-
Epidemia dżumy w połowie XIV wieku spowodowała masową śmierć ludzi i znacznie wpłynęła na środowisko naturalne Europy.
-
Badania zapisów pyłków wykazały, że w okresie wielkiej epidemii doszło do gwałtownego spadku różnorodności roślinnej, która odrodziła się dopiero po odbudowie populacji ludzkiej.
-
Utrzymanie różnorodnych krajobrazów w średniowiecznej Europie było związane z rolnictwem i działalnością człowieka, a załamanie obu tych elementów doprowadziło do spadku bioróżnorodności.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Dżuma dzisiaj nie zbiera już takiego żniwa, jak kilkaset lat temu. Utożsamiana zwłaszcza ze średniowieczem, tak naprawdę najpotężniejsze epidemie miała w Europie w XV, XVII czy XVIII wieku. Dżuma z lat 1708-1709 spustoszyła Polskę do takiego stopnia, że trzeba było sprowadzać osadników z Niemiec.
Najbardziej znaną epidemią dżumy jest jednak ta z lat 1346-1351, która ogarnęła większość Europy (Polskę relatywnie w mniejszym stopniu). Szacuje się, że epidemia „czarnej śmierci” zabiła ponad połowę mieszkańców Europy. Udało się przywrócić jej liczbę dopiero po ponad 100 latach.
Kto sprowadził dżumę do Europy? Mogła przyjść z Krymu
Często początek tej epidemii wiąże się z wydarzeniami na Krymie w 1346-1347 r., kiedy to wojska tatarskie oblegały Kaffę, czyli Teodozję. Była to krymska placówka handlowa Genueńczyków nad Morzem Czarnym. Podczas oblężenia Tatarzy pod dowództwem Dżany-bega mieli zastosować broń biologiczną. Katapultami wrzucali za mury miasta ciała zakażonych dżumą. Doprowadzić to miało nie tylko do kapitulacji Teodozji, ale i do rozwleczenia choroby na resztę Europy przez uciekających z Krymu genueńskich kolonizatorów. Tak się miało zacząć, w kolejnych latach dżuma opanowywała kolejne fragmenty Europy.
W październiku 1347 r. zarzewie choroby pojawiło się na Sycylii, dokąd dotarły statki genueńskie. Potem objęła Sardynię, południowe Włochy, Imperium Otomańskie i Bałkany, dalej Półwysep Iberyjski, Francję i wreszcie dotarła aż na Wyspy Brytyjskie, do Niemiec, Polski i Skandynawii. Wszędzie siała mordercze spustoszenie, a ludzie długo nie wiedzieli, czym dżuma jest, jak się rozprzestrzenia i jak ją zwalczać. Nie tak dawno pisaliśmy w Zielonej Interii, że przyczyny wybuchu epidemii mogą być inne niż nam się zdaje., otwiera się w nowym oknie
Zagłada, jaką ściągnęły na Europę (a także inne kontynenty) epidemie dżumy, a zwłaszcza ta wielka epidemia z połowy XIV wieku, była zatem potężna i niszczycielska. Jak się jednak okazuje, nie tylko dla ludzi. Choroba odcisnęła piętno na całym kontynencie, także na przyrodzie.
O tych badaniach można przeczytać w „Ecology Letters”, otwiera się w nowym oknie. Wskazano tam, że na podstawie 109 zapisów pyłków z pierwszych czternastu stuleci naszej ery widać wyraźny wzrost różnorodności roślinnej w Europie, który gwałtownie załamuje się właśnie w XIV wieku. To nie przypadek, bo wiąże się to z nadejściem Czarnej Śmierci. Dopiero wraz z odbudową liczby ludzi po wielkiej epidemii zaczęła się podnosić także różnorodność przyrodnicza.
Dżuma zablokowała bioróżnorodność przyrody Europy
Pobrane próbki pochodziły głównie z Europy Zachodniej, z terenów Francji, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii. Dotyczyły m.in. podstawowych zbóż uprawianych w średniowieczu. Naukowcy podzielili dane dotyczące pyłków na trzy kategorie: pyłki z miejsc, w których produkcja rolna wzrosła, w których spadła oraz w których nie było śladów uprawy zbóż. W miejscach, gdzie produkcja rolna spadła, nastąpił spadek bioróżnorodności o około 40 proc. Następnie, po około 150 latach, gdy liczba ludzi i ich rolnictwo zaczęły się odradzać, bioróżnorodność wzrosła nieznacznie powyżej poziomu sprzed wybuchu epidemii.
Wydaje się to nieco nielogiczne, bo przecież skoro ludzie wymierali i ustawało ich rolnictwo po morderczym uścisku epidemii, powinno się otworzyć eldorado dla dzikich zwierząt i roślin. Tak jednak nie było. Przyroda nie przejmowała opustoszałego świata we władanie, wręcz przeciwnie. Coraz więcej dowodów wskazuje na to, że długotrwały wpływ kultury na kształtowanie krajobrazów często prowadzi do powstania bardziej zróżnicowanych siedlisk, które mogą zapewnić przetrwanie większej liczbie gatunków niż proste, jednorodne krajobrazy.

Chodzi o to, że w krajobrazie średniowiecznej Europy XIV wieku mieliśmy wciąż fragmenty lasów (już nie tak rozległe puszcze jak kilkaset lat wcześniej), wrzosowiska, stawy i połacie lasów wtórnych. Wszystko to przeplatało się z mozaiką pół uprawnych, co doprowadziło do wzrostu bioróżnorodności, ponieważ istniało więcej siedlisk dla różnych gatunków roślin i zwierząt.
Rolnictwo średniowiecznej Europy nie było tak masowe i tak monokulturowe jak dzisiaj, co pozwalało na płynne współistnienie ze światem dzikiej przyrody. Tak płynne, że gdy walił się jeden, załamywał się i drugi. Dopiero rewolucja przemysłowa i ostatnie 200 lat zmieniły krajobrazy rolnicze tak, że doprowadzają one do spadku bioróżnorodności, a nie wzrostu jak kiedyś.
