-
Kawa będzie trzykrotnie droższa? Niepokojące prognozy
-
Bruksela stoi przed trudną decyzją
-
Czy nowe przepisy wejdą w życie?
Drastyczna podwyżka i tak drogiej już kawy ma związek z planowanym przez Brukselę zmuszeniem zagranicznych producentów rolnych do dostosowania się do unijnych zasad dotyczących stosowania pestycydów. Jak donosi Politico, mowa tu o wprowadzeniu zakazu dla pozostałości najbardziej niebezpiecznych substancji.
Dla importerów byłaby to niespotykana dotąd rewolucja. Rolnicy z Afryki czy obu Ameryk, aby uniknąć pozostawiania jakichkolwiek śladów pestycydu na owocach i warzywach, w praktyce musieliby całkowicie zaprzestać stosowania zakazanych substancji.
Zaplanowane zmiany mają sprawić, że z opakowań zniknąć mają jakiekolwiek pozostałości sztucznych substancji chemicznych używanych do niszczenia szkodników, chwastów oraz chorobotwórczych organizmów. Na liście miałyby się znaleźć te, które zostały w Unii zabronione ze względów zdrowotnych i środowiskowych. Choć z perspektywy zdrowia zmiany wydają się racjonalne, to mogą doprowadzić do zmniejszenia podaży produktów i wzrostu ich cen.
Kawa będzie trzykrotnie droższa? Niepokojące prognozy
Zakładając najbardziej pesymistyczny scenariusz, konsumenci musieliby płacić za kawę o 332 proc. więcej niż obecnie. Brak dostosowania się producentów spoza UE do nowych przepisów sprawiłby również, że znacznie więcej trzeba byłoby zapłacić za owoce cytrusowe. Ich ceny mogą wzrosnąć o ponad 80 proc.
Nawet jeśli producenci z krajów trzecich w jakimś stopniu dostosują się do nowych wymogów, ceny dla konsumentów wzrosną, a import produktów rolnych do UE zmaleje.
Jak wynika z analizy opublikowanej przez Wspólne Centrum Badawcze, import produktów rolnych do UE spadłby o 41 proc., co naturalnie przełoży się wyższą kwotę za filiżankę Americano w kawiarni. To jednak nie wszystko, bo również hodowcy zwierząt musieliby zmierzyć się ze wzrostem kosztów pasz.
Bruksela stoi przed trudną decyzją
Bruksela stoi więc przed bardzo trudnym wyzwaniem. Z jednej strony bowiem proponowany zakaz dotyczący pozostałości pestycydów jest częścią pakietu upraszczającego przepisy dotyczące bezpieczeństwa żywności i pasz. Projekt cieszy się poparciem europejskich rolników, którzy domagają się wyrównania warunków konkurencji z producentami spoza UE.
Częściowo projekt został przygotowany, by złagodzić niezadowolenie rolników związane z umową handlową między UE a blokiem Mercosur, obejmującym Argentynę, Brazylię, Paragwaj i Urugwaj. Aby uniknąć pozostawiania jakichkolwiek śladów pestycydu na owocach i warzywach, producenci musieliby w praktyce całkowicie zaprzestać stosowania danej substancji.
Z drugiej strony pojawiają się głosy, że propozycja stoi w sprzeczności z zasadami światowego handlu. Organizacje producentów z różnych części świata argumentują, że proponowany zakaz wykracza poza dotychczasowe środki ochrony zdrowia. Ich zdaniem Bruksela forsuje jednolite podejście dla wszystkich, ignorując fakt, że rolnicy na świecie działają w odmiennych warunkach klimatycznych i muszą zmagać się z różnymi szkodnikami i zagrożeniami.
Czy nowe przepisy wejdą w życie?
Zarówno Komisja Europejska, jak i światowi producenci zgadzają się co do tego, że obecne limity pozostałości są ustalane na poziomie zapewniającym bezpieczeństwo konsumentów. Komisja chce jednak pójść dalej, blokując nawet śladowe ilości substancji zakazanych. Nie tylko ze względu na zdrowie ludzi, lecz także z powodu szerszych zagrożeń dla środowiska i zdrowia publicznego.
Kolejna istotna kwestia to niepewność dla producentów. Nadal bowiem nie wskazano konkretnie, które pestycydy miałyby zostać objęte nowymi regulacjami. Badanie JRC zidentyfikowało 18 substancji czynnych, które potencjalnie mogłyby podlegać zakazowi pozostałości. A to wpłynie na handel 235 produktami rolnymi w 86 krajach.
Jak donosi Politico, rzeczniczka Komisji Europejskiej Eva Hrnčířová poinformowała, że decyzje będą podejmowane indywidualnie dla każdego przypadku i poprzedzone oceną. Kilka państw, między innymi Australia, Kanada, Paragwaj i Stany Zjednoczone, zakwestionowało pomysł na forum Światowej Organizacji Handlu.
Niemniej jednak część państwa UE popiera wprowadzanie nowych zasad jako sposobu na zapewnienie bardziej sprawiedliwej konkurencji europejskim rolnikom. Ci obawiają się, że umowy o wolnym handlu, takie jak porozumienie z Mercosurem, otwierają rynek dla produktów z krajów, które nie muszą przestrzegać równie restrykcyjnych wymogów. Szczególnie głośnym zwolennikiem takich rozwiązań jest Francja.
W Unii powstał jednak podział, ponieważ przedstawicielstwa wielu krajów dowodzą, że nowe przepisy zbyt drastycznie uderzą po kieszeniach. Taki układ może spowodować, że przepisy wejdą w życie w łagodniejszej formie, np. długie okresy przejściowe wymagające dostosowania się do zasad, czy też wyłączenia niektórych produktów.
-
Mercosur żyłą złota dla Amerykanów