Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Wybory w USA. Donald Trump zostanie upokorzony przez demokratów?

Przez Pokój Prasowy3 listopada, 20267 min odczytu

Nawet jeśli demokraci uzyskają wynik zgodny z najbardziej optymistycznymi sondażami i przejmą kontrolę nad obydwoma izbami Kongresu, świat nie zmieni się z dnia na dzień. Donald Trump wciąż będzie prezydentem, a jego rozporządzenia wyznaczać będą kierunek amerykańskiej polityki.

W ostatnich latach Donald Trump znalazł wiele sposobów, by marginalizować rolę Izby Reprezentantów oraz Senatu i demokratom niełatwo będzie tę sytuację odwrócić. Nawet w najlepszym scenariuszu nie będą dysponowali większością pozwalającą na przełamanie prezydenckiego weta czy usunięcie Trumpa z urzędu.

Wchodząc z prezydentem w spór dotyczący spraw budżetowych (gdzie Kongres ma realną władzę), będą musieli uważać, by nie spadł na nich gniew wyborców za kolejne zamknięcie rządu, czyli shutdown. To jednak nie oznacza, że wybory połówkowe niczego nie zmienią. Przeciwnie, ich stawka może się okazać niezwykle ważna dla przyszłości Stanów Zjednoczonych.

Wybory do Kongresu USA. Koniec koalicji MAGA?


W 2024 roku Donald Trump zdominował wybory prezydenckie. Wygrał w 31 stanach. Zagłosowało na niego ponad 77 milionów wyborców. Według szczegółowej analizy „New York Timesa”, aż 89 proc. hrabstw stało się bardziej republikańskich od 2020 roku. Nikt nie mógł powiedzieć, że Trump wygrał wyłącznie dzięki zawiłościom amerykańskiego systemu wyborczego – jak w 2016, kiedy to Hillary Clinton zdobyła więcej głosów.

Trumpowi udało się zbudować szeroką koalicję wyborców. Osiągnął historyczny dla republikańskiego kandydata wynik wśród Amerykanów latynoskiego pochodzenia, miał bardzo dobry wynik wśród młodych (zwłaszcza mężczyzn), poradził sobie na przedmieściach. Ten sukces można było postrzegać jako dowód skuteczności Trumpa i kolejny krok w budowie nowej, populistycznej, otwartej na ludzi pracy Partii Republikańskiej. O ile ten elektorat uda się utrzymać.

Tegoroczne wybory mogą pokazać, że 2024 był raczej zbiegiem korzystnych okoliczności (drożyzna, słabość Bidena i później Harris, frustracja i chęć zmian wśród wyborców) oraz niewątpliwej charyzmy samego Trumpa, nie zaś początkiem wielkiej dominacji republikanów. W 2028 roku, bez Trumpa walczącego o kolejną kadencję, z o wiele mniej porywającym kandydatem – na przykład J.D. Vance’em, obciążeni koniecznością obrony dorobku ostatnich czterech lat republikanie mogą wypaść blado.

Ta obawa może z kolei uruchomić zupełnie nową dynamikę w samej partii – zamiast oczekiwania na namaszczenie następcy ze strony samego prezydenta, możemy zobaczyć realną walkę o przyszłość partii. Im gorszy wynik zanotują republikanie w tegorocznych wyborach, tym wewnętrzny spór będzie gorętszy. Już przed tymi wyborami kandydaci walczący w najbardziej wyrównanych wyścigach szukali sposobów, by dyskretnie zdystansować się od prezydenta. Te ruchy mogą przybrać na sile – politycy republikańscy więcej mogą myśleć o swojej przyszłości, mniej zaś o tym, by nie sprowokować niepopularnego prezydenta.


USA przed wyborami połówkowymiMario TamaGetty Images


Schyłkowy Trump?


Przez kilka miesięcy drugiej kadencji dominacja prezydenta Trumpa wydawała się absolutna. Narzucał narrację w mediach społecznościowych, rozpychał się łokciami, by poszerzyć uprawnienia prezydenta, straszył i kusił polityków republikańskich, by zagwarantować sobie posłuszeństwo Kongresu. Korzystał też z zagubienia panującego po stronie opozycji.

Ale ten czas dominacji dobiegł końca. Najpierw była afera o akta sprawy Epsteina, potem przedłużające się zamknięcie rządu, zamaskowani agenci na ulicach miast, wreszcie wojna z Iranem. Notowania prezydenta poleciały w dół i dziś to on jest poważnym problemem dla republikańskich polityków. Demokraci bez końca przypominają, że ich oponenci umożliwili Trumpowi wszystkie te działania, głosowali za i przymykali oko na bogacenie się trumpowskiej elity.

Jeśli uda im się przejąć obydwie izby Kongresu, dla prezydenta przyjdą jeszcze trudniejsze dni. Zaczną się dochodzenia w komisjach i przesłuchania kluczowych osób w obecnej administracji. Padną niewygodne pytania. Mniej lub bardziej zręczne odpowiedzi rozprzestrzenią się szybko w mediach społecznościowych. Może wobec samego Trumpa po raz kolejny zostanie uruchomiona procedura impeachmentu?

Dobry wynik demokratów może oznaczać początek końca ery Trumpa w amerykańskiej polityce i osłabić jego wpływ na przyszłość, już po zakończeniu jego prezydentury. W kampanii bardzo mocno rezonują kwestie bogacenia się osób związanych z administracją (postrzegane jako korupcja), negatywne konsekwencje ceł i wojny na Bliskim Wschodzie, a także cięć w opiece zdrowotnej i pomocy żywnościowej, żeby umożliwić większe ulgi podatkowe, przede wszystkim dla zamożniejszych.

Kontrola nad komisjami pozwoli demokratom wzmocnić wizerunek elity trumpowskiej jako odklejonej od rzeczywistości, skupionej na wspieraniu najbogatszych i pomnażaniu własnych majątków. To oznacza problemy nie tylko dla samego prezydenta, ale też dla związanych z nim polityków w przyszłości.

Wybory połówkowe. Demokraci odnajdą swoją tożsamość?


W 2024 demokraci znaleźli się na dnie. Kampania Bidena zawaliła się z hukiem. Kamala Harris nie została pierwszą kobietą na stanowisku prezydenta. Zostały za to ogromne długi po jej starcie. Zniechęceni wyborcy demokratów nawet nie wyszli na ulice, by protestować przeciwko pierwszym posunięciom administracji Trumpa. Ich poziom niezadowolenia z własnej partii był rekordowy.

Politycy demokratyczni gubili się w poszukiwaniu odpowiedzi na powrót trumpizmu. Na poszukiwanie nowego lidera było za wcześnie. Do tego partię toczy wewnętrzny spór. Czy lewicowa agenda pogrążyła demokratów, bo odsunęli się od niej bardziej centrowi wyborcy? A może to brak wyrazistej lewicowej propozycji, połączony z niechęcią wyborców do establishmentowych polityków powoduje słabe wyniki? Czy w przyszłości partia powinna jeszcze ostrzej skręcić w lewo, czy przeciwnie, poszukać bardziej umiarkowanego przekazu, by na powrót stać się partią pracujących Amerykanów?


Starsza kobieta w czapce korzystająca z chodzika siedzi przy stanowisku wyborczym, osłoniętym parawanami z amerykańską flagą i napisem „vote”, obok puste krzesło.

Czy era Trumpa dobiegnie końca?Jon CherryGetty Images


Tegoroczne wybory połówkowe mogą przynieść przynajmniej częściową odpowiedź. Z jednej strony nietypowi demokratyczni kandydaci walczą o sukces w stanach, gdzie do niedawna zakwestionowanie republikańskiej przewagi wydawało się nie do pomyślenia – jak Teksas czy Kansas. W wielu miejscach demokraci zrekrutowali osoby spoza polityki, które mają być bliższe zwykłym wyborcom. Sam byłem na wiecu kandydata z siódmego okręgu w Pensylwanii, Boba Brooksa, byłego strażaka i działacza związkowego.

Z drugiej strony dla odzyskania przez demokratów Senatu kluczowe może się okazać Michigan, gdzie partię reprezentuje muzułmanin o lewicowych sympatiach, Abdul El-Sayed. Młody, niezwykle charyzmatyczny polityk, który budzi wielki entuzjazm wśród progresywnych wyborców i przyciąga tłumy na wiece, może mieć problem, by wygrać w wahającym się stanie, jakim od lat jest Michigan.

Jeśli mu się powiedzie – partyjne lewe skrzydło zyska argument za powszechnością poparcia dla swojej agendy. Jeśli nawet w takim miejscu ich kandydat jest w stanie wygrać, to inne stany również są w zasięgu. Jeśli jednak El-Sayed przegra, ten argument zadziała w dokładnie przeciwną stronę. Tym mocniej, jeśli faktycznie Michigan przesądzi o tym, kto weźmie Senat.

Zmiana polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych?


W tych wyborach polityka zagraniczna jest na dalekim planie. Demokraci skupiają się na opowieści o korupcji w administracji Trumpa i trudach codziennego życia. Republikanie przede wszystkim straszą demokratami. Czasem pojawi się nawiązanie do wojny w Iranie, czasem do ceł, ale wyłącznie w kontekście wewnętrznym, kiedy demokraci starają się wytłumaczyć, dlaczego Trump odpowiada za drożyznę. Czasem sam Trump pochwali się, że właściwie przejął Grenlandię albo obrazi Norwegów, bo wciąż nie dali mu pokojowej Nagrody Nobla.

To jednak nie oznacza, że te wybory nie wpłyną na kształt przyszłej polityki zagranicznej. Demokraci są mocno podzieleni w kwestii Izraela, co pokazała choćby ostatnia sytuacja z Michigan, gdzie Haley Stevens, która przegrała z Abdulem El-Sayadem prawybory, postanowiła w ostatniej chwili poprzeć republikańskiego kandydata Mike’a Rogersa. Istotny wpływ na tę decyzję miała właśnie kwestia Izraela. Stevens jest zwolenniczką wsparcia tego kraju, jej narzeczony Jason Turkish jest darczyńcą proizraelskiej organizacji AIPAC, a także wspierał też kandydatów partii demokratycznej, dla których ważna była sprawa Izraela. Turkish jest żydowskiego pochodzenia, a Stevens miała nawet rozważać przejście na judaizm.

Tymczasem El-Sayad niejednokrotnie wyrażał się krytycznie o amerykańskim wsparciu dla Izraela. Sukces El-Sayada może być sygnałem, że demokraci nie muszą się obawiać politycznych konsekwencji bardziej zdecydowanej postawy wobec Izraela (w przeszłości organizacje proizraelskie potrafiły skutecznie szkodzić nieprzychylnym swojej sprawie kandydatom).

Wybory w USA. Na szali przyszłość MAGA


Republikanom wybory mogą przynieść odpowiedź na pytanie, czy nie czas na korektę kursu w sprawie ceł i wojny w Iranie. Choć Donald Trump zdania zapewne nie zmieni, to jednak czasem będzie potrzebował wsparcia Kongresu – jeśli część republikańskich polityków uzna, że poparcie prezydenta w tych kwestiach może zaszkodzić ich politycznej przyszłości, mogą odmówić swojego głosu.

Na szali jest więc kierunek, w jakim pójdą dwie najważniejsze partie, pytanie o finalne lata prezydentury Trumpa i przyszłość ruchu MAGA. Za kilkadziesiąt godzin poznamy odpowiedź na pytanie, kto wziął Teksas, Michigan, Alaskę czy Ohio i komu przypadnie kontrola nad Izbą Reprezentantów i Senatem.

Porażka republikanów będzie oznaczała początek końca pewnej epoki, w której najważniejszym punktem odniesienia w polityce USA jest Donald Trump. Ale, mimo słabych notowań samego prezydenta, to wcale nie jest jeszcze przesądzone.

Z Waszyngtonu dla Interii Andrzej Kohut

Czy demokraci upokorzą Donalda Trumpa, a może wręcz przeciwnie – to prezydent USA raz jeszcze zadziwi świat? W Interii wszystko o wyborach w USA. Przez cały dzień będziemy publikować unikatowe materiały na ten temat, a w nocy zapraszamy na relację live!

Czytaj Dalej

Nepal. Zderzenie śmigłowców pod Mount Everestem. Nie żyje turysta, są ranni

Wojna na Ukrainie. Rosyjskie pociski uderzyły w szpitale. Ogromny atak

Wybory połówkowe w USA. Jakie zasady? Kto jest wybierany? Kiedy wyniki?

Kanada. Fala komentarzy w mediach i sieci. Chodzi o Trybunał Konstytucyjny

Wojna w Iranie. Media: USA uderzyły na irańską wyspę Keszm

Wybory w USA. Chaotyczne wystąpienie Donalda Trumpa. 20 minut o stawie

Bułgaria. Iliana Jotowa wygrała wybory prezydenckie. Chce dialogu z Rosją

Czechy. Polak miał zostać pobity przez rodaków. Policja ujawniła prawdę

Wojna na Ukrainie. Rosjanie zbombardowali szkołę. Zginęły 24 osoby

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.