Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Andrzej Poczobut wolny. Dyrektor OSW: Reżim pozbył się kluczowej karty

Przez Pokój Prasowy29 kwietnia, 20267 min odczytu

Wojciech Konończuk, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich: – Reżim jest zainteresowany ociepleniem relacji z Zachodem. To się zresztą już zaczęło w ubiegłym roku za sprawą Stanów Zjednoczonych. Reżim Łukaszenki jest zadowolony z tego, co dzięki tej odwilży udało się osiągnąć, zwłaszcza ze złagodzenia amerykańskich sankcji na Białoruś.

W marcu tego roku amerykański Departament Skarbu zniósł w części sankcje na białoruskie Ministerstwo Finansów i Bank Rozwoju, a w pełni na tamtejszy sektor potasowy.

– Tak i to jest duży oddech dla białoruskiej gospodarki. Ważne jest jednak też to, że Amerykanie rozmawiają z Łukaszenką i to, że specjalny wysłannik Białego Domu, pan John Coale, regularnie bywa w Mińsku. To jest legitymizowanie Łukaszenki zarówno wewnątrz kraju, jak i na arenie międzynarodowej.

– Łukaszenka chciałby, żeby podobny proces odwilży zaczął się również z Unią Europejską. Liczy przynajmniej na poluzowanie sankcji gospodarczych, która Unia nałożyła na Białoruś. Dlatego wychodzi naprzeciwko oczekiwaniom dyplomacji amerykańskiej i w ostatnich miesiącach uwolnił około 500 więźniów politycznych. Tylko pytanie, co jest naszym celem w relacjach z Białorusią?

Co jest, a co powinno być? Powinniśmy jako UE zgodzić się na odwilż w relacjach z Mińskiem i odstąpić od polityki maksymalnej presji?

– Nie, nie powinniśmy się na to zgodzić. Musimy pamiętać, dlaczego sankcje na Białoruś zostały nałożone. Stało się tak dlatego, że na Białorusi mieliśmy i nadal mamy do czynienia z systemowym łamaniem podstawowych wolności i swobód obywatelskich. W tej kwestii nic na Białorusi się nie zmieniło. Nie ma żadnej poprawy. Białoruś to kraj, który w szybkim tempie rozwija elementy neototalitarne. Nawet napisanie na Facebooku postu, który w bardzo zawoalowany sposób krytykowałby władze państwowe, grozi wieloletnim więzieniem. Nie ma jakiejkolwiek szansy na to, że reżim Łukaszenki zacznie proces wewnętrznej liberalizacji, że presja wobec społeczeństwa białoruskiego, która trwa od 2020 roku, zostanie zmniejszona. Nie mamy żadnych oznak, które dawałyby podstawy sądzić, że takie pozytywne zmiany nastąpią.

– Dlatego musimy zadawać sobie jako UE, jako Zachód pytanie: co jest naszym celem? Jeśli celem jest doprowadzenie do poprawy sytuacji na Białorusi, a nie jedynie do wypuszczenia części więźniów politycznych, to powinniśmy konsekwentnie utrzymywać naszą politykę, którą prowadzimy od 2020 roku.

– Pamiętajmy też, że na miejsce tych 500 zwolnionych w ostatnich miesiącach więźniów politycznych do białoruskich więzień trafili nowi. Wystarczy spojrzeć na raporty Centrum Obrony Praw Człowieka Wiosna, które od 30 lat bada sytuację praw człowieka na Białorusi, żeby zobaczyć, że miejsce po zwolnionych więźniach politycznych szybko zajmują nowe osoby. Nie ma szansy na to, że na Białorusi dojdzie do jakiegokolwiek poluzowania represji. One były i są wszechogarniające. Reżim Łukaszenki uznał, że to skuteczny sposób utrzymania władzy i będzie się tego trzymać.


Białoruski dyktator Alaksandr ŁukaszenkaSERGEI SAVOSTYANOV/POOLAFP


Tylko czy to skuteczny sposób na zwiększenie pola manewru Białorusi między Rosją a Zachodem. Bo na tym właśnie zależy Łukaszence.

– Łukaszenka nie ma dzisiaj jakiekolwiek możliwości, żeby balansować między Zachodem a Rosją. Białoruś jest całkowicie uzależniona od Rosji, właściwie pod każdym względem – gospodarczym, wojskowym czy jeśli chodzi o system bezpieczeństwa. Białoruś została zwasalizowana przez Rosję i z tego stanu nie ma wyjścia. Łukaszenka zresztą nie łudzi się, że uda mu się z tej sytuacji uciec. Chce poprawy relacji z Zachodem – ze Stanami Zjednoczonymi to już się dzieje, ale chciałby też poprawy stosunków politycznych i gospodarczych z UE – żeby będąca w stagnacji białoruska gospodarka dostała choć trochę oddechu. Tu nie ma wielkich celów politycznych czy strategicznych, które miałyby dać Białorusi możliwość manewru w polityce zagranicznej. Jest czysta, bieżąca pragmatyka władzy. To okno możliwości zamknęło się w 2020 roku i nie otworzy się, dopóki Białorusią będzie rządzić Łukaszenka.

Jak my w Polsce powinniśmy odczytywać gest uwolnienia Andrzeja Poczobuta? To gest w stronę administracji amerykańskiej czy próba zainicjowania odwilży w relacjach dyplomatycznych z Polską?

– Wypuszczenie Poczobuta to nie jest gest wobec administracji amerykańskiej, to jest gest przede wszystkim wobec Polski. Łukaszenka pozbył się swojej kluczowej karty przetargowej, którą miał w relacjach z Warszawą od marca 2021 roku, czyli od momentu aresztowania Poczobuta. On nie ma zbyt wielu możliwości nacisku na Polskę, a doskonale wiedział, jak ważny dla naszych władz i opinii publicznej jest Poczobut, jakim symbolem dla wszystkich się stał.

Nie ma szansy na to, że na Białorusi dojdzie do jakiegokolwiek poluzowania represji. One były i są wszechogarniające. Reżim Łukaszenki uznał, że to skuteczny sposób utrzymania władzy i będzie się tego trzymać


– Wiedział, że bez tego nie ma mowy o jakimkolwiek postępie w rozmowach między Mińskiem a Unią Europejską. Polska zawsze przeciwstawiałaby się jakiejkolwiek, nawet symbolicznej, odwilży, dopóki Andrzej Poczobut byłby w białoruskim więzieniu. Jeśli Łukaszenka myśli przynajmniej o poluzowaniu unijnych sankcji na Białoruś – myśli o tym bardzo mocno – to wypuszczenie Poczobuta jest pierwszym krokiem, który musiał wykonać. I właśnie go wykonał.

Co dalej? UE uwierzy teraz w perspektywy odwilży? W to, że z czasem uda się wbić klin między Białoruś i Rosję? Albo w to, że ostatecznie uda się przeciągnąć Białoruś na stronę Zachodu?

– Myślę, że takie złudzenia są i w Stanach Zjednoczonych, i w UE. Zwiększenie możliwości manewru Łukaszenki jest obecne politycznym myśleniu i Amerykanów, i Brukseli. W Unii są już dzisiaj państwa, które mówią: Amerykanie rozmawiają z Łukaszenką, więc dlaczego my z nim nie rozmawiamy?

– Odpowiedź jest prosta: co miałoby być celem takich rozmów? Wypuszczenie więźniów politycznych? Bardzo dobrze. Doprowadzenie do liberalizacji postawy reżimu? To jest niemożliwe. Łukaszenka nie jest demokratą, nigdy nim nie był i nigdy nim nie będzie. Nie ma szansy na to, żeby ten reżim mógł zmienić swoją naturę. Lew nie stanie się nagle w cudowny sposób wegetarianinem.

To po co ten cały wysiłek, cały ten dialog?

– Bo kwestia białoruska jest bardzo ważna z punktu widzenia polskiej polityki wschodniej, ale też unijnej polityki wschodniej. Tyle że to trudny kierunek, na którym nie ma łatwych rozwiązań. Jeśli komuś wydaje się, że powrót do dialogu z Łukaszenką sprawi, że Łukaszenka nagle zacznie się stopniowo odwracać od Rosji, nie tylko wypuści więźniów politycznych, ale też zarejestruje niezależne media czy zostawi możliwość krytyki władzy, to jest całkowite złudzenie. Białoruś to kraj, w który trzeba dużo inwestować, ale zwrot tych inwestycji będzie dopiero po wielu latach.


łysy mężczyzna w kurtce stoi obok słupa granicznego oznaczonego numerem 498, z widocznym orłem i kolorami zielonym, czerwonym oraz białym; w tle rozmyte ogrodzenie z drutu kolczastego i las

Andrzej Poczobut po uwolnieniu, uwieczniony przez dziennikarza „Gazety Wyborczej” Bartosza T. WielińskiegoWojciech OlkusikEast News


Skoro szans na przełom w zasadzie nie ma, to może Łukaszenka popełnił błąd uwalniając Poczobuta i tracą tę atutową kartę, o której pan powiedział?

– Rachuba po stronie Łukaszenki jest następująca: on liczy, że dzięki wypuszczeniu Poczobuta, a tak naprawdę wymienieniu go na więźniów z drugiej strony, Polacy nie będą mieć na forum UE swojego kluczowego argumentu do blokowania odwilży UE z Białorusią. To wzmocni w Unii obóz tych państw, które twierdzą, że UE musi z Łukaszenką rozmawiać, bo administracja Donalda Trumpa już od dawna to robi. Tyle że kiedy pytam kolegów z państw zachodnich, co miałoby być celem tych rozmów z reżimem w Mińsku, to nigdy nie słyszę jasnej, spójnej odpowiedzi, nie ma pomysłu na to, co chcielibyśmy realnie dzięki temu osiągnąć.

Co mają z tego dialogu Stany Zjednoczone? Dla nich Łukaszenka i jego reżim to sprawa dość egzotyczna.

– Myślę, że cele mają dwa. Po pierwsze, to coś na kształt misji humanitarnej, której celem jest uwolnienie więźniów politycznych. Dlatego zajmuje się tym John Coale – były prawnik Donalda Trumpa, jeszcze z czasów przed prezydenturą, jego bardzo zaufany człowiek. Po drugie, Amerykanie chcą choć trochę zwiększyć pole manewru Łukaszenki wobec Kremla.

– Nie mam takiego wrażenia. Białoruś jest i raczej pozostanie systemowo całkowicie uzależniona od Rosji i reżimu w Moskwie.

Rozmawiał Łukasz Rogojsz

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Wymiana więźniów z Białorusią. Poczobut w Polsce, relacja Siemoniaka

Afera Zondacrypto. Zbigniew Bogucki uderza w rząd Donalda Tuska

Paulina Hennig-Kloska spotkała się z Polską 2050. W tle wotum nieufności

Śmierć Łukasza Litewki. Karol Nawrocki weźmie udział w pogrzebie

Afera Zondacrypto. Polacy o przyszłości Radosława Piesiewicza, jest sondaż

Łukasz Mejza rozważa udział w gali freak fightów. Jest oświadczenie

Akt oskarżenia dla Adama Andruszkiewicza. Nowe informacje

Andrzej Poczobut na wolności. Osiem krajów w wymianie, wśród nich Rosja

Majówka 2026 będzie gorąca we wszystkich regionach. Będzie blisko upału

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.