Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Lokalne

Morochów. Rzekomy „atak” niedźwiedzia w Bieszczadach. Oświadczenie policji

Przez Pokój Prasowy6 maja, 20263 min odczytu

  • Władze gminy Bukowsko poinformowały o kolejnym incydencie z niedźwiedziem i złożyły wniosek o odstrzał zwierzęcia, podczas gdy policja określiła to jako zwykłe zdarzenie.

  • W incydencie w Morochowie niedźwiedź miał zbliżyć się do rolników budujących ogrodzenie, co według gminy wskazuje na utratę naturalnego lęku przez zwierzę.

  • Policja zaznaczyła, że nie doszło do bezpośredniego ataku, a rolnicy uciekli do pojazdów i poinformowali odpowiednie służby.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Władze gminy Bukowsko na Podkarpaciu, gdzie kilka dni temu doszło do ataku niedźwiedzia, w którym zginęła 58-letnia kobieta, poinformowały o kolejnych incydentach z udziałem drapieżnika.

Lokalne władze twierdzą, że zwierzę tym razem miało „zaatakować” dwóch rolników. Według relacji do incydentu doszło jednak we wtorek w sąsiedniej gminie Zagórz.

„Atak” niedźwiedzia w Bieszczadach. Gmina Bukowsko opublikowała broszurę


„W miejscowości Morochów, zaledwie 10 km od miejsca tragicznego ataku w Płonnej, zaatakowani przez niedźwiedzia zostali rolnicy budujący ogrodzenie dla bydła” – przekazały władze gminy Bukowsko.

„W Morochowie drapieżnik zaatakował rolników budujących ogrodzenie, mimo że słyszał ich głosy i hałas prac. Oznacza to, że tradycyjne metody 'dstraszania dźwiękiem’ przestały działać. Drapieżnik zatracił naturalny lęk i może traktować hałas jako sygnał obecności celu” – czytamy w oświadczeniu.

Opis niebezpiecznej sytuacji pojawił się w broszurze, w której lokalne władze napisały, jak zachować się w przypadku spotkania niebezpiecznego zwierzęcia. Ale to nie wszystko. Gmina złożyła bowiem wniosek o odstrzał osobnika, który zbliżył się do rolników.

„Z ubolewaniem stwierdzam, że do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy żadnej reakcji ze strony Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (GDOŚ) oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Zadajemy głośne pytanie decydentom w Warszawie: ile jeszcze incydentów musi się wydarzyć, aby nasze wnioski i realne zagrożenie życia mieszkańców zostały potraktowane priorytetowo” – czytamy w poście zamieszczonym w mediach społecznościowych.

Pod postem zaroiło się od krytycznych komentarzy. Internauci zwrócili lokalnym urzędnikom uwagę, że sama „obecność” niedźwiedzia nie jest „atakiem”, a taki incydent nie powinien być pretekstem do zabijania tego chronionego prawem zwierzęcia.

Morochów. Nieoficjalnie: Nie doszło do bezpośredniego ataku niedźwiedzia na ludzi


Interia zapytała o sprawę policjanta, dobrze znającego kulisy zajścia w miejscowości Morochów.

– Nie mogę powiedzieć, że doszło do bezpośredniego ataku na ludzi. Zwierzę zauważyło rolników, zaczęło się do nich zbliżać, a oni uciekli. To wszystko. Czy można to traktować jako „napaść” niedźwiedzia na człowieka? Niech każdy odpowie sobie sam – powiedział nam nieoficjalnie funkcjonariusz, proszący o zachowanie anonimowości.

Nasz portal otrzymał oficjalne stanowisko sanockiej policji w tej sprawie. Warto podkreślić, że w oświadczeniu mundurowi poinformowali o „zdarzeniu”, a nie o „ataku”.

„Wczoraj otrzymaliśmy zgłoszenie o zdarzeniu z udziałem niedźwiedzia. Osoby pracujące na pastwisku w Morochowie zauważyły niedźwiedzia. Zwierzę zaczęło się przemieszczać w ich kierunku. Mężczyźni zachowali się wzorowo – uciekli do pojazdów i odjechali, a następnie zawiadomili właściwe dla takiego incydentu służby. Policjanci po pewnym czasie pojawili się na miejscu, ale niedźwiedź prawdopodobnie oddalił się do kompleksu leśnego” – przekazała st. asp. Anna Oleniacz, oficer prasowy KPP Sanok.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Morskie Oko. Spłonęło auto fundacji DIOZ, aktywiści oskarżają górali

Zamość. Syreny alarmowe zawyły przez pomyłkę. Rzecznik wojewody tłumaczy

Wypadek w Krakowie. Policja wskazała możliwą przyczynę śmiertelnego potrącenia pieszych

Narkowy. Tragiczny wypadek, dwie osoby nie żyją, lądował śmigłowiec LPR

Boćki. Mężczyzna potrącił czteroletniego syna. Na jaw wychodzą nowe fakty

Kraków. Auto wjechało w pieszych na chodniku. Dwie osoby nie żyją

Morskie Oko. Dwie demonstracje, a pomiędzy policja. Jeden zatrzymany

Głogów Małopolski. Dwie osoby zginęły w tragicznym wypadku

Łódzkie. Sześć kobiet rannych w wybuchu gazu w budynku OSP

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.