W ostatnich tygodniach meteorolodzy zaczęli coraz uważniej patrzeć na tropikalny Pacyfik. To właśnie tam rodzi się El Niño, zjawisko, które potrafi przestawić pogodę na dużej części planety.
El Niño wraca. Jak zmieni się pogoda na świecie?
Najnowsze prognozy sugerują, że tegoroczny epizod może być nie tylko wyraźny, ale bardzo silny. Część modeli dopuszcza nawet scenariusz tzw. super El Niño, czyli zdarzenia porównywalnego z najsilniejszymi epizodami z lat 1982-83, 1997-98 i 2015-16.
To jeszcze nie jest pewnik. Wiosenne prognozy ENSO, czyli układu El Niño, La Niña i fazy neutralnej, słyną z dużej niepewności. Mimo to klimatolodzy mówią już otwarcie, że ryzyko jest na tyle duże, iż trzeba je traktować poważnie. Adam Scaife z brytyjskiego Met Office ostrzega: „Prognoza pokazuje, że tropikalny Pacyfik ociepla się teraz szybciej niż kiedykolwiek wcześniej w tym stuleciu. Dzieje się więc coś nietypowego„.
Co to jest el Niño?
El Niño zaczyna się wtedy, gdy temperatura powierzchni morza w środkowej części Pacyfiku rośnie do co najmniej 0,5 stopnia Celsjusza powyżej długoterminowej średniej. Jeśli anomalia przekracza 2 stopnie, mówimy o bardzo silnym, albo super El Niño. Nazwa nie jest naukową kategorią w ścisłym sensie, ale weszła do powszechnego użycia, bo dobrze oddaje skalę zjawiska i jego skutków.
Modele brytyjskiego Met Office sugerują, że już we wrześniu anomalia temperatury w środkowym Pacyfiku może zbliżyć się do 2 stopni. Z kolei zestaw modeli Europejskiego Centrum Prognoz Średnioterminowych daje ok. 50 proc. szans na osiągnięcie 2,5 stopnia w październiku. Amerykańska National Weather Service jest ostrożniejsza i ocenia prawdopodobieństwo super El Niño pod koniec roku na 25 proc.
El Niño nie działa wszędzie tak samo. To nie jest zjawisko, które po prostu podnosi temperaturę na całym świecie w identyczny sposób. Typowy układ jest jednak dość dobrze znany.
Południowe wybrzeża Ameryki Północnej i Południowej, Róg Afryki oraz Chiny częściej dostają więcej deszczu i silniejsze ulewy, a więc także większe ryzyko powodzi. Jednocześnie Australia, Azja Południowo-Wschodnia, środkowa i południowa Afryka, Indie i Amazonia częściej mierzą się z gorętszą i suchszą pogodą, co podnosi ryzyko suszy, fal upałów i pożarów.
Skutki potrafią być rozłożone w czasie. Po super El Niño z lat 1997-98 latem doszło do katastrofalnych opadów i powodzi w dolinie Jangcy w Chinach. Zginęło ok. 3 tys. osób, 15 mln straciło domy, a straty gospodarcze oszacowano na 20 mld dolarów. El Niño nie kończy się więc w chwili, gdy ocean zaczyna się ochładzać. Przestawiony układ atmosfery może ciągnąć za sobą skutki jeszcze przez wiele miesięcy.
Są też regiony, gdzie obraz jest bardziej złożony. W Wielkiej Brytanii i północno-zachodniej Europie El Niño może zwiększać prawdopodobieństwo gorętszego lata i chłodniejszej zimy, ale równie dobrze może przynieść zimę łagodną i mokrą. Dużo zależy od tego, jak zadziałają inne wzorce cyrkulacji.
Jedna z nielicznych dobrych wiadomości dotyczy huraganów nad Atlantykiem. W czasie El Niño nad Karaibami i wschodnim wybrzeżem USA rośnie uskok wiatru, czyli zmiana jego prędkości i kierunku wraz z wysokością. To utrudnia rozwój cyklonów tropikalnych, więc część burz rozpada się, zanim zdąży urosnąć do rozmiarów dużego huraganu.
![Miesięczne anomalie temperatury globalnej w stopniach Celsjusza od 1950 r. do lutego 2026 r. Miesiące El Niño zaznaczono na czerwono, miesiące La Niña na niebiesko, a miesiące w fazie neutralnej na szaro. Kolorowy wykres słupkowy prezentujący odchylenia globalnej temperatury powierzchni Ziemi od średniej wartości od 1950 do 2016 roku, z wyraźnym wzrostem wartości dodatnich w ostatnich dekadach; słupki są kolorowane według miesięcznych wartości ENSO.]} E...](https://i.iplsc.com/000MM8BRPPEU3WC0-C323-F4.webp)
El Niño dokłada się do globalnego ocieplenia
Ostatnie El Niño, które rozwinęło się w latach 2023-24, dołożyło się do najgorętszego roku w historii pomiarów i do chwilowego przekroczenia progu 1,5 stopnia względem epoki przedprzemysłowej. Jeśli tym razem rozwinie się super El Niño, kolejny rekord ciepła staje się bardzo realnym scenariuszem.
„Biorąc pod uwagę, że już jesteśmy blisko 1,4 stopnia, jest całkiem prawdopodobne, że w 2027 r. przekroczymy próg 1,5 stopnia” – mówi Scaife. To nie znaczy jeszcze trwałego złamania celu porozumienia paryskiego, który odnosi się do średnich wieloletnich, ale byłby to kolejny sygnał, jak blisko tej granicy znajduje się już system klimatyczny.
Równie ważne jest to, że samo globalne ocieplenie wzmacnia skutki El Niño. Wyższa temperatura oznacza większe parowanie z gleby i więcej wilgoci w atmosferze. A to sprzyja ostrzejszym skrajnościom: intensywniejszym ulewami tam, gdzie pada, i szybszemu wysuszaniu tam, gdzie deszczu brakuje. Stockdale nazywa to po prostu „intensyfikacją cyklu hydrologicznego”.
Czy super El Niño będzie zdarzało się częściej?
Na to pytanie nauka nadal nie daje prostej odpowiedzi. Z jednej strony są prace sugerujące, że wahania między El Niño i La Niña w ostatnich dekadach stały się częstsze i bardziej wyraźne. Jedno z badań wskazywało, że zmiana klimatu mogła wzmocnić te skoki temperatur w środkowym Pacyfiku o ok. 10 proc. Z drugiej strony szeregi danych obejmują zaledwie ok. 150 lat, a najstarsze pomiary są mniej pewne.
Dochodzi do tego jeszcze problem definicji. Ponieważ cały ocean się ociepla, klasyczne porównywanie temperatur w środkowym Pacyfiku do dawnej średniej może sprawiać, że współczesne El Niño wyglądają na silniejsze tylko dlatego, że planeta jest cieplejsza. Z tego powodu amerykańska National Weather Service zaczęła klasyfikować El Niño także według tego, jak bardzo środkowy Pacyfik jest cieplejszy od reszty tropików, a nie tylko od historycznej normy.
Lisonbee zwraca uwagę właśnie na ten problem: „Mamy bazowy trend ocieplenia, który sprawia, że El Niño wygląda na większe, niż jest w rzeczywistości, a La Niña na słabszą, bo wszystko po prostu staje się cieplejsze„. To ważne zastrzeżenie. Nie zmienia jednak faktu, że nawet jeśli samo zjawisko nie staje się automatycznie częstsze, jego skutki w cieplejszym świecie są coraz bardziej kosztowne.
Dlatego sezonowe prognozy ENSO mają dziś znaczenie daleko wykraczające poza meteorologię. Światowa Organizacja Meteorologiczna przypomina, że takie prognozy pomagają ograniczać straty w rolnictwie, energetyce, ochronie zdrowia i gospodarce wodnej. Są też ważnym narzędziem dla służb humanitarnych i systemów zarządzania kryzysowego. Pytanie nie brzmi już tylko, czy El Niño przyjdzie, ale czy państwa zdążą przygotować się na jego skutki.