Niepewna sytuacja międzynarodowa sprawia, że część Polaków zastanawia się, jak zabezpieczyć rodzinę i oszczędności na wypadek kryzysu. Marcin Iwuć, ekspert zajmujący się finansami osobistymi, proponuje przygotowanie funduszu ewakuacyjnego. Nie chodzi o inwestycję nastawioną na zysk, ale o łatwo dostępne pieniądze, które w nagłej sytuacji pozwolą szybko wyjechać i pokrywać koszty życia za granicą. W jego przypadku fundusz ma wystarczyć rodzinie na wynajęcie mieszkania i utrzymanie się przez co najmniej pół roku.
Przygotuj się na czas wojny. Gotówka to podstawa
Pierwszym elementem planu jest równowartość kilku tysięcy złotych w banknotach. Większość tej kwoty Iwuć przechowuje w euro, dolarach lub frankach szwajcarskich. Gotówka ma zapewnić możliwość płacenia wtedy, gdy nie działają terminale, bankomaty albo bankowość internetowa.
Ekspert przywołuje doświadczenia rodziny z Ukrainy, którą gościł po rozpoczęciu wojny. Jej członkowie przez pierwsze miesiące mieli problem z dostępem do oszczędności pozostawionych w ukraińskim banku. To właśnie ta sytuacja miała pokazać, jak ważny w kryzysie jest szybki dostęp do pieniędzy.
Konto za granicą i karta jako plan awaryjny
Drugim filarem funduszu jest rachunek w banku działającym w Europie Zachodniej wraz z kartą umożliwiającą płatności oraz wypłaty z bankomatów. Takie rozwiązanie ma ograniczyć ryzyko utraty dostępu do wszystkich środków w jednym kraju.
Trzecim elementem jest niewielka ilość fizycznego złota, częściowo również w formie biżuterii. Iwuć nie sugeruje jednak przeznaczania na kruszec całych oszczędności. Złoto ma być dodatkiem, a nie podstawą rodzinnego majątku.
„Żadnych nerwowych ruchów” z oszczędnościami
Ekspert zaznacza, że scenariuszowi konfliktu przypisuje 20 proc. prawdopodobieństwa, a pokojowi 80 proc. To jego osobista ocena ryzyka, a nie prognoza. Dlatego nie zamierza likwidować IKE i IKZE, wyprzedawać nieruchomości ani wymieniać wszystkich złotówek na obce waluty. Najważniejszą zasadą pozostaje dla niego unikanie decyzji podejmowanych pod wpływem strachu. Fundusz ewakuacyjny ma być uzupełnieniem zwykłych oszczędności i planu finansowego, a nie powodem do gwałtownej przebudowy całego majątku.
Opisane rozwiązanie jest osobistą strategią eksperta. Marcin Iwuć zaznacza, że wielkość rezerwy i sposób jej przechowywania należy dopasować do liczby członków rodziny, możliwego kierunku wyjazdu oraz indywidualnej sytuacji finansowej.