-
Chiny uznały, że Europa nie powinna zabierać głosu w sprawie suwerenności terytorialnej Państwa Środka na Morzu Południowochińskim.
-
MSZ Chin wezwało dyplomatów krajów europejskich po oświadczeniach dotyczących sporu o Morze Południowochińskie.
-
W oświadczeniu 14 państw podkreślono obowiązywanie orzeczenia trybunału w Hadze z 2016 roku, które odrzuca chińskie roszczenia morskie na tym akwenie.
-
Chiny powtórzyły, że werdykt trybunału nie jest dla nich wiążący. Sytuacja na Morzu Południowochińskim regularnie prowadzi do incydentów z udziałem straży przybrzeżnej i formacji paramilitarnych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Chin wezwało stronę europejską do zachowania ostrożności w wypowiedziach i działaniach dotyczących Morza Południowochińskiego.
Według Pekinu ma to zapobiec negatywnemu wpływowi na stosunki i współpracę między Państwem Środka i Brukselą.
Chiny z ostrzeżeniem dla Europy. Wezwali dyplomatów
– Europa nie jest stroną sporu dotyczącego kwestii Morza Południowochińskiego i nie ma prawa wypowiadać się na temat uzasadnionej suwerenności terytorialnej Chin oraz ich praw i interesów morskich na tym akwenie – powiedział rzecznik chińskiego MSZ Lin Jian.
Przedstawiciel władz w Pekinie zareagował na niedzielne oświadczenie, w którym grupa państw, w tym niektóre kraje europejskie, stwierdziły, że ekspansywne roszczenia morskie Chin na Morzu Południowochińskim nie mają żadnej podstawy prawnej. Następnie stosowne oświadczenie wydała również UE.
Lin Jian powiadomił, że Pekin wezwał dyplomatów poszczególnych krajów i złożył na ich ręce „stanowcze protesty”.
Urzędnik skomentował również powrót do blokady morskiej Iranu przez Stany Zjednoczone. Według amerykańskiego wojska blokada weszła w życie we wtorek w nocy. „Chiny są bardzo zaniepokojone wznowieniem konfliktu zbrojnego w regionie Zatoki Perskiej” – oświadczył.
Morze Południowochińskie. Wspólna deklaracja kilkunastu państw
Grupa 14 państw, w tym Filipiny i Japonia, w wydanym w oświadczeniu podkreśliła wiążący charakter orzeczenia Stałego Trybunału w Hadze z 2016 r., które unieważniło roszczenia morskie Chin na Morzu Południowochińskim. Sygnatariusze wezwali władze w Pekinie, które konsekwentnie negują wyrok, do jego uznania.
Wspólna deklaracja, wydana w 10. rocznicę wyroku, określa go jako „ostateczny, prawnie wiążący i definitywny”.
W dokumencie sygnatariusze, m.in. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Australia, podkreślili, że w świetle Konwencji ONZ o prawie morza „brak jest podstaw prawnych dla szeroko zakrojonych roszczeń morskich Chin na Morzu Południowochińskim, w tym tych opartych na 'prawach historycznych'”. Wyrazili także „silny sprzeciw wobec jednostronnych działań” i „wykorzystywania sił straży przybrzeżnej, wojska oraz milicji morskiej do nękania, blokowania i zastraszania innych państw” na morzu i w powietrzu.
Orzeczenie trybunału w Hadze. „Nie ma mocy wiążącej”
Proces przed trybunałem w Hadze zainicjowały w 2013 r. Filipiny w reakcji na przejęcie przez Chiny kontroli nad jedną ze spornych płycizn. Wydane trzy lata później orzeczenie głosi, że chińska koncepcja tzw. linii dziewięciu kresek, na mocy której Pekin rości sobie „historyczne prawa” do zasobów na niemal całym spornym akwenie, nie ma podstaw w Konwencji ONZ o prawie morza (UNCLOS). Pekin od początku odrzucał to orzeczenie.
W piątek rzeczniczka chińskiego MSZ Mao Ning powtórzyła, że werdykt „nie ma mocy wiążącej”, a Chiny „nigdy nie zaakceptują roszczeń” na nim opartych.
Z kolei minister spraw zagranicznych Filipin Maria Theresa Lazaro przyrównała wyrok do latarni morskiej, która „stoi nieruchomo, by ostrzegać przed zagrożeniami i prowadzić wszystkie statki do bezpiecznego portu”.
Morze Południowochińskie. Regularnie dochodzi tam do incydentów
Region Morza Południowochińskiego jest uznawany za jeden z najbardziej zapalnych punktów Azji Południowo-Wschodniej. Przez akwen ten prowadzi szlak dla handlu o wartości ponad trzech bilionów dolarów rocznie, jest on też potencjalnie bogaty w złoża ropy i gazu.
W ostatnich latach regularnie dochodzi tam do niebezpiecznych incydentów z udziałem chińskiej straży przybrzeżnej oraz formacji paramilitarnych. Wobec jednostek filipińskich stosowane były m.in. armatki wodne oraz lasery klasy wojskowej.
Prawa do części obszarów morza roszczą sobie również Wietnam, Malezja, Brunei oraz Tajwan.
Źródło: Reuters
-
Trump ogłasza w sprawie cieśniny Ormuz. Chce zarobić wielkie pieniądze
-
Wyrok za wyrokiem. Sąd zdecydował ws. byłego prezydenta Korei Południowej