-
Brytyjski lekarz zakażony Ebolą w Demokratycznej Republice Konga został ewakuowany do Londynu, gdzie otrzymuje specjalistyczną opiekę w Royal Free Hospital.
-
Agencja Bezpieczeństwa Zdrowotnego zapewniła, że ryzyko dla społeczeństwa pozostaje niskie, a transport chorego przeprowadzono z pełnym zachowaniem środków bezpieczeństwa.
-
W DR Konga w trwającej epidemii wirusa Bundibugyo potwierdzono ponad 10,6 tys. zakażeń i blisko 5,2 tys. zgonów, przy jednoczesnym poważnym wzroście liczby przypadków cholery.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Ewakuację medyczną przeprowadzono we współpracy z władzami DR Konga oraz międzynarodowymi partnerami zdrowotnymi – poinformował w czwartek brytyjski resort zdrowia.
Pacjent pracował dla organizacji humanitarnej, wspierając działania przeciwko epidemii. Jego tożsamości nie ujawniono. Według informacji Reutersa z 4 listopada stan medyka przed ewakuacją był stabilny. To pierwszy potwierdzony przypadek zakażenia brytyjskiego obywatela związany z obecną epidemią.
Londyn. Lekarz z Ebolą w specjalistycznej izolatce
Royal Free Hospital dysponuje jednostką izolacyjną przeznaczoną do leczenia pacjentów z niebezpiecznymi chorobami zakaźnymi. Dostęp do niej ma wyłącznie odpowiednio przeszkolony personel.
Zgodnie z opisem szpitala wokół łóżka pacjenta rozstawiany jest specjalny namiot z kontrolowaną wentylacją, który umożliwia prowadzenie leczenia przy ograniczeniu ryzyka rozprzestrzeniania się zakażenia. Jednostka ma własne laboratorium, osobne wejście dla chorego i urządzenia do odkażania odpadów. Powietrze opuszczające oddział jest oczyszczane.
Dr Renu Bindra z brytyjskiej Agencji Bezpieczeństwa Zdrowotnego (UKHSA) podkreśliła, że służby i NHS stosują sprawdzone procedury zapobiegania zakażeniom. – Ryzyko dla ogółu społeczeństwa pozostaje niskie – zapewniła.
Ebola w Wielkiej Brytanii. Ekspert wyjaśnia ryzyko
UKHSA poinformowała, że podczas transportu pacjent pozostawał pod opieką specjalistów stosujących pełne środki ochrony osobistej. Agencja nie zaleca mieszkańcom dodatkowych środków ostrożności.
Dr Damien Tully z London School of Hygiene & Tropical Medicine zwrócił uwagę, że pracownicy medyczni są szczególnie narażeni podczas opieki nad ciężko chorymi. Do przypadkowego kontaktu z materiałem zakaźnym może dojść mimo stosowania zabezpieczeń.
– Ten przypadek nie wskazuje, że wirus stał się bardziej zakaźny ani że wzrosło zagrożenie dla Wielkiej Brytanii – zaznaczył.
Ebola przenosi się przede wszystkim przez bezpośredni kontakt z zakażonymi płynami ustrojowymi, m.in. krwią, wymiocinami i kałem, a także skażonymi przedmiotami. Według WHO zakażeni nie są zakaźni przed wystąpieniem objawów. Okres wylęgania wynosi od dwóch do 21 dni. Choroba może początkowo powodować gorączkę, osłabienie oraz bóle mięśni i głowy, a następnie prowadzić do wymiotów, biegunki, zaburzeń pracy narządów i u części pacjentów krwawień.
Ebola i cholera w DR Konga. WHO alarmuje o skali zagrożenia
Obecną epidemię wywołuje wirus Bundibugyo. Według danych opublikowanych przez Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) do 3 listopada w DR Konga potwierdzono 10 668 zakażeń i 5198 zgonów. Od początku epidemii dotkniętych zostało osiem prowincji.
Epidemię ogłoszono 15 maja, a dwa dni później WHO uznała ją za zagrożenie zdrowia publicznego o znaczeniu międzynarodowym. Według UKHSA jest to największa odnotowana epidemia wywołana wirusem Bundibugyo oraz druga największa epidemia choroby Ebola ogółem.
Sytuację w Demokratycznej Republice Konga komplikuje równoległa epidemia cholery. Dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus poinformował w środę, że od początku roku zgłoszono ponad 60 tys. zachorowań i około 1800 zgonów. Określił ją jako „najgorszą epidemię cholery od dziesięcioleci”.
Większość zachorowań wykryto we wschodnich prowincjach Kiwu Północne i Kiwu Południowe, dotkniętych konfliktami zbrojnymi. WHO ostrzega jednak, że przypadki pojawiają się również w dorzeczu Konga, co stwarza ryzyko rozprzestrzenienia się choroby aż do Kinszasy, stolicy kraju.
Obawy potęguje trwająca pora deszczowa, która może sprzyjać szerzeniu się cholery przenoszonej przez skażoną wodę. Działania służb medycznych utrudniają z kolei walki oraz problemy z dotarciem do odległych miejscowości.