Kto chce trwale zakończyć zależność energetyczną od Moskwy i odciąć Rosję od zysków finansowych z surowców, którymi ten kraj finansuje wojnę, musi zupełnie zrezygnować z importu tych surowców.
Według przyjętego harmonogramu, na początku 2027 roku w Europie wchodzi całkowity zakaz importu rosyjskiego LNG z kontraktów długoterminowych, a jesienią 2027 rok gazu rurociągowego. Jednak w Unii nie ma pewności kto wciąż korzysta z gazu z Rosji. Być może także Polska.
Uzależnienie od surowców z Rosji nie maleje. Skończy się w 2027?
W 2026 roku, czyli w piątym roku wojny Rosji z Ukrainą, do Unii Europejskiej wciąż dociera zarówno rosyjski gaz skroplony, jak i surowiec transportowany rurociągami. To efekt realizacji kontraktów zawartych przed 17 czerwca 2025 roku.
W lipcu 2026 roku przychody Rosji z eksportu paliw kopalnych, czyli łącznie ropy, gazu, paliw i węgla, spadły w ujęciu miesięcznym o 12 proc. do 683 mln euro dziennie, mimo że ilościowo eksport pozostał na dotychczasowym poziomie – wynika z analizy Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA).
Z tej samej analizy CREA pochodzi również wniosek, że unijne kraje Unii pozostają największymi nabywcami rosyjskiego LNG, odpowiadając za prawie połowę (49 proc.) całkowitego eksportu LNG z Rosji. Unia jest też wciąż największym nabywcą gazu rurociągowego z Rosji, kupując aż 32 proc. rosyjskiego eksportu.
Miliardowe zyski Rosji. Rury gazowe przyjmują wszystko
Pięciu największych importerów rosyjskich paliw kopalnych w Unii, czyli Węgry, Słowacja, Belgia, Francja i Bułgaria, w ubiegłym miesiącu zapłaciło Rosji łącznie 1,3 mld euro:
-
518 mln euro za gaz rurociągowy, -
368 mln euro za LNG, -
375 mln euro za ropę naftową z rurociągu Przyjaźń.
Z danych Agencji Unii Europejskiej ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki – ACER wynika, że największym miejscem odpraw rosyjskiego gazu w pierwszych czterech miesiącach 2026 roku były Węgry. Drugie miejsce zajęła Hiszpania, która dysponuje największą w UE liczbą terminali LNG, dlatego pełni istotną funkcję nie tylko jako odbiorca, ale też jako punkt wejścia gazu na rynek europejski.
Na trzecim miejscu znalazła się Belgia, która jest jednym z najważniejszych hubów gazowych Europy. Jednak wielkość importu nie odpowiada ilości surowca zużytego przez belgijskich odbiorców. Większość została wysłana do sąsiednich krajów. na własne potrzeby Belgia wykorzystała zaledwie 11 proc. Za Belgią w rankingu jest Francja.
W zestawieniu odpraw celnych nie pojawiła się Polska, Austria, Czechy, Rumunia, państwa bałtyckie ani kraje skandynawskie. Ale chociaż administracje celne tych krajów nie dopuściły rosyjskiego gazu bezpośrednio do swobodnego obrotu, to nie można powiedzieć nikt w tych państwach nie skorzystał z gazu rosyjskiego pochodzenia. Dlaczego?
W europejskiej sieci gazowej surowiec z Rosji miesza się z gazem z innych kierunków. Może też kilkukrotnie zmienić właściciela na europejskich hubach. Dlatego kraj odprawy, kraj fizycznego wejścia do Unii i miejsce ostatecznego zużycia gazu mogą być trzema różnymi państwami. I dlatego gaz LNG z Rosji wciaż może też trafiać do Polski.