Dotychczasowe plany dotyczące przyszłości węgla kamiennego mogą zostać zmienione. Zamiast szybkiego wygaszania całego sektora rozważany jest scenariusz, w którym część kopalń i elektrowni będzie działała dłużej. W przypadku wydobycia mowa nawet o kolejnych 10–15 latach.
O potrzebie ponownego przeanalizowania podejścia do węgla mówił wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona, nadzorujący m.in. spółki węglowe. Jak wskazywał, Polska ma zasoby, które mogą być nadal wykorzystywane, a jednocześnie dysponuje istniejącą już infrastrukturą. Nie oznacza to natomiast planów budowy nowych kopalń.
Polskie kopalnie mogą wydobywać węgiel przez kolejne lata
Według Wrony część krajowych zasobów węgla może być przez najbliższe 10–15 lat wydobywana w sposób skuteczny i optymalny pod względem kosztów. Jednym z argumentów przemawiających za ponownym spojrzeniem na rolę tego surowca jest bezpieczeństwo energetyczne w okresie niestabilności geopolitycznej.
Wiceminister wskazał m.in. na możliwość inwestowania w wydobycie w Bogdance, Zagłębiu, na Śląsku oraz w północnych kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej, gdzie znajdują się złoża wysokoenergetycznego węgla. Zastrzegł jednak, że ewentualne decyzje będą zależały od opłacalności oraz spójności górnictwa z energetyką.
Nie wszystkie bloki węglowe mają przyszłość
Dłuższe wykorzystanie węgla nie oznacza utrzymywania wszystkich działających obecnie jednostek. Prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski zwrócił uwagę, że należy zachować ostrożność w mówieniu o powrocie do tego paliwa. Wiele bloków węglowych jest bowiem w takim stanie technicznym, że dalsze inwestowanie w nie nie ma uzasadnienia.
Jego zdaniem należałoby wytypować kilka lub kilkanaście bloków, którym można byłoby przedłużyć możliwość funkcjonowania w ramach rynku mocy. Następnie trzeba byłoby określić niezbędne inwestycje, aby jednostki te mogły pełnić funkcję rezerwową, a częściowo także operacyjną. Horyzont wskazany przez prezesa PSE sięga 2035 roku.
Węgiel jako rezerwa dla systemu energetycznego
Nowy scenariusz nie zakłada więc prostego odwrócenia transformacji energetycznej. Z wypowiedzi przedstawicieli administracji i sektora energetycznego wynika raczej możliwość zachowania wybranych kopalń oraz bloków, które mogą mieć znaczenie dla bezpieczeństwa systemu w najbliższych latach.
Kluczowe pozostają przy tym koszty. Wrona podkreślał, że dalsze wydobycie i potencjalne inwestycje muszą być ekonomicznie uzasadnione. Onichimowski wskazywał natomiast na konieczność selekcji jednostek, które rzeczywiście warto utrzymywać.
Potrzebna będzie zgoda Komisji Europejskiej
Jednym z elementów umożliwiających dłuższe funkcjonowanie wybranych elektrowni może być rynek mocy. Jak podaje WNP za „Rzeczpospolitą”, przyjęcie nowej ustawy dotyczącej tego mechanizmu będzie wymagało zgody Komisji Europejskiej. Nad rozwiązaniem pracuje już Ministerstwo Energii.
Ostateczny kształt zmian nie jest więc jeszcze przesądzony. Kierunek dyskusji wskazuje jednak, że zamiast szybkiego odejścia od całego sektora węglowego rozważane jest pozostawienie części kopalń i elektrowni na dłużej. W przypadku wydobycia perspektywa może sięgać kolejnych 10–15 lat, natomiast wybrane bloki energetyczne mogłyby pełnić funkcję rezerwową i częściowo operacyjną do około 2035 roku.