Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Klimat

Paskudny zapach i czerwone macki. Niezwykły grzyb w polskich lasach

Przez Pokój Prasowy21 września, 20265 min odczytu

  1. Czym jest okratek australijski i dlaczego nazywa się go „palcami diabła”?

  2. Czy okratek australijski jest trujący i czy można go zbierać?

  3. Skąd okratek australijski wziął się w Polsce i gdzie można go spotkać?

Czym jest okratek australijski i dlaczego nazywa się go „palcami diabła”?


Okratek australijski (Clathrus archeri) należy do sromotnikowatych i prowadzi saprotroficzny tryb życia. Oznacza to, że jego grzybnia rozkłada martwe szczątki roślin, próchnicę oraz zmurszałe drewno. Uwalniane w tym procesie związki mineralne wracają do gleby, skąd mogą pobrać je rośliny i inne organizmy. Okratek uczestniczy zatem w naturalnym obiegu materii, choć na pierwszy rzut oka bardziej przypomina egzotyczne zwierzę niż leśnego „czyściciela”.

Sam grzyb jest ukryty w podłożu, natomiast czerwone ramiona są krótkotrwałym owocnikiem służącym do wytwarzania i rozsiewania zarodników. Zanim pojawią się słynne macki, młody owocnik wygląda jak białawe, czasem lekko różowe jajo o średnicy kilku centymetrów. Część tkwi pod ziemią, przez co łatwo przeoczyć go wśród liści.


Gdy zewnętrzna osłona pęka, ze środka wysuwa się zwykle od 4 do 6 gąbczastych ramion. Początkowo przylegają do siebie, później rozchylają się na boki i tworzą figurę przypominającą ośmiornicę albo dłoń wystającą ze ściółki. Dojrzały owocnik osiąga zazwyczaj od kilkunastu do 20 cm szerokości. Ten osobliwy wygląd przyniósł gatunkowi angielską nazwę devil’s fingers, czyli „palce diabła”.


Najbardziej charakterystyczną cechę okratka zdradza jednak zapach. Wewnętrzną stronę czerwonych ramion pokrywa oliwkowa lub brunatna gleba, czyli lepka masa zawierająca zarodniki. Wydziela ona silną woń padliny, wyczuwalną niekiedy z odległości kilku metrów. Dla człowieka jest odpychająca, lecz muchy odbierają ją jako zapowiedź pożywienia. Zwabione owady siadają na owocniku, a zarodniki osadzają się na ich odnóżach i tułowiu. Następnie przenoszą je w kolejne miejsca, czasem znacznie oddalone od grzybni.


Znaleźli go nawet wysoko w górach. „Palce diabła” zadomowiły się w Polsce123bogdan123RF/PICSEL


Okratek wykorzystuje więc zainteresowanie much rozkładającą się materią i zamienia je w skuteczny sposób rozsiewania zarodników. To strategia odmienna od tej znanej z większości grzybów kapeluszowych, których suche zarodniki zabiera wiatr. Okratek wytwarza lepką masę, dlatego potrzebuje owadów zainteresowanych zapachem rozkładu. Podobny fortel stosują niektóre rośliny imitujące woń padliny, aby zwabić muchy przenoszące pyłek.

Czerwone ramiona dodatkowo wynoszą glebę ponad ściółkę i ułatwiają owadom lądowanie. Ich porowata, lekka budowa pozwala owocnikowi szybko zwiększyć rozmiary przy niewielkim zużyciu materiału. Całe widowisko trwa krótko. Po rozsianiu zarodników ramiona ciemnieją, tracą jędrność i osiadają na ziemi, a ukryta w podłożu grzybnia czeka na kolejne sprzyjające warunki.

Czy okratek australijski jest trujący i czy można go zbierać?


Okratek australijski nie jest uznawany za grzyb silnie trujący, jednak polskie atlasy klasyfikują go jako gatunek niejadalny. W literaturze można znaleźć wzmianki o spożywaniu bardzo młodych owocników, zanim z osłony wysuną się czerwone ramiona. Brakuje jednak wiarygodnych badań toksykologicznych i klinicznych, które potwierdzałyby bezpieczeństwo takiego eksperymentu.

Warto pamiętać, że określenie „niejadalny” nie musi oznaczać obecności groźnej trucizny, lecz informuje, że grzyb nie nadaje się do celów kulinarnych, np. ze względu na smak, zapach, konsystencję albo niedostatecznie poznany skład. Okratka najlepiej więc pozostawić na stanowisku.

Odór padliny także nie świadczy o toksyczności. Powstaje jako element biologicznej przynęty na muchówki, które przenoszą zarodniki ukryte w lepkiej masie pokrywającej ramiona grzyba. Dotknięcie owocnika zwykle nie prowadzi do zatrucia, lecz kontakt ze śluzowatą glebą nie ma większego sensu. Siadają na niej muchy zwabione wonią rozkładu, więc po przypadkowym zabrudzeniu dłoni wystarczy dokładnie umyć je wodą z mydłem.

Szczególną ostrożność powinniśmy zachować wtedy, gdy zauważymy jasne „jaja” okratka. Młode stadia grzybów mają mniej wyraźnych cech rozpoznawczych niż rozwinięte owocniki, a pomyłka podczas zbioru może skończyć się włożeniem do koszyka zupełnie innego gatunku.

Okratek australijski nie podlega w Polsce ochronie gatunkowej, więc poza obszarami objętymi odrębnymi zakazami samo zerwanie owocnika nie jest zabronione. Inaczej wygląda sytuacja w parkach narodowych i rezerwatach, w których nie wolno samowolnie zbierać ani niszczyć grzybów. Brak ochrony nie stanowi też zachęty do usuwania okratka z lasu. Zamiast zrywać czerwone ramiona, lepiej udokumentować znalezisko. Fotografie całego owocnika, podłoża i najbliższego otoczenia, a także data oraz dokładna lokalizacja mogą pomóc mykologom w śledzeniu ekspansji okratka w Polsce.

Skąd okratek australijski wziął się w Polsce i gdzie można go spotkać?


Okratek australijski pochodzi z rejonu Australii, Tasmanii i Nowej Zelandii, lecz dokładna trasa jego wędrówki do Europy nie została wyjaśniona. Zarodniki lub fragmenty grzybni mogły dotrzeć na kontynent wraz z ziemią, sadzonkami, drewnem bądź innymi przewożonymi materiałami. Jedna z często przytaczanych hipotez wiąże pojawienie się gatunku z transportami australijskiej wełny, brakuje jednak dowodów przesądzających tę sprawę.

Pierwszą udokumentowaną europejską obserwację odnotowano w 1914 roku w Wogezach we Francji. W kolejnych dekadach osobliwy grzyb zaczął rozszerzać zasięg w kierunku środkowej, wschodniej i północnej części kontynentu. W Polsce okratek australijski został po raz pierwszy stwierdzony w 1973 roku w okolicy Sieniawki na Przedgórzu Sudeckim. Następne doniesienia pochodziły z Wielkiej Sowy w Górach Sowich oraz okolic Biłgoraja, co oznacza, że już w latach 70. XX wieku pojawiał się na obu krańcach południowej Polski.


Gatunek potrzebuje wilgotnego podłoża zasobnego w martwą materię organiczną, którą rozkłada jego grzybnia. Warunków do rozwoju szuka zatem zarówno w leśnej ściółce, jak i na łąkach, składowiskach drewna czy podłożu pokrytym korą.


Skalę ekspansji odsłania publikacja zamieszczona w 2025 roku w „Rocznikach Bieszczadzkich”. Jej autorzy zgromadzili informacje o 81 nowych obserwacjach z lat 1998-2024 w polskiej części Karpat i na ich przedpolu. Okratka znajdowano głównie na łąkach, pastwiskach, murawach bliźniczkowych oraz w buczynie karpackiej. Zasięg wysokościowy również robi wrażenie. Gatunek notowano między innymi w Tatrach, Gorcach, Beskidach i Bieszczadach, a stanowiska w Gorcach sięgały 1220 m n.p.m.

Czerwone „palce diabła” coraz częściej wyrastają również poza południem kraju. Podczas badań prowadzonych w latach 2019-2020 naukowcy potwierdzili siedem stanowisk i naliczyli 63 owocniki w północno-wschodniej Polsce. Pięć stanowisk znajdowało się w żyznych lasach liściastych, dwa pozostałe w miejscach składowania drewna, na ziemi pokrytej trocinami i korą. Podobne znaleziska opisano w Wielkopolsce, w tym przy składzie drewna dębowego.

Największa szansa na jego znalezienie pojawia się od lata do późnej jesieni, zwłaszcza po dłuższych opadach. Warto zajrzeć na wilgotne skraje lasów, łąki, pastwiska i powierzchnie wysypane korą. Baza Instytutu Ochrony Przyrody PAN potwierdza, że okratek rozmnaża się już samodzielnie w polskim środowisku, a jego liczebność i zasięg nadal rosną.

  • Grzyby turki to skarb. Wszyscy je omijają, a to rarytas
  • Tego grzyba trzeba 2 razy gotować przed zjedzeniem. Do tego świeci w ciemności

Czytaj Dalej

Nurkowie wyciągnęli je z Zatoki Gdańskiej. Mogły zalegać tam latami

Wielki problem u wybrzeży Norwegii. We wraku jest ok. 60 ton rtęci

Rozsiewają najcenniejsze grzyby. Tak można je łatwiej znaleźć

Szop zasnął w śmietniku przy browarze. Najadł się i opił

Tysiące Szwajcarów wyszły na ulice. „Nie chcemy 50-stopniowych upałów!”

Ogromna fossa znaleziona na Madagaskarze. Tak dużej nie było

Wędkarz łowił ryby w rzece. Złapał wieloryba. Co on tu robił?

Potężne kły wystają z pyska. Znaleźli zwierzę wyglądające jak ogromny dzik

Bardzo złe wieści nadchodzą z Grenlandii. Dzieje się coś bardzo złego

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.