Odór jest wyjątkowo ostry, przez co powietrze staje się niemal nieznośne, a nad stertami śmieci krążą roje much.
Śmieci zalewają Konakry, stolicę Gwinei. To przez zamknięte składowisko
Nielegalne wysypisko, które powstało po zamknięciu ogromnego składowiska odpadów, stanowi zagrożenie dla zdrowia i może sprzyjać wybuchom chorób, takich jak cholera.
Sytuacja zaczęła się po tym, jak pod koniec sierpnia 36 osób zginęło, gdy ulewne deszcze wywołały osunięcie się śmieci na wysypisku w dzielnicy Dar-es-Salam w Konakry, porywając pobliskie prowizoryczne domy.
Po katastrofie władze tego zachodnioafrykańskiego kraju podjęły decyzję o trwałym zamknięciu obiektu.
Od tego czasu odpady piętrzą się przed domami, pod mostami i w innych miejscach stolicy, pogłębiając kryzys zdrowia publicznego.
„Nie możemy tak żyć, otoczeni śmieciami. Zapach jest nie do zniesienia, pojawiają się robaki, to może nawet prowadzić do chorób” – powiedziała agencji AFP mieszkanka Konakry, Mariam Bayo.
„Wcześniej śmieciarze przyjeżdżali dwa razy w tygodniu”, aby odebrać odpady, „ale teraz potrafią nie pojawiać się przez trzy tygodnie” – dodała Bayo, wskazując na stertę śmieci, którą przygotowywała do spalenia.
Poczucie bezradności podziela znaczna część populacji, zmuszona do wyrzucania śmieci wszędzie tam, gdzie jest miejsce.
„Ostatnim razem mój kosz na śmieci był tak pełny, że musiałam włożyć (odpady) do bagażnika samochodu i wyrzucić je na poboczu drogi w drodze do pracy” – powiedziała agencji AFP mieszkanka przedmieść Konakry, która chciała zachować anonimowość.
Osuwisko z odpadami zabiło 36 osób. Teraz śmieci leżą dosłownie wszędzie
Przez ostatnie kilka lat składowisko Baritode na przedmieściach Coyah miało być głównym miejscem składowania około 3000 ton odpadów produkowanych codziennie w stolicy.
Jednak jego odległa lokalizacja i duże natężenie ruchu sprawiły, że korzystanie z niego na pełną skalę stało się niemal niemożliwe.
„Kiedy ciężarówka wyjeżdża stąd (z Konakry) o 8:00 rano, kieruje się do Baritode, 125 kilometrów od Konakry. Zanim wróci, często jest godzina 17:00 lub 18:00” – powiedział Oumar Pathe Bah, który prowadzi małą firmę zajmującą się wywozem odpadów.
Prywatni zbieracze śmieci tracą teraz tak dużo czasu na dojazdy do Baritode, że nie są w stanie ukończyć swoich tras, a ich przychody spadają.
„Kiedyś miałem ponad tysiąc klientów, dziś wątpię, czy zostało mi nawet 500. Wielu zrezygnowało, ponieważ po prostu nie możemy pracować” – powiedział Bah, który ma trudności z wywiązaniem się ze swoich zobowiązań finansowych.
Siriman Conde z BCEIP Environnement, firmy zajmującej się gospodarką odpadami, powiedział, że zbieracze „nie wiedzą, gdzie wywozić wszystkie odpady, których nie da się odzyskać ani poddać recyklingowi”.
„Naszym głównym wyzwaniem jest zapewnienie dostępu do nowoczesnego, kontrolowanego wysypiska śmieci” – powiedział.
W poniedziałek władze Gwinei rozpoczęły prace rekultywacyjne na wysypisku Dar-es-Salam. Gdy 7,2 mln ton śmieci zostanie ustabilizowanych i odkażonych, teren ten zostanie przekształcony w park.
W zastępstwie tego obiektu w Baritode budowana jest nowa instalacja do utylizacji odpadów.
W międzyczasie mieszkańcy Konakry i jej przedmieść będą musieli nadal mierzyć się z kryzysem śmieciowym i związanym z nim zagrożeniem dla zdrowia.