem prowadzi do deprecjonowania dobrego imienia KAS.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
O całej sytuacji poinformowali w środę w mediach społecznościowych właściciele pierogarni.
Chcieli pomóc spragnionej, dostali mandat
„Kilka minut przed godziną 11:00, czyli jeszcze przed otwarciem lokalu, pojawiła się u nas pani, która poprosiła o butelkę wody. Lokal był jeszcze nieczynny, kasa fiskalna nie była jeszcze uruchomiona, a my, ucząc się dopiero rytmu nowego miejsca i chcąc po prostu być uprzejmi, postanowiliśmy tę wodę sprzedać” – czytamy.
Jak się okazało był to błąd. Spragniona kobieta była bowiem pracownicą urzędu skarbowego.
Efektem kontroli był mandat w wysokości 500 złotych. „Nie ukrywamy, że jest nam zwyczajnie przykro” – piszą właściciele restauracji.
Wyjaśnili, że „w pierwszych dniach działalności człowiek skupia się przede wszystkim na tym, żeby każdy gość wyszedł zadowolony”. „Tym razem dobra wola okazała się kosztować nas 500 zł” – dodali.
„Ale nic to. Nie zniechęcamy się. Nadal będziemy robić to, co umiemy najlepiej, lepić dla Was świeże pierogi, gotować domowe obiady i wkładać całe serce w to miejsce” – zapewnili.
Oburzenie w internecie. KAS nie chce komentować sprawy
Sprawa oburzyła internatów, tym bardziej, że jeśli weźmiemy pod uwagę kontekst pogodowy i upały panujące od kilku dni w całej Polsce.
„Ekstremalne upały. Kontrolerka KAS poprosiła o wodę jeszcze przed otwarciem lokalu. I jak na złość ją dostała! 500 złotych mandatu” – skomentował dziennikarz Krzysztof Stanowski, który niedawno w niewybrednych słowach ocenił działania innej urzędniczki KAS, która ukarała mandatem pizzerię z Gdańska za niewłaściwe opodatkowanie pizzy z krewetkami.
Krajowa Administracja Skarbowa nie chce komentować sprawy ze Szczecina. „O działaniach podejmowanych przez organy Krajowej Administracji Skarbowej wobec konkretnych osób/podmiotów nie udzielamy informacji, ponieważ objęte są tajemnicą skarbową w rozumieniu ustawy Ordynacja podatkowa” – czytamy w piśmie wysłanym dziennikowi „Fakt”.
„Stanowi wykroczenie skarbowe”. Działaczka wprost o pierogarni
Głos zabrała natomiast przewodnicząca Związkowej Alternatywy w Krajowej Administracji Skarbowej Agata Jagodzińska, która opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie kartki z godzinami otwarcia lokalu.
Zwróciła uwagę, że znajduje się na niej również informacja, że codziennie, przed otwarciem lokalu, możliwe jest zamawianie zimnej garmażerki.
Przypomniała również, że zgodnie z relacją opublikowaną przez restaurację, kasa fiskalna miała być uruchamiana dopiero o godzinie 11.00.
„Jeżeli rzeczywiście w taki sposób organizowana jest sprzedaż, oznaczałoby to, że w godzinach od 10:00 do 11:00 prowadzona jest sprzedaż bez użycia kasy fiskalnej” – skomentowała Agata Jagodzińska.
„Taki sposób prowadzenia działalności stanowi wykroczenie skarbowe, a w określonych okolicznościach nawet przestępstwo skarbowe. (…) I tak właśnie wygląda cała ta sytuacja” – wyjaśniła działaczka.
„Doszło do naruszenia dobrego imienia Krajowej Administracji Skarbowej”
Według niej na całej sprawie skorzystali, właściciele lokalu, którzy „kosztem Krajowej Administracji Skarbowej oraz pracujących w niej funkcjonariuszy i pracowników, uzyskali bezpłatną reklamę”.
„Doszło w ten sposób do deprecjonowania oraz naruszenia dobrego imienia Krajowej Administracji Skarbowej” – dodała.
Działaczka zwróciła również uwagę na „pewien niepokojący trend”. „Osoby, które notorycznie stosują nieprawidłowe stawki VAT lub prowadzą sprzedaż z pominięciem kasy fiskalnej (…), próbują przedstawiać się jako ofiary rzekomo represyjnego systemu” – napisała.
Tymczasem, według niej, „rzeczywistość jest często odmienna”. „Wysokość nakładanych kar grzywny bywa w praktyce na tyle niska, że nie rekompensuje nawet wysokości uszczuplonych należności publicznoprawnych powstałych wskutek długotrwałego i powtarzalnego naruszania przepisów podatkowych” – podkreśliła.
„Paradoksalnie więc osoby, które przez dłuższy czas stosują nieprawidłowe stawki podatku lub nie ewidencjonują sprzedaży, przedstawiają się następnie jako pokrzywdzone, jednocześnie korzystając z atmosfery społecznej niechęci wobec organów skarbowych” – dodała Agata Jagodzińska.
„Zjawisku temu towarzyszy również publiczne deprecjonowanie funkcjonariuszy i pracowników KAS, a niekiedy wręcz pojawiają się nawoływania do ich publicznego piętnowania czy symbolicznego 'przywiązywania do słupów’, co nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawa” – podkreśliła.
-
Koniec wieloletnich sporów ze skarbówką? Rząd szykuje przełomową zmianę
-
Lawina donosów do skarbówki. Wyraźny trend w składanych oświadczeniach