Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Mateusz Szpytma nowym prezesem IPN. Wybór dzieli koalicję rządzącą

Przez Pokój Prasowy21 lipca, 20269 min odczytu

– To jest kwestia szacunku dla wrażliwości historycznej, światopoglądowej i politycznej. PSL jest formacją konserwatywną, ale szanowaliśmy liberalne i lewicowe wrażliwości naszych koalicjantów. Oczekujemy tego samego – mówi Interii osoba z władz ludowców, którą pytamy o wewnątrzkoalicyjny spór o kandydaturę dr. Mateusza Szpytmy.

Aktualny wiceszef Instytutu Pamięci Narodowej 17 lipca został wybrany na prezesa Instytutu głosami Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji, PSL oraz częściowo także Polski 2050. Szpytmę poparło 226 posłów, 194 było przeciwko, a cztery osoby wstrzymały się od głosu. Żeby mógł zastąpić na czele IPN p.o. prezesa prof. Karola Polejowskiego konieczna jest jeszcze aprobata Senatu.

Głosowanie w tej sprawie może odbyć się już na posiedzeniu 22 i 23 lipca, chociaż w chwili pisania tego artykułu taki punkt nie znajduje się jeszcze w porządku obrad. W 100-osobowym Senacie większość ma obóz władzy – KO dysponuje 42 mandatami, a Lewica i Trzecia droga mają po osiem „szabel”. PiS ma po swojej stronie 33 głosy.

– Głosowanie w Senacie i decyzja Platformy będą mieć istotny wpływ na przyszłą politykę w ramach koalicji, bo to jest kwestia wzajemnego szacunku i równego traktowania. Bez tego ciężko o udaną współpracę – słyszymy w kierownictwie ludowców.

PSL murem za Szpytmą. „Najlepszy wybór z punktu widzenia historii ruchu ludowego”


PSL kandydaturę dr. Mateusza Szpytmy próbuje przeforsować już od kilku miesięcy. Jak słyszymy w partii, temat z ramienia ludowców pilotuje wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski, który prowadzi m.in. rozmowy z koalicjantami. Dotychczas jednak punkt dotyczący wyboru nowego prezesa IPN dwukrotnie spadał z porządku obrad Sejmu. Powód: brak konsensusu w koalicji rządzącej co do obsady zwolnionego przez Karola Nawrockiego stanowiska.

Sytuacja dla rządzących jest niełatwa, mają bardzo niewielkie pole manewru. O ile konkurs na prezesa IPN ma charakter otwarty, to wyłonionego w jego toku kandydata do Sejmu zgłasza dziewięcioosobowe Kolegium IPN. Przewagę głosów 7:2 ma w nim PiS i Pałac Prezydencki, co oznacza, że obecna ekipa rządząca w tej kadencji Sejmu nie ma widoków na odbicie Instytutu.

Jeśli Senat odrzuci kandydaturę Szpytmy, Instytut nadal będzie pozostawać bez pełnoprawnego prezesa, a na czele Instytutu pozostanie wskazany przez poprzedniego prezesa prof. Karol Polejowski. Kolegium IPN będzie natomiast zmuszone ponownie rozpisać konkurs na prezesa Instytutu.


dr Mateusz Szpytma ma szansę zostać nowym prezesem IPN. Jego kandydaturę poparło PSLPIOTR KAMIONKAReporter


De facto wybór jest więc między nim a Szpytmą. Z informacji Interii wynika, że dla Koalicji Obywatelskiej i Lewicy to żaden wybór, obu traktują bowiem jako równie duże zło. Z kolei dla ludowców wybór ma znaczenie fundamentalne i w fotelu prezesa IPN chcą widzieć Szpytmę.

Dlaczego? W naszych rozmowach z politykami PSL pada kilka argumentów. Pierwszy to wieloletnia praca Szpytmy na rzecz upamiętnienia ruchu ludowego i samego Wincentego Witosa. Drugi to wysoka ocena jego pracy na stanowisku dyrektora Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Argument trzeci jest już bardziej polityczny – PSL Szpytmę uważa za „swojego” człowieka, natomiast Polejowskiego nazywa „żołnierzem” prezydenta Nawrockiego.

Mówi polityk z kierownictwa PSL: – Szpytma zrobił dla PSL-u kawał dobrej roboty w kwestiach historycznych. Doceniamy to, ponieważ dla nas to jest bardzo ważny wątek historyczny i tożsamościowy. Nasi partnerzy tego nie rozumieją, bo dla nich polityka historyczna i polityka pamięci nie mają dużego znaczenia. Dlatego upieramy się właśnie na Szpytmę.

Po co mamy firmować złęgo kandydata? Nie popieramy go i nie poprzemy. Jeśli PSL chce, to niech samo bierze za niego odpowiedzialność. Chcą być w porządku wobec kogoś, kto według nich szanuje ruch ludowy. Droga wolna. Dla nas liczył się wybór Rzecznika Praw Obywatelskich, a nie szefa INP


Inne źródło z władz ludowców: – Nasze oczekiwanie jest takie, żeby nasi partnerzy uszanowali nasz wybór i naszą wrażliwość. Jeśli tego nie zrobią, będzie zadra w przyszłej współpracy, będzie duża zadra. Szpytma to dobry wybór na miarę naszych obecnych czasów i najlepszy z punktu widzenia historii ruchu ludowego. Kropka.

Pola do rozmów brak. „Mamy za dużą wiedzą o działalności Szpytmy”


Apele ludowców nie padają jednak na podatny grunt. Koalicja Obywatelska w sprawie dr. Mateusza Szpytmy wydaje się być nieprzejednana. – Nie sądzę, żeby tu było jakiekolwiek pole do rozmowy – mówi Interii polityk z władz KO.

Wbija też PSL szpilę za głosowanie w tej sprawie razem z PiS-em: – Myślę, że jacyś pośrednicy z PiS-u wmówili PSL-owi, że to jest ich kandydat, świetna nominacja i ludowcy w to uwierzyli. Kilka publikacji o Witosie nie przesłania kilku lat szkodliwej działalności IPN jako instytucji państwowej.

W odróżnieniu od ludowców, formacja Donalda Tuska nie zamierza bowiem przymykać oczu na fakt, że Szpytma przez kilka lat był wiceprezesem IPN i jednym z najbliższych ludzi Karola Nawrockiego. KO obarcza Szpytmę współwiną za światopoglądowy przechył IPN w prawą stronę, czystki personalne, a także skrajne upolitycznienie Instytutu oraz jego zaangażowanie w bieżącą po stronie Zjednoczonej Prawicy. 

– Po co mamy firmować złego kandydata? Nie popieramy go i nie poprzemy. Jeśli PSL chce, to niech samo bierze za niego odpowiedzialność. Chcą być w porządku wobec kogoś, kto według nich szanuje ruch ludowy. Droga wolna. Dla nas liczył się wybór Rzecznika Praw Obywatelskich, a nie szefa INP – mówi wprost jeden z ministrów w rządzie Donalda Tuska.

– Mamy za dużą wiedzę o działalności pana Szpytmy – ocenia jeden z prominentnych senatorów KO. I dodaje: – Przecież, nawet pomijając kwestie polityczne i historyczne, jest raport NIK, który mówi o 6-7 mln zł nieprawidłowości w wydatkowaniu środków w ostatnich latach. Pan Szpytma był wtedy wiceprezesem Instytutu, więc ponosi dużą część odpowiedzialności za taki stan rzeczy. Do tego dochodzi protest przeciwko tej nominacji ponad 170 byłych pracowników IPN i historyków. Argumentów przeciwko jest naprawdę dużo. To przesądza sprawę.

W ocenie ludowców to właśnie wspomniany list środowiska naukowego i byłych pracowników IPN zaważył na tym, że premier Tusk i KO nie chcą ustąpić w kwestii Szpytmy. „Wsparcie udzielone tej kandydaturze przez grono, w którym przytłaczającą większość stanowią wybrani w 2023 roku nominaci obozu Zjednoczonej Prawicy, nie jest przypadkowe” – przekonują sygnatariusze opublikowanego pod koniec kwietnia listu.

Jak twierdzą, „wbrew budowanej narracji o swojej apolityczności i profesjonalizmie Mateusz Szpytma był i jest nadal jedną z twarzy skrajnego upolitycznienia IPN, który na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat stał się de facto partyjną przybudówką PiS-u”. W ich ocenie, Szpytma „ponosi współodpowiedzialność za dewastację instytucji, która powinna służyć wszystkim obywatelkom i obywatelom Polski, bez względu na ich ideowe wybory i pochodzenie”.


Dwóch mężczyzn w garniturach stoi na zewnątrz na tle zielonych krzewów oraz biało-czerwonej dekoracji, rozmawiając ze sobą, obaj patrzą sobie w oczy.

Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz i prezydent Karol NawrockiWojciech OlkusnikEast News


– Myślę, że gdyby nie było tego listu protestacyjnego historyków i byłych pracowników IPN, takiego zaplecza intelektualnego Platformy, to sprawa byłaby otwarta. A to środowisko nie rozumie i nie akceptuje tego wyboru, z kolei Tusk ma dzięki temu dodatkowy argument przeciwko Szpytmie – analizuje w rozmowie z Interią prominentny polityk PSL.

Do Koalicji Obywatelskiej nie trafia natomiast przekaz o eksperckości i apolityczności Szpytmy. – Różnica byłaby, gdybyśmy mogli wybrać na prezesa IPN kogoś uznanego, mądrego, z ciekawą wizją naprawy Instytutu. A i pan Polejowski, i pan Szpytma to są ludzie Karola Nawrockiego, więc dla nas to nie jest dobry wybór – zauważa polityk z władz KO.

Irytuje go też, że PSL uparcie przemilcza działalność Szpytmy jako zastępcy Nawrockiego. – To jest dla mnie niewytłumaczalne, kompletne odwracanie kota ogonem – zżyma się nasz rozmówca. – Szpytma był tyle lat wiceprezesem IPN za kadencji Nawrockiego, ale w sumie to on z Nawrockim ma niewiele wspólnego. I co jeszcze? – ironizuje.

Zarówno KO, jak i Lewica nie próbowały zgłaszać swoich kandydatur do konkursu na szefa IPN. – I tak przepadliby w głosowaniu Kolegium IPN. Nie ma obecnie przestrzeni na wybór ponadpartyjnego, niepisowskiego kandydata na prezesa IPN. A skoro tak, to po co mamy kopać się z koniem i wystawiać na oczywisty strzał? – mówi nam osoba z władz Lewicy.

Nasze oczekiwanie jest takie, żeby nasi partnerzy uszanowali nasz wybór i naszą wrażliwość. Jeśli tego nie zrobią, będzie zadra w przyszłej współpracy, będzie duża zadra


Jak dodaje, doskonale rozumie postawę KO w sprawie Szpytmy. – To jest mocno prawicowa kandydatura, człowiek kompletnie nie z ich bajki. Jeśli nie wybierzemy Szpytmy, to na czele IPN nadal będzie stać p.o. prezesa, czyli pan Polejowski. A p.o. to zawsze niższa ranga niż pełnoprawny prezes. Ani my, ani Platforma nie mamy potrzeby podnosić rangi faktycznego szefa IPN – słyszmy.

PSL jako argumentu używa jeszcze kwestii wyboru Sylwii Gregorczyk-Abram na Rzeczniczkę Praw Obywatelskich. Jak przekonują nasi rozmówcy z partii Władysława Kosiniaka-Kamysza, to dowód na to, że PSL szanuje wrażliwość KO i Lewicy, chociaż Gregorczyk-Abram nie jest faworytką ludowców. Nasze źródła w KO i Lewicy zapewniają jednak, że nie było żadnego politycznego porozumienia, wedle którego PSL poparłoby kandydaturę Gregorczyk-Abram na funkcję RPO, a KO i Lewica Szpytmę na prezesa IPN.

PSL się odgraża: dostaną za to kiedyś rachunek


Batalia o kandydaturę dr. Mateusza Szpytmy wskrzesza też szerszy problem, co do którego w koalicji rządzącej zdania są mocno podzielone. Chodzi o docelową przyszłość IPN.

Mówi ważny senator KO: – W Platformie uważaliśmy i uważamy, że dwie instytucje trzeba zlikwidować przy pierwszej okazji i są to IPN oraz CBA. Tylko po przegranych wyborach prezydenckich nie mamy takiej możliwości, więc na razie te plany trzeba odłożyć w czasie i pozostawić w sferze idei.

Osoba z władz Lewicy: – Dla nas IPN w obecnym kształcie to w ogóle nie jest instytucja, która powinna dalej trwać. To nie nasza bajka.

PSL będzie IPN bronić i już dzisiaj nie stroni od krytyki swoich koalicyjnych partnerów za traktowanie polityki historycznej po macoszemu. – Nie można odpuszczać tematu polityki historycznej, bo właśnie przez takie zaniechania Platformy i generalnie całej III RP mamy dzisiaj rosnącą skrajną prawicę, która zawłaszcza kwestie patriotyczne i historyczne – argumentuje zaufany człowiek Władysława Kosiniaka-Kamysza.

W jego ocenie, „Platformie jest na rękę, żeby w IPN do końca kadencji był namaszczony przez Nawrockiego ultraprawicowiec, który dalej będzie obrzydzać tę instytucję”. – Dzięki temu kiedyś dużo łatwiej będzie Platformie IPN zlikwidować – przewiduje nasz rozmówca.

W PSL przewidują jednak jeszcze coś. A mianowicie to, że upór w kwestii Szpytmy wyjdzie Donaldowi Tuskowi i KO bokiem i to prędzej niż później. – Rachunek za to też kiedyś dostaną, bo każdy koalicjant prowadzi sobie w kajeciku listę swoich krzywd. I my sobie w nim zapiszemy, co premier i Platforma zrobili w temacie Szpytmy – odgraża się osoba z władz ludowców.

Łukasz Rogojsz

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Spór w PiS. Daniel Obajtek i Anita Czerwińska zdecydowali. „Wierzę w rozsądek”

Pogoda długoterminowa na wakacje 2026. Wiemy, jaki będzie sierpień

CBOS. Polacy oceniają Karola Nawrockiego. Pierwszy taki sondaż

Pacjenci słyszą, że muszą poczekać do 2027 roku. „Zdumiewa jeden fakt”

Białoruś. Sąd uznał polską fundację za ekstremistyczną, poważne skutki

Morawiecki opuści PiS? Seria spotkań przy Nowogrodzkiej

Tusk zapowiada limit wynagrodzeń lekarzy. „Biedy nie ma”

Kosiniak-Kamysz: Rosja może wykorzystać przechwycone ukraińskie drony

Awantura w PiS. Płażyński wysłał wezwanie przesądowe Horale. Żąda nie tylko przeprosin

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.