-
„The Economist” ocenia, że Władimir Putin jest uzależniony od prowadzenia wojny z Ukrainą, co wpływa negatywnie na Rosję.
-
Rosyjskiej armii brakuje odpowiedniej liczby żołnierzy oraz motywacji do walki, a coraz wyższe premie finansowe nie wystarczają do uzupełnienia strat.
-
Zakończenie wojny bez sukcesu mogłoby osłabić pozycję Putina i wywołać destabilizację w Rosji, zwłaszcza wśród powracających weteranów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W 1945 roku Armia Czerwona zdobyła Berlin, przesuwając się o 1600 km w linii prostej od Moskwy. Podczas toczonej obecnie wojny z Ukrainą na głównym punkcie frontu w Doniecku rosyjskie siły zdołały podejść 60 km w kierunku przeciwnika.
Wspomniane statystyki to „pierwszy problem Putina” – ocenia „The Economist”. Rosja nie zdołała przełamać ukraińskiej linii, ale to wierzchołek góry lodowej.
Putin nałogowcem? Uzależniony od wojny i potrzeby zwyciężania
Analitycy „The Economist” sugerują, że Władimir Putin jest człowiekiem uzależnionym od wojny. Konflikt z Ukrainą opisali jako „nałóg” jednego mężczyzny, którego kosztem jest powolny upadek całego kraju.
Rosja nie radzi sobie z rekrutowaniem żołnierzy. W ciągu pierwszych trzech lat pełnoskalowej wojny Kreml budował swoją armię, ale pod koniec zeszłego roku tracił więcej ludzi niż był w stanie zaciągnąć do służby.
Według redakcji Rosjanie są słabo wyszkoleni, podłamani bieżącą sytuacją, co „przekłada się na wyższe niż kiedykolwiek wskaźniki dezercji”. Ponadto ostatnie ruchy związane z komunikacją – jak odcięcie Starlinka i zakłócenie Telegrama – stanęły na drodze swobodnej wymiany informacji między żołnierzami.
„Rosja polega na pieniądzach, a nie na patriotyzmie, by pozyskiwać żołnierzy” – zwraca uwagę medium. Rekrutom oferuje się coraz więcej pieniędzy (według think tanku Re: Russia od czerwca 2025 roku średnia premia za podpisanie kontraktu wzrosła o pół miliona rubli do 2,43 mln rubli – około 114 tys. zł), ale i to nie wystarcza, by pokryć potencjalne straty doznane wskutek wojny.
Wojna w Ukrainie. „Nie widać końca rosyjskim wysiłkom”. Dlaczego?
Jak zauważa „The Economist”, Putin mógłby zgodzić się na porozumienie pokojowe, zabezpieczyć interesy Rosji i przegrupować wojska, by w przyszłości ponownie zaatakować Ukrainę. Dlaczego więc tego nie robi?
„W rzeczywistości jest mało prawdopodobne, by jakikolwiek plan pokojowy zadowolił Rosję” – ocenia dziennik. Pojawiające się doniesienia o możliwym układzie Moskwy z Waszyngtonem zdają się – jak twierdzą analitycy medium – mało prawdopodobne.
Przede wszystkim nie zapowiada się na to, by Ukraina dobrowolnie oddała najlepiej broniony teren, a na tym najbardziej zależy Putinowi. „To byłoby strategiczną katastrofą (Kijowa – red.)” – stwierdzono.
„The Economist” stawia tezę, że „zakład Putina na upadek Ukrainy od czterech lat jest przegrany„. Co więcej, ewentualna nadzieja rosyjskiego przywódcy na to, że Kijów przestanie być wspierany przez Unię Europejską lub zabraknie mu broni, również określana jest jako daremna.
Jeśli Putin zakończy wojnę „bez sukcesu”, weterani mogą obalić jego reżim
„Rosja przekierowała tak wiele zasobów na obronę, która obecnie pochłania osiem proc. PKB, że reszta gospodarki jest w tarapatach” – podaje dziennik. Jak opisuje, w takich warunkach Putin nie może zakończyć wojny bez konsekwencji.
Zakładając, że konflikt zostałby rozwiązany, inwestorzy prawdopodobnie będą obawiać się działań w Rosji – ta może ponownie wykazać zbrojną agresję wobec jakiegoś państwa. Problem byłby także z weteranami, którzy mierzyliby się z trudnościami w poszukiwaniu pracy „w cywilu”.
„Polityka też byłaby brzydka. Niezadowoleni weterani destabilizują reżimy, zwłaszcza w Rosji, jak przed rewolucją w 1917 roku i po wojnie w Afganistanie w latach 80″ – argumentują autorzy „The Economist”.
Analitycy przewidują, że początkowa akceptacja nowego stanu z czasem przerodziłaby się w gniew i niezrozumienie wojny. Rosjanie zaczęliby wytykać swojemu przywódcy, że wszczęty przez niego konflikt z Ukrainą był kompletnie bezzasadny. „To mogłoby ograniczyć zdolność Putina do wznowienia wojny. Mogłoby nawet zagrozić jego mocy” – oceniono.
„Trump na pewno nie chce być kojarzony ze wspieraniem przegrywającego”
Co należałoby zrobić, aby faktycznie położyć kres wojnie? „The Economist” wylicza, że ściganie floty cieni osłabiłoby dochody Rosji z eksportu ropy. Równie ważne byłoby osłabianie narracji Kremla, według której Stany Zjednoczone i Europa dążą do zniszczenia Rosji.
Według dziennika podważanie przekazu o rzekomo nieuchronnym zwycięstwie Moskwy także miałoby znaczenie – bo mało kto, a szczególnie Donald Trump, chce być kojarzony ze wspieraniem strony postrzeganej jako przegrywająca.
Źródło: „The Economist”