-
Żony Szymona Hołowni i Karola Nawrockiego znalazły się na okładce tygodnika „Polityka” w kontekście emerytur mundurowych.
-
Szymon Hołownia wyraził oburzenie wykorzystaniem wizerunku swojej żony i podkreślił jej zasługi oraz trud służby wojskowej.
-
Wcześniej Hołownia skomentował również publikacje „Rzeczpospolitej” dotyczące swojego stanu zdrowia oraz zaznaczył, że informacje o zdrowiu powinny być przekazywane wyłącznie za zgodą osoby zainteresowanej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Wicemarszałek Sejmu odniósł się do publikacji „Polityki”, która postanowiła poruszyć temat „armii młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe”. Artykuł został zilustrowany zdjęciami żony prezydenta Marty Nawrockiej oraz żony wicemarszałka Sejmu Szymona Hołowni.
Żony prezydenta i wicemarszałka Sejmu na okładce tygodnika „Polityka”. Szymon Hołownia nie kryje oburzenia
Do okładki najnowszego wydania „Polityki” odniósł się sam Hołownia, który nie ukrywał oburzenia.
„’Wolne Media’ w natarciu. Wczoraj zajęły się ujawnianiem moich chorób, dziś na afisz biorą moją żonę. Która po prawie 19. latach służby, w której dosłownie narażała życie, przy każdym dyżurze bojowym będąc pierwszym ogniwem obrony RP (a więc i bezczelnie handlujących dziś jej wizerunkiem dziennikarzy) – odeszła na wcześniejszą emeryturę” – napisał na platformie X polityk.
Pod koniec stycznia „Fakt” ustalił, że żona Hołowni, która była pilotem polskich sił powietrznych i pełniła służbę za sterami samolotu bojowego MiG-29 postanowiła przejść na emeryturę.
Wicemarszałek podkreślił, że mimo odejścia z wojska, jego małżonka „z poczucia trwającego obowiązku wobec państwa – dołączyła do programu 'Aktywnej rezerwy'”.
Polityk podkreślił, jakie trudy niesie ze sobą wykonywanie tego zawodu, nie tylko dla samego pilota myśliwca, ale także całej jego rodziny.
„My, z Manią i Elą, dobrze wiemy, ile wojsku dała. Jak często – jak w wielu mundurowych rodzinach – kładąc dziewczynki spać, słyszałem: A nikt nie zrobi mamie krzywdy? A mama wróci?” – napisał.
Tłumaczył, że przez prawie dwie dekady jego żona zostawiała zdrowie „w szkoleniach, latając z morderczymi przeciążeniami, wyjeżdżając na wielodniowe serie dyżurów”.
„Ile szklanych sufitów przebiła w wojsku dla kobiet, którym wcześniej mówiono, że 'co to jest, żeby się baby pchały na odrzuty’. Była wzorowym, nagradzanym żołnierzem. Urodziła dwójkę dzieci, i właśnie ze względu na to, by móc spędzić z nimi czas, zdecydowała się wcześniej odejść ze służby” – przekazał Hołownia.
Podkreślił również, że jego małżonka „nie jest osobą publiczną”. „Jej jedyną winą jest to, że jest moją żoną. Do niej też nikt nie dzwonił, zapytać, czy może wykorzystać jej twarz, nazwisko, wizerunek” – dodał.
Hołownia: „Wara od rodzin polityków”
Hołownia wziął też w obronę pierwszą damę, która przed przeprowadzką do Pałacu Prezydenckiego pracowała jako funkcjonariuszka Służby Celno-Skarbowej.
„Marta Nawrocka też nie wybrała sobie tego losu. Pełniąc, bez wynagrodzenia, obowiązki Pierwszej Damy – ma nadal wystawiać skarbowe mandaty? Zawsze i wszędzie powtarzałem i pilnowałem tej zasady w kampaniach: wara od rodzin polityków, to nie ich wina, że robimy to, co robimy” – podkreślił Hołownia.
„Kiedy przyjdzie czas na opamiętanie, że tak – PiS miał lepkie ręce i zmienił media w szczujnię, ale nienawidzić tak, jak 'obóz demokratyczny’, jego media i klakierzy, nie potrafił nawet on” – stwierdził.
Na koniec Hołownia postanowił skierować kilka słów bezpośrednio do swojej żony. „Uleńko, przepraszam Cię, że przeze mnie musisz przechodzić przez takie rzeczy ze strony ludzi, za których życie i spokój byłaś gotowa płacić krwią” – zakończył.
„Rzeczpospolita” o zdrowiu Szymona Hołowni. Polityk odpowiedział
W poniedziałek „Rzeczpospolita” opublikowała na swoim serwisie artykuł, którego tematem jest powszechność depresji – również wśród polityków – w związku z przypadającym 23 lutego Międzynarodowym Dniem Walki z Depresją. W tekście tym twierdzono, że z depresją zmaga się Szymon Hołownia.
„Nie choruję na depresję, zmagam się z innymi wyzwaniami. Jestem na dobrej drodze, leki działają, odzyskuję siły” – odpowiedział Hołownia na platformie X.
Wicemarszałek Sejmu podkreślił też, że niezmiennie stoi na stanowisku, że „wyłącznym dysponentem informacji o swoim stanie zdrowia zawsze i bezwarunkowo powinien być sam chory”.
„Gwarantuje mu to prawo, a także zwykła przyzwoitość” – zaznaczył.
Dodał też, że fala nienawiści, jakiej doświadczył, zarówno on osobiście, jak i jego rodzina, po zaprzysiężeniu prezydenta Karola Nawrockiego oraz po jego rozmowach z politykami opozycji nie pozostały bez wpływu na stan jego zdrowia.
„O wszystkim, o czym uznam za stosowne, że chcę publicznie opowiedzieć, z pewnością opowiem w swoim czasie” – oświadczył Hołownia.
Jak podkreślił, autor artykułu „Rzeczpospolitej” napisał tekst na podstawie plotek bez jego wiedzy i zgody.
Polityk ocenił też, że choć często podnosi się argument o prawie opinii publicznej do wiedzy, to nie może on przeważać nad prawem osób chorych do godnego życia i spokojnej walki o zdrowie.
„Osoby chore mają z kolei prawo, by żyć. By próbować stawać na nogi. Pokonywać każdego dnia narzucane przez chorobę ograniczenia. Płacą za to wielką cenę. Nie potrzebują hałasu, tego by ktoś robił z nich exemplum wbrew ich woli, żeby karmił ich losem publiczność, by tak samemu zarobić na życie” – napisał Hołownia.