Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Klimat

Ewolucja przyspieszyła. Pojawiający się w Polsce ptak zmienił dziób

Przez Pokój Prasowy16 stycznia, 20264 min odczytu

  • Junko pojawił się w Polsce po raz pierwszy od 60 lat podczas pandemii.

  • Podczas pandemii COVID-19 miejskie junko wykształciły dłuższe dzioby, które po powrocie ludzi ponownie stały się krótsze.

  • Badania wykazały, że ewolucyjne zmiany u ptaków mogą zachodzić bardzo szybko w odpowiedzi na nagłe zmiany środowiskowe.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Wirus wywołujący COVID-19 zaczął się szerzyć pod koniec 2019 r. począwszy od chińskiego miasta Wuhan. W 2020 r. epidemia opanowała cały świat i przekształciła się w pandemię.

Większość państw zamknęła granice, lotniska, odwołała całe życie publiczne, a ludzie zostali w domach. To otworzyło szansę dla zwierząt, wiele z nich wyszło z kryjówek i zaczęło nowe życie bez presji ludzi. Wiele się zmieniło.

Junko zwyczajny to charakterystyczny ptak z Ameryki Północnej, który nie tak dawno stał się sławny w Polsce. Jak pisaliśmy w Zielonej Interii, ten krewny pasówek w lutym 2025 r. po raz pierwszy od 60 lat pojawił się w Polsce i wylądował w karmniku w Białowieży. To jeden z tych rzadkich przypadków, gdy ptaki północnoamerykańskie dolatują aż do nas i to na dodatek ptaki tak niewielkie jak junko.

Junko z karmników stał się bohaterem ewolucji


Ten sam gatunek jest bohaterem nowych i przełomowych ustaleń związanych z ewolucją, jej przebiegiem i tempem. Wydaje się, że to powolny proces, ale w pewnych warunkach może on mocno przyspieszyć. Tak się stało w czasie pandemii.


Amerykański ptak junko przez 40 dni przebywał w BiałowieżyJacek BetlejaINTERIA.PL


Junko to amerykański przedstawiciel ptaków wróblowych. Należy do rodziny pasówek, która w Polsce nie jest spotykana. Pasówki to ptaki Ameryki, należą do nich takie gatunki jak wąsatek, oranżyk, zapatak, pipil, polniczek i wiele innych, w tym junko.

To zjadacz nasion, w zasadzie niemal cała jego dieta sprowadza się do nich. Jedynie w okresie lęgowych junko uzupełniają dietę własną i piskląt rozmaitymi bezkręgowcami. Polują wtedy zawzięcie nawet na motyle czy mrówki.

Jak podaje CNN, właśnie junko od lat licznie pojawiały się na terenach kampusu Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles. Szukały tam pożywienia, resztek. Był to widoczny proces synantropizacji tego gatunku. Junko bowiem zazwyczaj nie występuje w miastach. Kryzys klimatyczny i presja człowieka zniszczyły jednak jego siedliska w górskich lasach, więc ptaki zaczęły pojawiać się także w miastach jakich jak Los Angeles.

Miejskie ptaki wykształciły przez lata krótsze i grubsze dzioby, co stanowi wyraźny kontrast w porównaniu z dłuższymi dziobami ich krewnych mieszkających w górach. Na tyle wyraźny, że da się go dostrzec gołym okiem.

Ewolucja poszła do przodu i cofnęła się


„Odkryliśmy, że antropauza [brak ludzi – przyp. red.] wiązała się ze zmianą kształtu i wielkości dzioba: miejskie junko, które wykluły się podczas antropauzy, miały inne kształty i wielkości dziobów inne niż przed antropauzą i podobne do dziobów dzikich ptaków” – podsumowują naukowcy.


Junko nie występuje na co dzień w Polsce

Junko nie występuje na co dzień w Polscemariedaloia/ Michał Polakowski 123RF/PICSEL


To jednak nie wszystko, gdyż pandemia przecież ustała. Ludzie wrócili, także na kampus i miasta odzyskały dawny rytm. Zwierzęta na to zareagowały i to równie szybko. „Ptaki, które wykluły się po antropauzie, powróciły do poziomu wyjściowego przed antropauzą pod względem wielkości dzioba” – czytamy w opracowaniu.

Od wybuchu pandemii minęło ponad pięć lat. W tym czasie ludzie zniknęli z ulic miast i znów się na nich pojawili. Ptaki w tym czasie zareagowały szybkimi zmianami ewolucyjnymi. Najpierw wydłużyły się ich dzioby, potem ponownie zmalały, by dostosować się na powrót do pokarmu i resztek zostawianych przez ludzi. Wszystko to w zaledwie pół dekady!

Naukowcy twierdzą, że badanie to podkreśla wpływ, jaki ludzie mogą mieć na zwierzęta pojawiające się w miastach i zarazem pokazuje, jak szybko może zachodzić ewolucja, jeśli zwierzęta muszą przystosować się do nowych warunków. Ewolucja nie przebiega wciąż w tym samym tempie, co jest zgodne z założeniami neodarwinizmu.


Te ptaki zostały z nami na zimę. Rozpoznasz je? [QUIZ]

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Koniki polskie są wyjątkowo odporne. Problemem są jednak ludzie

Nietypowa kradzież w Anglii. Zniknęły cenne mrówki ozdobnice

Warszawa ogranicza grabienie. Liście przestaną być jak śmieci

Myśleli, że to wymarły, olbrzymi żuraw. Zagadka rozwiązana po 150 latach

Warszawa zdecydowała się na nietypowy krok. Odchodzi od utartego podejścia

To jak wygrana na loterii. Skarb w szczątkach dinozaura sprzed 115 mln lat

Zapasy gazu w Europie najgorsze od 13 lat. Eksperci MAE alarmują

Kawa i ryż zdrożeją aż o 18 proc. Powodem jest El Niño

Drzewa pomarańczowe nie radzą sobie z upałem. Nie dają rady

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.