-
Mniej zwolnień, ale nieobecności wciąż są długie
-
Jedno zwolnienie trwa średnio prawie 11 dni
-
Kobiety częściej korzystają ze zwolnień
-
Dlaczego Polacy nie pracują? Dominują trzy powody L4
-
Mniej zwolnień na opiekę nad dzieckiem, ale więcej na inne osoby w rodzinie
Mniej zwolnień, ale nieobecności wciąż są długie
W pierwszym półroczu 2026 roku lekarze wystawili 14,1 mln zwolnień lekarskich. Było ich mniej niż rok wcześniej, jednak łączna absencja nadal wyniosła niemal 148 mln dni. Spadek liczby zaświadczeń nie oznacza więc, że pracownicy szybciej wracają do swoich obowiązków.
Dane ZUS pokazują, że zmienia się przede wszystkim długość zwolnień oraz powody, dla których Polacy korzystają z L4. Mniej jest nieobecności związanych z infekcjami, natomiast coraz większe znaczenie mają choroby układu ruchu, zaburzenia psychiczne i urazy.
Jedno zwolnienie trwa średnio prawie 11 dni
Większość zaświadczeń została wystawiona z powodu choroby samego ubezpieczonego. Przeciętne pojedyncze zwolnienie trwało blisko 11 dni. Osoba, która w pierwszym półroczu korzystała z L4, spędziła poza pracą średnio około 25 dni.
ZUS odnotował mniej zaświadczeń niż w poprzednim roku, ale obejmowały one nieco dłuższy łączny okres. Może to tłumaczyć, dlaczego spadek liczby wystawionych dokumentów jest zauważalny, natomiast liczba dni absencji prawie się nie zmieniła.
Równocześnie przybywa zwolnień trwających od 11 do 30 dni.
Najczęściej lekarze nadal wystawiają krótkie zwolnienia, obejmujące maksymalnie pięć dni. Jednocześnie rośnie udział L4 trwających od 11 do 30 dni. To właśnie ta zmiana może mieć wpływ na utrzymującą się wysoką liczbę dni nieobecności.
Częściej niż przed rokiem wystawiano również zwolnienia jednodniowe. Widać zatem dwie tendencje: przybywa zarówno najkrótszych absencji, jak i tych obejmujących kilka tygodni.
Kobiety częściej korzystają ze zwolnień
Ponad połowę zwolnień wystawionych z powodu własnej choroby otrzymały kobiety. W ich przypadku najwięcej dni nieobecności przypadło na osoby w wieku od 30 do 39 lat.
Wśród mężczyzn sytuacja wyglądała inaczej. Największą część absencji odnotowano w grupie od 40 do 49 lat. Dane wskazują więc, że wiek, w którym pracownicy najczęściej przebywają na L4, różni się w zależności od płci.
Dlaczego Polacy nie pracują? Dominują trzy powody L4
Najwięcej dni nieobecności wiązało się z chorobami układu mięśniowo-szkieletowego. Do tej grupy zaliczają się między innymi dolegliwości kręgosłupa, stawów oraz mięśni, które mogą ograniczać możliwość wykonywania zarówno pracy fizycznej, jak i biurowej.
Drugą ważną przyczyną absencji były zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania. Ich udział wzrósł w porównaniu z poprzednim rokiem. Coraz więcej dni nieobecności wiązało się również z urazami, zatruciami i skutkami działania innych czynników zewnętrznych.
Wśród częstych powodów zwolnień znalazły się ponadto choroby układu oddechowego oraz nieobecności związane z ciążą, porodem i połogiem. W przypadku infekcji oddechowych ZUS odnotował jednak wyraźny spadek.
W czerwcu 2026 roku najwięcej zwolnień związanych z infekcjami wystawiono z powodu zakażeń górnych dróg oddechowych oraz przeziębienia. Grypa i COVID-19 pojawiały się w statystykach znacznie rzadziej niż rok wcześniej.
Szczególnie duży spadek dotyczył zwolnień związanych z COVID-19. Nie oznacza to jednak, że problemy zdrowotne mają mniejszy wpływ na obecność pracowników. Zmieniły się przede wszystkim przyczyny absencji – miejsce infekcji coraz częściej zajmują długotrwałe dolegliwości układu ruchu, problemy psychiczne oraz urazy.
Mniej zwolnień na opiekę nad dzieckiem, ale więcej na inne osoby w rodzinie
W pierwszym półroczu spadła liczba zwolnień wystawianych rodzicom opiekującym się chorym dzieckiem. Mniej było zarówno samych zaświadczeń, jak i dni nieobecności z tego powodu.
Odwrotną sytuację ZUS odnotował w przypadku opieki nad innymi członkami rodziny. Takich zwolnień przybyło, a wraz z nimi zwiększyła się liczba dni absencji.
-
„Lex szarlatan” i kolejna burza wokół decyzji Nawrockiego. Prezydent przeforsuje ostrzejszą ustawę?
-
Obcokrajowiec przeszedł po rządowym samochodzie. Wszystko w środku Warszawy