Czeski rząd przygotował przepisy, które mogą oznaczać poważne obciążenie finansowe dla polskiego Orlenu. Chodzi o nadzwyczajny podatek od wzrostu marż rafineryjnych. Projekt przeszedł już pierwsze czytanie w parlamencie, a władze w Pradze szacują, że jeszcze w 2026 roku nowa danina przyniesie budżetowi równowartość około 226 mln euro. Opozycja ostrzega jednak, że regulacje mogą w praktyce dotyczyć tylko jednego przedsiębiorstwa.
Nowy podatek ma obowiązywać w 2026 i 2027 roku. Jego wprowadzenie rząd premiera Andreja Babisza uzasadnia sytuacją na światowym rynku ropy naftowej i znaczącym wzrostem marż osiąganych przez rafinerie. Pieniądze pozyskane w ten sposób mają częściowo pokryć wydatki budżetowe związane z ograniczaniem skutków wysokich cen paliw.
Podatek od marż rafineryjnych. Stawka wyniesie 50 proc.
Zgodnie z projektem wysokość daniny ma odpowiadać połowie wzrostu marży rafineryjnej w porównaniu z poprzednim rokiem. Oznacza to, że podstawą dodatkowego obciążenia nie będzie całość marży, lecz jej zwiększenie względem wcześniejszego okresu.
Czeska ministra finansów Alena Schillerová tłumaczyła w parlamencie, że celem nowelizacji jest nadzwyczajne opodatkowanie związane ze znacznym wzrostem cen produktów rafineryjnych. Rząd traktuje więc projekt jako odpowiedź na sytuację na rynku paliw i sposób na częściowe sfinansowanie działań osłonowych.
Orlen może być głównym płatnikiem nowej daniny
Największe kontrowersje budzi zakres proponowanych przepisów. Według przedstawionych informacji podatek najprawdopodobniej obejmie wyłącznie rafinerie w Litvínovie i Kralupach nad Wełtawą. Oba zakłady należą do polskiego koncernu Orlen.
Oznaczałoby to, że chociaż regulacje mają charakter ogólny, ich skutki finansowe mogłyby skoncentrować się na jednym przedsiębiorstwie. Właśnie na ten problem zwracają uwagę przedstawiciele czeskiej opozycji, którzy kwestionują założenia projektu.
Opozycja ostrzega przed działaniem prawa wstecz
Część ugrupowań opozycyjnych domagała się odrzucenia proponowanej nowelizacji. Ich przedstawiciele wskazywali między innymi, że podatek nie powinien działać wstecz. Projekt zakłada bowiem objęcie daniną również bieżącego roku.
Minister finansów odrzuciła zarzuty, że przepisy zostały przygotowane z myślą o konkretnym przedsiębiorstwie. W odpowiedzi na krytykę przywoływała także rozwiązania podatkowe wprowadzone niedawno w Polsce.
Sprawa Orlenu może mieć wymiar międzynarodowy
Przewodniczący klubu ODS Marek Benda zaproponował, aby projektem zajęła się również parlamentarna komisja spraw zagranicznych. Argumentował, że właścicielem czeskich rafinerii jest polski koncern kontrolowany przez państwo.
Zdaniem polityka sprawa powinna być rozpatrywana także w kontekście stosunków między Czechami a Polską. Posłowie nie poparli jednak wniosku o skierowanie projektu do komisji spraw zagranicznych.
Projekt trafi do komisji budżetowej
Po pierwszym czytaniu dalszymi pracami nad nowelizacją zajmie się komisja budżetowa czeskiej izby poselskiej. Oznacza to, że proponowany podatek nie jest jeszcze obowiązującym prawem, a jego ostateczny kształt będzie zależał od przebiegu procesu legislacyjnego.
Praga zakłada wpływy na poziomie około 226 mln euro już w 2026 roku. Nie oznacza to jednak, że dokładnie taką kwotę zapłaci Orlen. Na obecnym etapie wiadomo, że należące do koncernu rafinerie mogą zostać objęte nową daniną, a projekt wywołuje spór zarówno o jej konstrukcję, jak i konsekwencje dla relacji czesko-polskich.