-
W wyniku strzelaniny na krakowskim Rynku Głównym życie straciło sześć osób, a 16 zostało rannych.
-
Sprawcą ataku okazał się Michał O. z Ostrowca Świętokrzyskiego, który obecnie przebywa w stanie krytycznym w szpitalu.
-
Służby odkryły w mieszkaniu napastnika w Ostrowcu Świętokrzyskim ciała jego rodziców oraz siostry z ranami postrzałowymi.
-
Świadek zdarzenia opisał przebieg ataku, w którym napastnik ostrzelał sklep Zara, zabijając dwie osoby na oczach klienta.
-
Jedną z osób niosących pomoc rannym była turystka będąca pielęgniarką, która reanimowała poszkodowanych wewnątrz i na zewnątrz sklepu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W sobotnie popołudnie 24-latek wjechał na Rynek Główny w Krakowie i otworzył ogień do znajdujących się tam przypadkowych przechodniów. Życie straciło sześć osób, a 16 zostało rannych. Sprawcą okazał się pochodzący z Ostrowca Świętokrzyskiego Michał O.
W momencie zamachu na rynku nie brakowało przechodniów i turystów. Jednym z nich był Marcin, który ze znajomymi przebywał w Zarze, nieopodal Bazyliki Mariackiej. W rozmowie z Interią zrelacjonował dramatyczne zdarzenie.
– Byliśmy na zakupach w sklepie Zara na rynku i usłyszeliśmy strzały. Był popłoch totalny, każdy zaczął uciekać w inną stronę. Ja, z ciekawości co się dzieje, stanąłem w drzwiach. Zamachowiec nadjechał samochodem i rozpoczął ostrzał sklepu – opisał nasz rozmówca.
Kraków. Marcin znalazł się w centrum strzelaniny, dramatyczna relacja
Marcin relacjonował, że wszystko działo się bardzo szybko. – To były ułamki sekund. Gdybym nie padł na ziemię, to pewnie bym już nie żył – przyznał.
Nasz rozmówca sam uniknął kul, ale był świadkiem śmierci dwóch innych osób. Jak opisał, jedna z nich straciła życie w sklepie, a druga przed wejściem do budynku. Na miejscu zapanował chaos, ponieważ ludzie nie wiedzieli, co mają robić i gdzie mogą się skryć. Niedługo później na miejsce dotarli ratownicy i mundurowi.
– Dla mnie to były ułamki sekundy i służby zaczęły się pojawiać. Faktycznie straż miejska była jako pierwsza, ale zaraz za nią wszyscy po kolei przyjeżdżali – wyjaśnił Marcin. – Myśmy byli w tym sklepie długo, bo nie pozwolili nam wychodzić. Na samym dole, gdzie strzelano, byliśmy z 10 minut, następnie przenieśli nas wszystkich do góry – dorzucił.
Nasz rozmówca nie odniósł obrażeń fizycznych. Gdy szok minął, doznał drgawek i skoku ciśnienia. – Poszedłem do strażaków. Ciśnienie mi zmierzyli, dali tabletkę i już było coraz lepiej – opisał.
Wiadomo, że jedną z bohaterek akcji ratowniczej przed sklepem i w środku była turystka, z wykształcenia pielęgniarka. Jej zaangażowanie nagłośniła w mediach społecznościowych córka.
„Wtedy, kiedy ja do niej dzwoniłam Ona, reanimowała ludzi, wtedy, kiedy nie odbierała telefonu, wkłuwała się w żyłę postrzelonej w brzuch dziewczynie. Wychował mnie najlepszy człowiek na świecie, pielęgniarka, która jest dla mnie wzorem do naśladowania. (…) Nie każdy bohater musi nosić pelerynę” – czytamy.
Atak w Krakowie. Służby weszły do mieszkania sprawcy w Ostrowcu Świętokrzyskim
W sobotę służby weszły do mieszkania Michała O. w Ostrowcu Świętokrzyskim. W środku ujawniono ciała trzech osób. Jak potwierdzono w niedzielę, to ojciec, matka i siostra Michała O. Ofiary miały na ciałach rany postrzałowe.
W samym Krakowie O. zranił między innymi dwóch funkcjonariuszy policji. Sam został postrzelony podczas wymiany ognia z policjantami. W stanie krytycznym przebywa w jednym ze szpitali.
Obecnie służby czekają, aż stan sprawcy pozwoli na przeprowadzenie czynności z jego udziałem. W sprawie ruszyło już oficjalne śledztwo.