Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Wybory 2027. Karol Nawrocki wetuje zmiany. Co z okręgami wyborczymi?

Przez Pokój Prasowy20 października, 20265 min odczytu

Zawetowana nowelizacja Kodeksu wyborczego wprowadzała m.in. korektę demograficzną. To fundamentalny element zmian.

Czym jest korekta demograficzna? To nic innego jak zmiana, która ma odzwierciedlać liczbę mandatów możliwych do zdobycia w danym okręgu wyborczym przypadającą na realną liczbę mieszkańców.

W ciągu 15 lat Polska bardzo się zmieniła. W tym czasie obserwowaliśmy sporą migrację wewnętrzną. Ośrodki wiejskie czy mniejsze miasteczka straciły dużą część mieszkańców na rzecz największych miast.

Kłopot w tym, że za zmianami liczby ludności w poszczególnych miejscach w Polsce nie nadąża Kodeks wyborczy, który został uchwalony 5 stycznia 2011 roku.

Od tego czasu nie dokonano ani razu korekty demograficznej, choć struktura mieszkańców się zmieniała. Po raz pierwszy Państwowa Komisja Wyborcza zwróciła się do marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego z wnioskiem o zmiany jeszcze przed wyborami w 2015 roku. Do zmian wówczas nie doszło, podobnie jak w czasach ośmioletnich rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Głośne weto Karola Nawrockiego. Co dalej?


Na biurko prezydenta Karola Nawrockiego trafiła nowelizacja Kodeksu wyborczego, w której m.in. znalazł się automatyczny mechanizm dostosowujący liczbę mandatów możliwych do zdobycia w danym okręgu wyborczym. Prezydent tę ustawę jednak zawetował, argumentując m.in., że rządzący chcą dokonać dużych zmian zbyt blisko daty kolejnych wyborów.

– Błędem politycznym koalicji rządzącej było to, że nowelizacja nie została uchwalona wcześniej, choć gotowe rozwiązania leżały na stole – uważa prof. Adam Gendźwiłł z Uniwersytetu Warszawskiego. 

– Po drugie, błędem było połączenie w jednej nowelizacji kilku różnych spraw. Politycy dorzucili tam również kwestie dotyczące komisarzy oraz urzędników wyborczych i zakazu pełnienia tej funkcji przez osoby zatrudnione w urzędzie danej gminy. To były kwestie sporne i budzące kontrowersje. Lepiej było wyodrębnić samą korektę demograficzną – uważa ekspert, który na co dzień zajmuje się badaniem procesów wyborczych.

A może po prostu korekta demograficzna jest niepotrzebna? Skoro od 15 lat jakiś system się sprawdza, to po co go zmieniać?

W Konstytucji zapisano, że wybory do Sejmu powinny być równe. Zasada ta oznacza, że każdy obywatel ma takie samo prawo do udziału w elekcji, a głos oddany przez każdego wyborcę ma taką samą wartość prawną.

Sęk w tym, że bez korekty demograficznej głosy w niektórych okręgach ważą więcej, a w innych mniej. Zasada równości jest więc zachwiana. A nawet więcej – problem z brakiem równości z każdym kolejnym rokiem narasta.

– Korekta zaktualizowałaby liczbę mandatów w okręgach wyborczych, dzięki czemu lepiej odzwierciedlałyby one faktyczne rozmieszczenie ludności. Chociaż mamy trudności ze śledzeniem wewnętrznych migracji i wiemy, że dane z rejestrów urzędowych nie są idealne, to i tak są znacznie bliższe rzeczywistości niż historyczne dane sprzed 2011 roku, na podstawie których stworzono obecnie obowiązujący załącznik nr 1 do Kodeksu wyborczego – tłumaczy prof. Gendźwiłł.

Kto zyska, a kto straci na korekcie demograficznej


W tym miejscu dochodzimy do najważniejszego pytania. W jaki sposób może zmienić się wynik wyborczej rozgrywki przy ewentualnej korekcie? 

Przed wyborami w 2019 i 2023 roku podnoszono głosy, że marszałkowie nominowani przez PiS nie chcą doprowadzić do korekty z obawy przed potencjalną utratą władzy.

Innymi słowy: obecny system miał preferować ugrupowania prawicowe, a krzywdzić liberalne i lewicowe.

Tymczasem symulacja prof. Gendźwiłła nie potwierdza tej tezy.

Naukowiec nałożył wyniki z wyborów parlamentarnych w 2023 roku na podział mandatów między okręgi wyborcze już po postulowanej korekcie demograficznej.

Efekt? Zmiany nie są miażdżące dla żadnej z formacji. Sprawiają jedynie, że reprezentacje poselskie z poszczególnych okręgów lepiej odzwierciedlają rozmieszczenie ludności. Jakie skutki przyniosłaby korekta przy wynikach identycznych jak trzy lata temu?

Dwa mandaty zyskałoby Prawo i Sprawiedliwość, trzy mandaty straciłaby Konfederacja, a dla Koalicji Obywatelskiej zmiana byłaby zupełnie neutralna. Mandat straciłaby Trzecia Droga, a dwa zyskałaby Lewica. Finalnie różnica między blokiem rządzącym a opozycją wynosiłaby zaledwie jeden mandat.

– Globalne efekty polityczne tej korekty są więc minimalne. Natomiast zmiana ma wielkie znaczenie etyczne, ustrojowe i indywidualne. Dla konkretnych posłów oznacza to ryzyko utraty miejsca w parlamentarnych ławach.

Paradoks reform wyborczych polega na tym, że parlamentarzyści wybrani według danych reguł niechętnie głosują za ich zmianą – to trochę jak głosowanie indyków za Świętem Dziękczynienia – przekonuje prof. Gendźwiłł.

Nasz rozmówca zaznacza, że finalne efekty są trudne do przewidzenia, bo polityka to żywy organizm, który nieustannie podlega zmianom.

– Dokładne konsekwencje w poszczególnych okręgach są bardzo trudne do przewidzenia ze względu na specyfikę podziału mandatów – tłumaczy nasz rozmówca.

Plan B na dokonanie korekty demograficznej


Czy weto Karola Nawrockiego oznacza, że do korekty demograficznej nie dojdzie i problem będzie się wyłącznie pogłębiał? Niekoniecznie, bo instrumenty ma teraz w swoich rękach marszałek Włodzimierz Czarzasty.

– Sejm wciąż ma szansę zastosować art. 203 Kodeksu wyborczego, czyli dokonać zmiany liczby mandatów przypisanych do poszczególnych okręgów wyborczych na mocy obowiązującego prawa – przypomina prof. Gendźwiłł.

Jak to zrobić? Ekspert tłumaczy nam, że wymaga to uchwalenia nowej ustawy nowelizującej kodeks poprzez zmianę „na sztywno” liczb zapisanych w załączniku nr 1.

– To jest coś, czego Kodeks wyborczy wymaga od 2011 roku, a czego Sejmy kolejnych kadencji uporczywie i konsekwentnie nie robiły. Wina rozkłada się tu równo po różnych stronach sceny politycznej – wskazuje.

Obowiązujący Kodeks wyborczy nakłada na Sejm obowiązek korekty załącznika nr 1 na podstawie danych o liczbie ludności z trzeciego kwartału roku poprzedzającego rok wyborczy. Dane za koniec września 2026 roku powinny pojawić się lada moment. A co za tym idzie, pod koniec roku Państwowa Komisja Wyborcza skieruje do Marszałka Sejmu list z wnioskiem o wprowadzenie zmian.

Pytanie jednak czy marszałek Czarzasty pójdzie w ślady swych poprzedników i zignoruje sugestie PKW, czy podejmie inną decyzję.

Łukasz Szpyrka

Czytaj Dalej

Maciej Berek opublikował zaskakujące zdjęcie. Wszedł do siedziby TK

Alert RCB, Podkarpackie. „Znajdź bezpieczne miejsce, zagrożenie atakiem”

Krzysztof Rutkowski i Dariusz Matecki. Awantura na konferencji w Sejmie

Nowy spot promujący Polskę. Internauci zabrali głos, poszło o Kraków

Rodzina z Białołęki i interwencja RPD. Media ujawniły nowe informacje

Polskie myśliwce poderwane, wysłano alerty RCB. Trwa atak Rosji na Ukrainę

Pogoda na wtorek ze sporym zachmurzeniem. W wielu miejscach popada

Kraków. Łukasz Gibała prezydentem Krakowa. Pierwsze decyzje

Nowy sondaż. KO na czele, prawica zyskuje. Dwie partie pod progiem

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.