Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Klimat

Konie na kilogramy. Śledztwo dziennikarzy ujawniło przerażającą prawdę

Przez Pokój Prasowy6 lipca, 20264 min odczytu


  • Dziennikarskie śledztwo Polsat News ujawnia skalę niehumanitarnego traktowania koni w Polsce.

  • W ciągu zaledwie 5 lat odnotowano aż 129 zgonów koni ciągnących dorożki na krakowskim rynku.

  • Reporterzy potwierdzili, że konie są regularnie sprzedawane na mięso za kilka złotych za kilogram. Na rzeź co roku trafia ok. 10 proc. polskich koni, mimo że w kraju nie ma tradycji jedzenia koniny.

  • – To brutalne odarcie z iluzji – komentuje reportaż posłanka Małgorzata Tracz. – Sejm powinien uznać, że koń jest zwierzęciem towarzyszącym, a nie maszyną napędową – apeluje parlamentarzystka.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie

Aktywiści prześledzili los 378 koni dorożkarskich pracujących na rynku w Krakowie w latach 2019-2024. Aż 129 z nich, czyli ponad 1/3, nie żyje – ustalili reporterzy Polsat News Monika Gawrońska i Jacek Smaruj. Dane przedstawiono w reportażu „Konie na kilogramy”.

Konie na kilogramy. Reportaż Polsat News ujawnia przerażającą prawdę o koniach w Polsce


Na tym jednak nie koniec. Aktywiści z organizacji „Ratujmy konie” ustalili także, że w ciągu jednego dnia często zgłaszano po kilka zgonów zwierząt. Stąd podejrzenie, że konie dorożkarskie nie umierały, tylko trafiały do rzeźni. Najmłodsze zwierzęta miały po 5 lat, podczas gdy konie potrafią żyć ponad 20 lat.

Reporterzy Polsat News w dziennikarskiej prowokacji na krakowskim rynku potwierdzili, że za pieniądze dorożkarze zgadzają się na wiele. Dziennikarze udawali młodą parę szykującą się do ślubu i wypytywali o możliwość wynajęcia koni na wesele jako atrakcję dla gości.

„Ja mogę nawet dwa dni u pani na weselu jeździć, mi to w ogóle nie przeszkadza” – powiedział jeden z dorożkarzy. Opiekunowie zwierząt nie widzieli problemu w tym, że konie będą pracować w upale po osiem godzin dziennie. „Wszystko rozbija się o cenę” – podsumowywali.

Władze Krakowa w odpowiedzi na pytania dziennikarzy przyznają, że nie prowadzą ewidencji i nie wiedzą, co dzieje się z końmi zgłoszonymi do pracy na rynku. „Analizowane jest wprowadzenie dodatkowych rozwiązań, zwiększających transparentność w tym zakresie” – przekazał UM Kraków.

Reporterzy Polsat News ustalili także, co dzieje się ze zwierzętami, które nie są już nikomu potrzebne. W całej Polsce na prywatnych posesjach organizowane są targi, gdzie handluje się końmi. Choć raczej należałoby użyć sformułowania „koniną”. Konie sprzedawane są tam na wagę, czasami w cenie kilku złotych za kilogram. Sprzedawcy nie ukrywają, że niektóre zwierzęta to właśnie konie dorożkarskie. Konie lepiej zbudowane, pociągowe, sprzedawane są za ok. 9 zł/kg. Konie słabsze, starsze można kupić już za 2-3 zł/kg.

Te konie, które im nie pasują, tak zwane „odpady”, trafiają dalej na ubój. Często przyjeżdżają hodowcy i handlarze, którzy wyłącznie chcą kupić takiego konia na mięso


Komentarze po reportażu ws. koni. Posłanka reaguje


– To, co ujawnili dziennikarze Polsat News oraz aktywistki z Fundacji Viva! i Ratuj Konie, to brutalne odarcie z iluzji. Turyści w Krakowie widzą piękne dorożki i „zadbane” zwierzęta. My, obrońcy praw zwierząt, od lat widzimy to, co dzieje się za kulisami: potworne przeciążenie, wyeksploatowanie, a ostatecznie rzeźnie – mówi w rozmowie z Zieloną Interią posłanka Małgorzata Tracz, członkini sejmowej m.in. podkomisji ds. dobrostanu zwierząt gospodarskich.

– Dane ujawnione w reportażu są przerażające. Sytuacja, w której kilka zwierząt „umiera” dokładnie tego samego dnia, to żaden przypadek – to po prostu harmonogram transportu do ubojni. Kolejny raz udowodnione zostaje, że w Polsce mamy do czynienia z systemową patologią, w której konie traktowane są jak maszyny, które po zużyciu sprzedaje się na kilogramy – ocenia parlamentarzystka.

Mimo że w Polsce nie ma tradycji jedzenia koniny, tylko w 2025 r. w całym kraju w ubojniach zabito 27 tys. koni, co stanowi ok. 10 proc. wszystkich tych zwierząt w Polsce. Znaczna część mięsa trafia na eksport – zauważa adwokat Katarzyna Topczewska w rozmowie z Polsat News. To efekt tego, że konie w Polsce traktowane są jak zwierzęta gospodarskie. Powstała inicjatywa ustawodawcza, aby zmienić ich status na zwierzęta towarzyszące człowiekowi, podobnie jak psy i koty. To oznaczałoby, że koni nie będzie można ubijać w polskich rzeźniach i wywozić ich na ubój za granicę.

Aby przerwać ten łańcuch okrucieństwa, potrzebujemy odważnych decyzji. Cierpienie zwierząt nie może być usprawiedliwiane biznesem ani rzekomą „tradycją”. Nie w Krakowie, nie nad Morskim Okiem; nigdzie. Władze Krakowa powinny podjąć decyzję o całkowitym zakazie działalności dorożek w mieście, a Sejm powinien uznać prawnie, że koń jest zwierzęciem towarzyszącym, a nie maszyną napędową, którą po zepsuciu oddaje się na złom


Czytaj Dalej

Ministerstwo chce zmienić to, jak mówimy o wilkach. W sieci wybuchła burza

Podręczniki trzeba pisać na nowo? Wyłowili z oceanu nieznaną dotąd rybę

Gdzie jest najwięcej muszelek nad Bałtykiem? Te plaże to skarbnice

Unikalne polskie sosny radzą sobie coraz gorzej. Leśnicy wpadli na pomysł

Od jednego grzyba zależy całe życie na wyspie. Niezwykłe odkrycie

Polska energia odnawialna przyciąga duże pieniądze. Nie tylko wiatraki

Kolejny zwrot ws. katastrofy na zbiorniku Pilchowice. Powołano radę

Dom z własnym wodorem. Wizja przyszłości, o jakiej wielu marzy

Węże wychodzą teraz na drogi i szlaki. Łatwo je rozróżnić

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.