-
Komisja Europejska przedstawiła rekomendacje, aby mieszkańcy wcześniej uzyskiwali informacje o planowanych farmach wiatrowych i fotowoltaicznych, mogli mieć wpływ na ich kształt oraz czerpać korzyści finansowe z inwestycji.
-
Autorzy dokumentu podkreślają, że angażowanie lokalnych społeczności w podejmowanie decyzji i dzielenie się zyskami może zwiększyć akceptację dla projektów OZE i ograniczyć protesty.
-
W poradniku opisano przykłady z państw Unii, w których wdrożone mechanizmy udziału i finansowych korzyści dla mieszkańców przyspieszyły rozwój odnawialnych źródeł energii.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Choć poparcie dla odnawialnych źródeł energii w Europie pozostaje wysokie, lokalne protesty nadal potrafią skutecznie zatrzymywać nowe inwestycje. Komisja Europejska opublikowała ponad 30-stronicowy poradnik dla państw członkowskich, pokazujący, jak lepiej angażować mieszkańców w rozwój energetyki odnawialnej. Dokument ma pomóc rządom wdrożyć przepisy unijnej dyrektywy o odnawialnych źródłach energii i jednocześnie przyspieszyć wydawanie pozwoleń na nowe inwestycje.
Według ubiegłorocznego badania Eurobarometru aż 88 proc. mieszkańców Unii popiera działania na rzecz zwiększania udziału odnawialnych źródeł energii. Mimo to sprzeciw wobec konkretnych farm wiatrowych czy fotowoltaicznych nadal prowadzi do wielomiesięcznych opóźnień, wzrostu kosztów, a niekiedy nawet do całkowitego zablokowania projektów. Komisja podkreśla, że właśnie brak społecznej akceptacji staje się jedną z największych przeszkód dla transformacji energetycznej.
Autorzy dokumentu zwracają uwagę, że problem nie polega na niechęci do odnawialnych źródeł energii jako takich. Znacznie częściej mieszkańcy mają poczucie, że decyzje zapadają bez ich udziału, informacje pojawiają się zbyt późno, a wszystkie korzyści trafiają do inwestorów. Dlatego budowanie społecznej akceptacji powinno zaczynać się jeszcze przed wyborem lokalizacji inwestycji, a nie dopiero na etapie uzyskiwania pozwoleń.
Komisja wskazuje osiem zasad, które mają zwiększyć szanse powodzenia projektów. Wśród nich znalazły się m.in. dostosowanie sposobu konsultacji do lokalnych warunków, łączenie dialogu z realnymi korzyściami finansowymi, przejrzyste zasady podejmowania decyzji, korzystanie z niezależnych mediatorów oraz monitorowanie efektów prowadzonych działań. Autorzy podkreślają, że nie istnieje jedno rozwiązanie odpowiednie dla wszystkich państw i wszystkich inwestycji.
Nie tylko konsultacje. Mieszkańcy mają współdecydować
Nowy poradnik opiera się na dwóch filarach. Pierwszy to udział mieszkańców w podejmowaniu decyzji. Drugi to dzielenie się korzyściami z inwestycji. Komisja podkreśla, że dopiero połączenie obu elementów daje największą szansę na uniknięcie konfliktów.
Dokument rozróżnia trzy poziomy zaangażowania społeczności. Najprostszy polega na konsultacjach i zbieraniu opinii. Kolejny zakłada wspólne wypracowywanie rozwiązań z mieszkańcami podczas warsztatów lub spotkań roboczych. Najdalej idący model przewiduje współdecydowanie, na przykład poprzez panele obywatelskie, wspólne organy zarządzające lub lokalne referenda. Komisja zaznacza, że równie ważne jak sam udział mieszkańców jest jasne określenie, jaki wpływ będą mieli na ostateczną decyzję.
W dokumencie znalazło się również miejsce dla niezależnych mediatorów i facylitatorów. Ich zadaniem ma być organizowanie dialogu pomiędzy inwestorami, samorządami i mieszkańcami, wyjaśnianie skomplikowanych kwestii technicznych oraz zapobieganie eskalacji sporów jeszcze przed wejściem projektu w fazę formalnych postępowań. Komisja przywołuje przykłady takich rozwiązań działających już w Niemczech i Francji.
Mieszkańcy mają również zarabiać na energii
Drugim filarem mają być konkretne korzyści finansowe dla lokalnych społeczności. Komisja przekonuje, że osoby mieszkające w pobliżu farm wiatrowych czy fotowoltaicznych powinny odczuwać, że inwestycja przynosi im wymierne zyski. Samo przekonywanie do transformacji energetycznej nie wystarczy.
Dokument dzieli takie rozwiązania na dwie grupy. Pierwsza polega na bezpośrednim uczestnictwie mieszkańców w inwestycji, na przykład poprzez zakup udziałów, współwłasność farmy, spółdzielnie energetyczne lub finansowanie projektów w modelu społecznościowym. Druga obejmuje rozwiązania pośrednie, w których mieszkańcy nie stają się współwłaścicielami, ale otrzymują konkretne korzyści: niższe rachunki za energię, fundusze dla gmin, nowe drogi, inwestycje w szkoły czy lokalne programy społeczne.
Komisja zwraca też uwagę na osoby zagrożone ubóstwem energetycznym. Nie wszystkich stać na kupno udziałów w farmie wiatrowej czy spółdzielni energetycznej. Dlatego państwa członkowskie powinny tworzyć rozwiązania, które pozwolą korzystać z transformacji również gospodarstwom o niższych dochodach, między innymi poprzez tańszą energię, wsparcie finansowe lub pierwszeństwo w korzystaniu z lokalnie produkowanego prądu.
Dania, Grecja i Holandia już pokazują, jak to działa
W poradniku opisano kilkanaście przykładów rozwiązań funkcjonujących już w różnych państwach Unii. W Danii właściciele domów mogą otrzymać odszkodowanie, jeśli budowa farmy wiatrowej lub fotowoltaicznej spowoduje spadek wartości ich nieruchomości o więcej niż 1 proc. W Estonii mieszkańcy okolic nowych turbin otrzymują coroczne rekompensaty finansowane przez inwestorów.

W Irlandii każdy projekt objęty systemem wsparcia musi zasilać specjalny fundusz społeczny. Pieniądze trafiają na lokalne inicjatywy, a część środków jest wypłacana gospodarstwom domowym położonym najbliżej inwestycji. W Grecji część opłat pobieranych od inwestorów wraca do mieszkańców w postaci niższych rachunków za energię, a pozostałe środki finansują lokalne projekty środowiskowe i społeczne.
Komisja przywołuje również przykład Holandii, gdzie celem jest osiągnięcie 50-procentowego udziału lokalnych społeczności we własności nowych farm wiatrowych i słonecznych. W Austrii mieszkańcy mogą kupować udziały w instalacjach fotowoltaicznych montowanych na budynkach publicznych, a następnie otrzymywać z tego tytułu gwarantowany dochód. Z kolei w Hiszpanii część regionów wymaga, aby duże projekty oferowały mieszkańcom możliwość objęcia co najmniej 20 proc. udziałów.
Komisja podkreśla, że celem tych działań nie jest przekupienie mieszkańców, lecz sprawienie, aby lokalne społeczności stały się uczestnikami transformacji energetycznej. Jeżeli ludzie od początku wiedzą, jak będzie wyglądała inwestycja, mają wpływ na jej przebieg i widzą konkretne korzyści dla swojej okolicy, ryzyko protestów znacząco maleje. To z kolei oznacza szybsze wydawanie pozwoleń i sprawniejszy rozwój odnawialnych źródeł energii w całej Unii.