Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Prezes PiS Jarosław Kaczyński namaścił Przemysława Czarnka na przyszłego kandydata na premiera. Wcześniej spekulowano, że postawicie na kogoś młodszego, jak choćby Lucjusz Nadbereżny, prezydent Stalowej Woli. Czy była pani zdziwiona tym ostatecznym wyborem? To dobra decyzja?
Anna Krupka: To była bardzo dobra decyzja. Ja od początku kibicowałam Przemysławowi Czarnkowi, wierzyłam w niego i mam ogromną nadzieję, że to właśnie on ostatecznie tym premierem zostanie. W ramach objazdu powiatów, który podjęliśmy jesienią, Przemek był pierwszą osobą, która przyjechała do województwa świętokrzyskiego, gdzie pełnię funkcję szefa regionu. Razem z Jackiem Sasinem odbyliśmy w Kielcach świetne spotkanie, które zgromadziło ponad 500 osób. To najlepiej pokazuje jego ogromny potencjał oraz to, jak jest postrzegany przez nasz elektorat – i ogólnie elektorat prawicowy. On potrafi przyciągać ludzi i inspirować ich do działania.
Czym tak przyciąga uwagę?
Przemek jest po prostu dobrym, ujmującym człowiekiem. To cecha, która być może nie zawsze przebija się w mediach, ale to osoba „do tańca i do różańca”. Mamy zresztą podobne ścieżki partyjne: oboje zostaliśmy szefami regionów pod koniec listopada 2023 roku, on na Lubelszczyźnie, ja w Świętokrzyskiem. Wspieraliśmy się w kampanii samorządowej, choć mi było obiektywnie trudniej, bo na Lubelszczyźnie PiS ma tradycyjnie wyższe poparcie. W moim regionie sondaże początkowo nie dawały nam szans na rządy w sejmiku, ale dzięki mojej strategii i wczesnemu ogłoszeniu kandydatki na marszałka, poprawiliśmy wynik o kilka mandatów i dziś rządzimy. Wreszcie, wspólnie z Przemkiem, zostaliśmy w czerwcu zeszłego roku wybrani na wiceprezesów PiS.
Politycy opozycji bardzo krytycznie ocenili ten wybór. Krzysztof Bosak twierdzi w TOK FM, że to „stary PiS” w odsłonie, którą wyborcy odrzucili, tracąc władzę.
Nie spodziewam się dobrych komentarzy ze strony Konfederacji, ponieważ my dziś o ten elektorat z nimi walczymy. Przemysław Czarnek jest bardzo dobrze postrzegany zarówno wśród wyborców Ruchu Narodowego, Nowej Nadziei, jak i u Grzegorza Brauna. Ma realną szansę przyciągnąć tych ludzi, więc nie dziwi mnie, że liderzy Konfederacji się go obawiają i go krytykują.