„Podjęłam decyzję o rezygnacji z członkostwa w partii Polska 2050 Szymona Hołowni i w klubie parlamentarnym. Pozostanę posłanką niezależną. Dziękuję moim koleżankom i kolegom z partii za pięć lat wspólnej pracy. Bardzo żałuję, że tak się ona kończy” – napisała w poście zamieszczonym na portalu X.
Zgodnie z nieoficjalnymi doniesieniami, z klubem mają pożegnać się kolejne osoby. Politycy opuszczający partię mają zabrać głos na specjalnej konferencji zaplanowanej na godzinę 9:30. Jak informują dziennikarze TVN24, rezygnujący mają stworzyć nowy klub w Sejmie – jest ich bowiem 15, co jest wystarczającą liczbą posłów, by móc wykonać taki ruch.
Exodus z Polski 2050. Odchodzą kolejni politycy
Jak donosi Onet, politykami, którzy mają odejść z partii są posłowie Ryszard Petru i Aleksandra Leo oraz ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska.
Wcześniej Polskę 2050 opuścili europoseł Michał Kobosko, posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska, wiceszef MON Paweł Zalewski. O rezygnacji poinformowała również Anna Radwan-Röhrenschef.
Jak twierdzą rozmówcy Onetu, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz miała pracować nad tym, by odchodzących z partii polityków było mniej niż 15. – W zamian za pozostanie w Polsce 2050 oferowała stanowiska we władzach komisji sejmowych i posady w Krajowym Zasobie Nieruchomości – powiedział informator dziennikarzy. Warto dodać, że Krajowy Zasób Nieruchomości jest jednostką podległą Pełczyńskiej-Nałęcz jako ministrze funduszy.
Co dalej?
Najważniejsze jest to, że rozpad Polski 2050 i jej wyraźne osłabienie nie zagrażają rządowej większości w Sejmie. Choć w partii trwa ostry konflikt, nie przekłada się on bezpośrednio na stabilność koalicji. Jednym z głównych punktów sporu jest bowiem stosunek do Donalda Tuska oraz dalszych wspólnych rządów z Koalicją Obywatelską.
W uproszczeniu: obóz związany z Pauliną Pełczyńską-Nałęcz jest bardziej sceptyczny wobec ścisłej współpracy z Koalicją Obywatelską. Z kolei posłowie, którzy odchodzą z Polski 2050, są raczej przychylni Donaldowi Tuskowi i obecnej formule rządów. Dlatego rozłam w samej partii nie oznacza automatycznie rozpadu całej koalicji.
To nie znaczy jednak, że sytuacja nie będzie miała konsekwencji. Podział w Polsce 2050 może poważnie zmienić układ sił w rządzie.