W szczerym wystąpieniu na antenie telewizji „Suspilne”, rzecznik Grupy Połączonych Sił Wiktor Tregubow odniósł się do narastającego skandalu wokół 14. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej.
Jego słowa rzucają światło na jeden z najtrudniejszych problemów wewnętrznych ukraińskiej armii: systemowe zniekształcanie raportów płynących do dowództwa, które Tregubow wprost nazywa spuścizną „starej szkoły radzieckiej”.
Wojna w Ukrainie. Dowódcy „koloryzują” meldunki z frontu
Według rzecznika, w strukturach wojskowych wciąż pokutuje kultura ukrywania problemów i „koloryzowania” rzeczywistości na każdym szczeblu hierarchii. Raporty, przechodząc z dołu do góry, są stopniowo filtrowane, by ostatecznie przedstawić dowództwu obraz bardziej pozytywny niż jest w rzeczywistości.
– W rzeczywistości mamy poważny problem z wojskiem. Zasadniczo zarówno nasz, jak i wroga: bardzo często raporty, które napływają, są na każdym etapie lekko zniekształcane w kierunku bardziej pozytywnym. To fakt. Tego faktu nie należy ukrywać, należy o nim mówić – zauważył.
O ile jeszcze dwa lata temu głównym problemem było zatajanie utraty pozycji, o tyle w przypadku 14. Brygady problem okazał bardziej złożony. W raportach całkowicie pomijano fatalne warunki bytowe, skrajne wyczerpanie personelu oraz realny brak zdolności bojowej na pierwszej linii frontu.
Konsekwencją było to, że sztab operował na mapach, które nie odzwierciedlały faktycznej siły ognia i odporności danego odcinka.
Logistyczne piekło i „polowania” dronów
Tregubow podkreślił, że przekłamania w raportach są szczególnie niebezpieczne w obliczu obecnej specyfiki wojny, w której logistyka stała się „piekłem”. Obecnie każda operacja zaopatrzeniowa jest traktowana jako osobna, niezwykle skomplikowana misja bojowa.
Pomimo że władze chwalą się wykorzystywaniem nowoczesnych naziemnych robotów transportowych to nie jest to rozwiązanie w pełni skuteczne. Sprzęt nadal ma swoje ograniczenia, przez co jest podatny na ogień przeciwnika.
Szlaki zaopatrzeniowe są pod stałą obserwacją bezzałogowców na głębokości 20 kilometrów od linii frontu, stąd coraz trudniejsze jest prowadzenie działań logistycznych.
Pilne kontrole w ukraińskiej armii
W odpowiedzi na ujawnione nieprawidłowości, Grupa Połączonych Sił rozpoczęła masowe kontrole na całym obszarze swojej odpowiedzialności. Celem jest zweryfikowanie, czy żołnierze faktycznie dysponują tym, co widnieje w dokumentach.
Tregubow zaznaczył, że odejście od „sowieckiej kultury relacjonowania” jest kluczowe dla przetrwania armii. Tylko rzetelne informacje pozwalają na skuteczne planowanie operacji i ratowanie życia żołnierzy w warunkach asymetrycznego konfliktu.